A na wiosnę będziemy iść na Grunwald, czyli komu kalendarz – ostatni dzwonek!

Wycinka drzew w lesie już się skończyła (okres ochronny ze względu na ptasie lęgi), a po wycinkach zawsze zostaje bałagan – tym razem rzut dziurawym kaloszem od naszego domu, więc ugadaliśmy z leśniczym, że my sobie tych resztek pościnkowych pozbieramy na kupkę, do tego dołożymy trochę cienkich świerków (w planach budowa drugiego, dużego paśnika na łące), leśniczy to obmierzy i podliczy, my zapłacimy i sobie powoli pozwozimy, i wszyscy będą zadowoleni, a zwłaszcza Kanionek, bo wśród pościnkowego bałaganu jest mnóstwo brzozy, którą łatwo się łupie na podpałkę, a do tego ma łatwopalną korę, której Kanionek używa jako podpałki do podpałki (Małyżonek jest prawdziwym mężczyzną i drewno podpala nawet na odległość, samym tylko piorunującym spojrzeniem, a ja jestem tylko podróbką mężczyzny, z wyglądu to nawet ktoś mógłby się dać nabrać, zaś jeśli chodzi o rozpalanie w piecu, to potrzebuję całego pakietu wsparcia dla niepełnosprytnych).

A jeszcze zanim stopniał ostatni śnieg wybraliśmy się z pieskami na spacer:

A na koniec tego krótkiego wpisu, który jest tak krótki, żeby Was nie przytłoczyć nadmiarem informacji – przypomnienie. O TYM, ŻE CZAS ZAMAWIAĆ KALENDARZE. Do końca tego tygodnia chciałabym Zespołowi ds. Kalendarza podać ostateczną ilość, bo drukarnia też potrzebuje czasu na produkcję, a ja potem na spakowanie i wysyłkę. Zamówienia wysyłajcie na info@kanionek.pl (nie wpłacajcie; ostateczna kwota nie została jeszcze ustalona, ale jak obiecałam, że nie więcej niż 80 zł, to tak będzie), a ja już uciekam, zostawiając Wam jeszcze fikającego Bożydara:

52 komentarze do “A na wiosnę będziemy iść na Grunwald, czyli komu kalendarz – ostatni dzwonek!”

  1. Trzecia! Ja tu weszłam sprawdzić, czy już można płacić a wciąż, ale jednak nie można ;)

    Wszystkie pieski słodkie i śliczne, zwłaszcza te siwe ;) A ja mam taka kotkę, co nie jest ani stara ani głucha a jak pójdzie na piętro w domu, to się gubi i potem nas rozdzierająco wzywa.

    1. Jesteś pewna, że się gubi, czy po prostu Was sobie wytresowała, żebyście przybiegali na żądanie? 😁 Ale ja się nie znam, ponad dekadę z kotami, a wciąż są dla mnie zagadką.

      1. Też mam takie podejrzenia, ze nas wytresowała. Mam trzy koty i tylko ona jest taka „niestabilna”. Dwa pozostałe to kocury i nie ma z nimi żadnych problemów, do tego mnie uwielbiają ;) Może dlatego, ze żaden nie grzeszy rozumem.

        1. kapelusznik68

          Koty jak ludzie, cierpią tez na demencję i mogą być właśnie takie objawy. Ale tresowanie ludzi też wchodzi w grę. ;)

    1. No, w tych siwych okularach wygląda jak kobra… Generalnie słabo już słyszy, słabo widzi, ledwo łazi, ale za żarcie wciąż dałby się pokroić i wiecznie węszy po kątach za tą legendarną frytką z kurzem 😉

  2. Ale fajna relacja, dzięki :-) Czyli z zamówieniem kalendarza zdążyłam, doślę jeszcze adres, żebyś nie musiała za nim grzebać w czeluściach internetu. Laserek wzruszający!

    1. O, dziękuję, adres i telefon / symbol paczkomatu się przydaje, bo zawsze sprawdzam, który broker ma akurat najlepszą ofertę pod kątem kosztu przesyłki, no i u niektórych brokerów mogę nie mieć akurat wszystkich odbiorców zapisanych, a i zdarza się, że ktoś niedawno zmienił adres/tel, a ja zapomniałam pozmieniać to we wszystkich bazach danych, i czasem samo upewnianie się, że wysyłam co trzeba, komu trzeba i pod właściwy adres, trwa jakieś wieki :D

  3. I ja też, i ja też.
    Ufffffffffffffffff
    I byłabym się spóźniła.
    Już piszę adres do wysyłki.
    Chodzi oczywiście o KALENDARZ szt. 1.

  4. Hmmm, ile piesków mieści się przy 1 balocie? Piękne zdjęcie. One tak dla towarzystwa czy kochają baloty jako takie. Pozdrowienia i OCZYWIŚCIE kalendarz.

