2015

Wigilijne opowieści dziwnej treści, czyli Diabeł na święta

W sobotę rano dzwoni telefon, wyświetlając na ekranie “Żozefin 2015” (bo Żozefin zmienia telefony jak rękawiczki, a wraz z nimi numery kontaktowe). –  Pani Aniu! –  Tak, pani Żozefin? –  Pani Aniu! Czy ma pani coś przeciwko wątrobie? Spokojnie, myślę sobie, nie należy wpadać w panikę. W tym wypadku, gdy jeszcze nie wiadomo o co […]

Wigilijne opowieści dziwnej treści, czyli Diabeł na święta Dowiedz się więcej »

Że panna Pippi…, czyli straszne owce, kule ognia i patron wszystkich czytelników

Patronat nad dzisiejszym wpisem obejmuje ten pan: czy lubi pan czytać książki (no wiem, że stare, ale nadal aktualne, prawda?) Czy ja Państwu obiecywałam, że we wtorek będzie nowy wpis? Bo ten. Państwo sobie wyobrażą, że zasiadam ja wieczorem we wtorek do kompa, a tam… Nic mi się nie napisało! A przecież cały dzień miało,

Że panna Pippi…, czyli straszne owce, kule ognia i patron wszystkich czytelników Dowiedz się więcej »

Że panna Krówko porodziła syna, czyli o cudach niechlubnych i przedwczesnych

“Słuchaj – zwolnij, inaczej niczego nie zobaczysz Co ta chwila o ósmej siedem rano może znaczyć? Czym ty smakujesz te sekundy? Goniąc na łeb, na szyję, widzieć jest trudniej Bo ponoć jeśli nie ma miłości w sercu moim Jeśli nie umiem, nie chcę kochać, wtedy się boję Strach niejedno ma imię A więc róbmy tak

Że panna Krówko porodziła syna, czyli o cudach niechlubnych i przedwczesnych Dowiedz się więcej »

Milczenie owiec, czyli wieczorek filmowy u Kanionka i o rosnącym poziomie zezwierzęcenia

Dzień dobry zimo, dzień dobry Państwu. Jadalna zastawa stołowa od Kachny wygląda tak: I teraz mam wyrzuty sumienia, że nie pokazałam Wam innych rzeczy, które od Was dostałam, więc nie wiem – pokazywać wszystko, czy nie pokazywać nic? Jestem w takiej akurat kwadrze księżyca, że najprostsze decyzje przychodzą mi z trudnością, albo wcale. No to

Milczenie owiec, czyli wieczorek filmowy u Kanionka i o rosnącym poziomie zezwierzęcenia Dowiedz się więcej »

Piątek z Pimpacym, czyli jak Wąski pojechał na płatki i jak zrobiłam Irenę w trąbę

[z Wami to jednak można góry kraść i konie przenosić, co będę miała na uwadze, gdy przyjdzie mi jakiegoś konia gdzieś przenosić. Nie pamiętam już, kto rzucił hasło “400 komciów”, a kto później bohatersko podbił do “pińcet”, ale spisałyście się na medal, a nawet mięsny medalion, i nikt nie oszukiwał, wpisując “jieu3@6g#hbzmuoa” żeby podbić wyniki.

Piątek z Pimpacym, czyli jak Wąski pojechał na płatki i jak zrobiłam Irenę w trąbę Dowiedz się więcej »

Włosy na cyckach potargał wiatr, czyli o żelazku i skutkach nadużywania wyrazów (schab też jest, nie bójcie)

Po pierwsze, Paryja kupiła sobie kozy, o tu są: piękne kozy Paryi Wątek ma już kilka stron, a zdjęcia są na drugiej, a oprócz kóz jest pies Budyń i kot Paskud. Po drugie, RozWieLidka przysłała mi fotkę schabu w towarzystwie domowego chleba i kawałka sera, więc sobie obślińcie biurko w pracy: Ha ha. Ja też

Włosy na cyckach potargał wiatr, czyli o żelazku i skutkach nadużywania wyrazów (schab też jest, nie bójcie) Dowiedz się więcej »

Chór staruszków z miasta Brubershrübernichtverstehen, czyli o BTW, MPO, i kąpielach na sucho

Pytam małżonka, czy na obiad może być pizza, oczywiście własnej roboty, ale bez pieczarek, bo nie mamy, a on patrzy na mnie tak, jakbym mu zaproponowała co najmniej hot-doga bez parówki i bez bułki. A ja się Państwa pytam – co za różnica? Serwuję mu na ten przykład aromatycznego kurczaka w sosie śmietanowo-grzybowo-ziołowym, z młodymi

Chór staruszków z miasta Brubershrübernichtverstehen, czyli o BTW, MPO, i kąpielach na sucho Dowiedz się więcej »

Przewijanie do góry