De todo un poco, czyli wielka parada równości (bo wszystkie sery są równie wspaniałe)

Pamiętacie ten hicior, rozpropagowany przez film “Dirty Dancing”? PAMIĘTACIE? Szkoły tańca na całym świecie przeżywały oblężenie, wszystkie dziewczyny chciały mieć fryzurę na Bejbi, a chłopaki figurę jak Patrick Swayze (nie wszystkim wyszło, ale próbować zawsze warto). No nieważne. W utworze “De Todo un Poco” podmiot liryczny deklaruje, że chce w życiu spróbować “de todo un poco”, czyli wszystkiego po trochu.

Czytaj dalej

Kupa w wiśniach, czyli o robakach, pleśni, badylach i praniu

Szósta rano, sterczę w Świątyni Pomidora, pokrzywiona jak nadmorska sosna, próbując rozwiązać węzeł gordyjski, jaki w ciągu kilku dni zdążyły utworzyć pędy melonów, gdy nagle słyszę nad głową “tup-tup-tup” drobnych ptasich stópek. Ptasie stópki bezskutecznie usiłują złapać przyczepność na gładkim poliwęglanie, wciąż mokrym od rosy. Za chwilę – frrrrr! I już jest w środku. Maleńki ptaszek z długim, ostrym dzióbkiem.

Czytaj dalej

Jak zostać kurczakiem przed pięćdziesiątką, czyli o bestsellerach i podwyżkach

No cóż. Wiosna była i minęła, zaraz lato, i ziemniaki znowu młode, a Kanionek nie. W dodatku mam wrażenie, że absolutnie wszystko mi się w organiźmie rozregulowuje i nie działa poprawnie – czyżby czekało mnie jakieś spektakularne przebiegunowanie? (Owszem, mam na myśli to, że chyba mi się głowa z dupą miejscami zamieniają). Wczoraj poszłam spać o 19:00 i wstałam o

Czytaj dalej

Indyk w sosie teriyaki, koty, kozy, psy, kurczaki, czyli o sprawach łóżkowych

[Ten wpis miał się ukazać wczoraj, ale że przez 15 godzin nie było prądu, to się nie ukazał] Gdy jeszcze mieszkaliśmy i pracowaliśmy w mieście, na trzydziestu metrach z dwoma psami i kuchennym aneksem bez okna, ale już czyniliśmy wstępne przygotowania do przeprowadzki na wieś, powiedziałam Małemużonkowi jedną rzecz. To znaczy mówiłam mu tysiące rzeczy, wiadomo, nakręcona na to wiejskie

Czytaj dalej
1 2 3 30