    1. Kalendarz to ma się rozumieć, że ofkors!
      Pieski zdecydowanie KOCHAJĄ baloty. Można robić slalomy pomiędzy balotami, skakać na i z, jak również z jednego na drugi (Łazik to już bije rekordy długości lotu), wylegiwać się na nich, zażywając kąpieli słonecznych, ganiać się w kółko wokół balota lub całego stadka balotów, szczekać na wroga z wysokości, no i zagrzebać się w wonnym sianku balota napoczętego, chyba że złe człowieki nakryją go twardą, drewnianą paletą, ale Ufo już prawie rok niestrudzenie pracuje nad tym, żeby z tych naszych ostatnich kilku palet zostały jeno wiórki wspomnień.
      Na pytanie „ile piesków zmieści się przy jednym balocie” odpowiedź brzmi: wszystkie, bez względu na ilość!

  5. Kozy kochane, na chwilę obecną wychodzi mi, że do tegorocznej akcji „kalendarz” będę musiała dopłacić 260 zł, więc fajnie by było, gdyby jeszcze choć trzy osoby zamówiły, a najlepiej cztery, to wystarczy nawet na taśmę klejącą :D

  6. i ja się dopisuję do kalendarza a nawet kalendarzy :-)
    och piękne masz to stado…piękne i słodkie. a jakie piesy wpatrzone w ciebie, jak w święty obrazek hehe
    widzę że i u was chłodnawa ta wiosna. u nas nocami mróz normalnie. mogłabyś częściej pisać, tak dobrze ciebie czytać …:-**

    1. Dziękuję w imieniu stada :) Pięknie i słodko wyglądają na zdjęciach, a poza kadrem czasem tłuką się bez powodu (no, wg mnie bez powodu, bo ja np. też mogę każdemu w lampę dać, a nie daję, zaś u kóz to często tak wygląda, że dają, bo mogą), zaś dla piesków to oczywiście, że jestem centralnym punktem ich życiowego krajobrazu, jako Władczyni Miseczek, Bogini Psich Kulek i Okazjonalny Rozdawca Pysznościowych Przekąsek :D

      No i chciałam w tym miejscu napisać wszystkim, którzy czekają na kalendarz, że dzięki Teatralnej dobiliśmy do wymaganej ilości zamówienia, za co serdecznie wszystkim zamawiającym dziękuję, a Tobie, Teatralna, nawet kilka razy <3

      1. Dobry.
        Można jeszxze jeden kalendarz dla Gosi? Jeśli tak to poproszę i maila wyślę.
        I niezmiennie się wzruszam oglądając filmiki. Piękny z Ciebie czlowiek jest.
        Buziaki

  7. Kozy kochane, dziś pierwszy dzień nowego, koziego roku – oby Wam się i nam również, na każdą nóżkę i hejże-glujże!, tylko kalendarzy jeszcze nie ma, bo było jakieś potknięcie w drukarni, ale czy my się tym będziemy przejmować? NIE BĘDZIEMY, bo i po co? No, to teraz już wiecie – trzeba czekać cierpliwie, do mnie kalendarze powinny dotrzeć może jutro, może pojutrze, więc do Was pewnie dopiero po Świętach, a ja właśnie robię końcowe wyliczenia co do kosztu per sztuka – jak ktoś już wpłacił 8 dyszek, to niewykluczone, że będę wydawać resztę ;)

    1. kapelusznik68

      Drogie Kozy i Kozły, muszę się wytłumaczyć. Dość późno zaczęliśmy druk kalendarzy, ale to drukarnia wykonała numer nie z tej ziemi. Ja dla siebie zamówiłam kalendarze w formacie dwa razy mniejszym. I Pan Krajczy miał wpadkę przy cięciu :). Czy przeciął wszystkie kalendarze na pół? Tak, przeciął i tym sposobem małe kalendarze wyszły dobrze, ale duże kalendarze zyskały nowy look – oddzielnie kalendaria oddzielnie zdjęcia. Potem już tylko był ponowny druk i oprawa i wysyłka. Teraz kanionek musi nadrabiać zaległości, jakby jeszcze miała mało ambarasu. No cóż, życie lubi zaskakiwać. Czasem nawet dwa razy bardziej. Na ten Nowy Rok życzę Wam więcej cierpliwości i pamiętajcie, że lepiej dwa razy sprawdzić niż dwa razy drukować!

      1. Biedny krajczy; mam nadzieję, że się za mocno nie zestresował – ostatecznie lepiej już ciachnąć te kalendarze, niż np. sobie pół ręki (co mówi Kanionek, który z braku kalendarzy do ciachania ciachnął sobie dzisiaj palec, ręczną piłą do drewna. Nie żeby całkiem odciął, no ale ślad posoki ciągnie się od drewutni do domu).

        1. kapelusznik68

          Trzymaj się kanionku. Piłą ręczną łatwo się ciachnąć. Taką gilotyną to samemu nie można sobie obciąć ręki bo ona nie ruszy jak się trzyma OBU RĄK na przyciskach startowych. Takie zabezpieczenie. Oczywiście można spróbować wsadzić tam nogę albo kogoś drugiego, ale to jednak wymaga więcej wysiłku niż przypadek i podlega pod paragraf.

