2021

Status quo i ogłoszenie serowarskie, czyli zimowy Reader’s Digest

Naprawdę? To już dwa miesiące poleciały w kosmos, już grudzień i zaraz święta? I naprawdę wciąż mam zaległości w robocie, a dzień krótki i żyć się nie chce? Na to wygląda. Przyszły mrozy i trzeba w kozach dyniami palić: Niaczki rosną, podwoiły objętość, a jeśli chodzi o geometrię nadwozia, to zdecydowanie stawiają na korpus obły-wydłużony-nisko […]

Dwie tony kupy i radości też kupa, czyli o bąbelkach

Na początek cytat z geniusza: „I trochę się teraz boję jeździć z Małymżonkiem na wycieczki po owies, bo wiadomo, że to zawsze ryzyko, że się nam jakaś bieda po drodze uczepi kostek, albo zderzaka” A wiecie, co Los miał mi na to do powiedzenia? „Bitch, please! Ty nie musisz nigdzie jeździć! I w ogóle to

Czy kurczaki odlatują na zimę, czyli muzyka do tańca z kuchenką

Otóż miałam straszny sen. Mianowicie taki, że chodzę po północnej stronie podwórka i wydłubuję spomiędzy wiechci trawy i innego zielska te kawałeczki plastiku, które produkuje Żółte, rozgryzając moje wiadra i kuwetki, no i tak sobie zbieram, schylam się, pakuję plastik do worka, aż tu nagle kątem oka widzę Małegożonka, który nadchodzi od południa, taszcząc w

Jesienna śledziona i inne odkrycia, czyli o ptakach drapieżnych

(…) Stubarwne kwiaty liżą rosę – leśne łzy Pajączek wił swą sieć maleńki robaczek w nią wpadł W zarannej topieli drapieżny ptak wzbił się do lotu wysoko wysoko wysoko (…) Fragment utworu „Niewinność” grupy KAT, 1993 – Co tu tak śmierdzi okropnie, jakby ktoś umarł i nikt się nie zgłosił po ciało? No tak, Małyżonek

Melono mi, czyli krótki wpis dla wielbicieli krótkich wpisów

Podobno dawno temu gdzieś w okolicach Kraśnika widziano białego Pasztecika . Bo Paszteeeecik kolegę miał żółtego co go uuuumył całkiem do białego . Podobno Pasztecika podobno Pasztecika nikt nie tyka bo nie ma godnego przeciwnika (2021, Małżonek, i to są zaledwie trzy z bardzo wielu zwrotek, a codziennie powstają nowe) 30 lipca, lekko mglisty i

Kto sikał w moim łóżeczku, czyli o owcach

Majączek po kryjomu wciągnął pół wiadra serwatki, i – po równie kryjomu – odcedził białka od wody na wykładzinę w moim pokoju. Na moje smutne pytanie, mające być retorycznym, kto, na przestrzeni tych wszystkich lat, nie zsikał się w moim pokoju, małżonek odpowiedział skromnie, a uczciwie, że on jeszcze nie. A kilka dni temu podjechał

Chytry dwa razy traci, czyli o bocianach, Cukinsonie i kretach

A było to tak: Najpierw bociana drapał szpak… Tu Babcia robi dramatyczną przerwę, patrząc mi głęboko w oczy, ale już jej się zaczynają trząść ramiona, na twarz wstępuje rumieniec, a zmarszczki wokół oczu zdradzają rychłe nadejście uśmiechu. A później zaszła zmiana I szpak drapał bociana. Babcia nie śmieje się pełną gębą, jak jakiś koń, tylko

Przewijanie do góry