Awaria Atosa, czyli ciąg dalszy

Co? Znowu będziemy sikać na pieluchę?!

znowu siku

No trudno. Czyń swą powinność…

no trudno

Hej, nie tylko tobie los podrzucił twardy orzech do zgryzienia!

Laser z patyczkiem

Drodzy Czytelnicy, robię ten niby wpis tylko dlatego, że liczba komentarzy pod poprzednim utrudnia nieco ich lekturę. Dla tych, którzy czytaniem komentarzy nie zawracają sobie głowy, krótkie streszczenie wydarzeń: Atos zepsuł nam się na spacerze tydzień temu. W wyniku najprawdopodobniej niefortunnego skoku doznał urazu kręgosłupa i zawału rdzenia kręgowego wskutek wypchnięcia jądra miażdżystego z krążka zwanego potocznie dyskiem. Druga diagnoza, czy też hipoteza postawiona przez lekarza, to przypadek zwany Hansen III lub HSLV, o którym informacje można znaleźć w internecie – ja znalazłam po angielsku, ale jeśli ktoś jest bardzo uparty, może wyszpera coś po polsku.

Atos spędził noc w szpitalu dla zwierząt w Gdańsku, miał wykonane badanie MRI, dostał siateczkę leków do domu. Nadal nie ma władzy w tylnych łapach, ani czucia poniżej miejsca urazu. Więcej szczegółów podałam w komentarzach do poprzedniego wpisu, a o postępach w leczeniu będę informować w komentarzach do wpisu niniejszego :)

Jeszcze raz dziękuję Wam wszystkim za wsparcie, bezwarunkową chęć pomocy i dobre słowa. Fajne z Was człowieki :)

1 2 3 9