    1. No i klops, kochana. Kalendarz spakowany, oklejony deklaracjami celnymi i czym tam jeszcze, a u pani na poczcie jak u Chmielewski – wszystko czerwone! W sensie, że w systemie jej pokazało wszystkie opcje wysyłki do Stanów na czerwono. Że się nie da. Skonsultowała się z siłą wyższą i ta potwierdziła, że owszem, jest blokada wszelkich przesyłek do USA, nie wpuszczają listów ani paczek, a do gołębi pocztowych strzelają 😉
      No to nie wiem, chyba trzeba poczekać, aż Trumpowi zmienią tabletki, czy coś – będę trzymać rękę na pulsie.

  8. Kochane Kozy, kalendarze przyjechały wczoraj i – oczywista oczywistość – komisyjnie obejrzeliśmy i stwierdzamy, że są piękne, o czym wkrótce przekonają się ci, którzy kalendarz zamówili :) Mogę jedynie zdradzić, że karta kwietniowa zawiera bardzo znamienny cytat z ubiegłorocznego komentarza mp – pasuje jak ulał i w bieżącym Kozim Roku :D
    (A Ufo wzięło sobie do serca świąteczną atmosferę Wielkanocy i codziennie podbiera gęsiom jajka – jakoś je musi łapką wygrzebywać przez siatkę ogrodzeniową – że niby do malowania i do koszyczka, ale ten koszyczek to chyba w żołądku trzyma).

    1. Podawaj jaka kasa za kalendarz wreszcie😃
      Oraz Pięknych świąt kochana dla ciebie i całej Twojej rodziny
      Spokoju, miłości, zdrowia i szczęścia. 😍😘😘😘😘

  9. Kozy kochane, kalendarze po 75 zł i powinnam wyjść na zero :)
    Jeśli już nic się nie zes*a, to jutro wyruszą w drogę. Spieszę więc rejestrować przesyłki :)

  10. Wszystkie Kozy zaniemówiły na widok nowego kalendarza! :D
    Dajcie choć znać, czy kartoniki doleciały do Was w przyzwoitym stanie, czy może pomięte, pogięte, oklapłe lub dziurawe ;)
    Dytek, masz maila w skrzynce ;-P

    1. Potwierdzam, że do mnie dotarł kalendarz, w znakomitym stanie. Zaniemówiłam, bo mi się tak podoba, każdy jeden obrazek :D

  11. Kalendarz coraz cudniejszy jest. I te smaczki w tekstach i zdjęciach i listopad, koncepcja stycznia dająca poczucie ciągłości, bosko po prostu.
    Oraz, że tyle jest Kanionka i dla Kanionka i Portret miłościwie nam panującej Królowej – szarm szyk i figura – tylko pozazdrościć i żółte kalosze no sztos, no sztos jak nic.
    Dobór zdjęć – fantastyczny. Czytam wszystko na bieżąco, a po obejrzeniu kalendarza uswiadomiłam sobie, że nie których zdjęć nie pamiętam i trzeba wrócić do ubiegłego roku.

  12. O, kurczę z biegunką, znowu zapomniałam, że ja też tam jestem 😁 Ta fotka to miał być żarcik taki, stylówa na amerykańską farmerkę, bo arbuz, którego trzymam, a raczej odmiana, to Georgia Rattlesnake, która właśnie z Georgii pochodzi (ma już chyba ponad sto lat). No i z braku słomy, w zębach próbuję utrzymać jakieś źdźbło lokalnej trawy i wyglądam jak lepiej nie mówić 🤪
    Ukłony za całokształt trzeba składać Kapelusznikowi z przydatkiem ♥️

    1. I więcej takich żarcików poproszę :))))
      Dla Zespołu to pewnikiem gratka nie mówiąc o nas, zwykłych członków Obory.
      I niskie ukłony dla w/w za niezwykle owocną pracę.
      Kanionku – a jak tam kurokezy – przetrwały zimę?

  13. Mam i ja :) Zapakowany dobrze, przyleciał nienaruszony. I te zdjęcia…i to wszystko. Dzięki wielkie
    Przelew rzecz jasna poszedł :)

  14. Kozy kochane, jestem, i miałam już dawno nowy wpis zrobić, ale życia nie doganiam. Jakieś trzy tygodnie temu ZNOWU, jak rok temu, ratowaliśmy Cykana od widma śmierci odkleszczowej (już ma się dobrze i zrobiłam zapas tabletek dla niego do końca września), a przez ostatnie dwa tygodnie miałam drobny problem ze sobą (dla odmiany, ha ha), akcję z kalendarzami trochę jak przez sen pamiętam, dziś mnie wzięło na wspominki o Żółtku…
    Siostra mi raportuje, że u nich 20 stopni i duszno, a ja tu w czapce i kufajce, i cieszę się, że chociaż żonkile z ziemi wyszły i „już” zakwitły. Może chociaż jakiś filmik i zdjęcia Wam niedługo podrzucę.

    1. Jak to w życiu Kanionku, jak to w życiu jak mówią. Mam nadzieję, że chociaż „drobny” problem odpłynął w niebyt i tym bardziej Akcję Kalendarz podziwiam. I myślami wspieram.
      A Cykan to szczęście ma w tym wszystkim ogromne że też jakiejś szczepionki nie ma na to cholerstwo.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry