Kupa w wiśniach, czyli o robakach, pleśni, badylach i praniu

Szósta rano, sterczę w Świątyni Pomidora, pokrzywiona jak nadmorska sosna, próbując rozwiązać węzeł gordyjski, jaki w ciągu kilku dni zdążyły utworzyć pędy melonów, gdy nagle słyszę nad głową “tup-tup-tup” drobnych ptasich stópek. Ptasie stópki bezskutecznie usiłują złapać przyczepność na gładkim poliwęglanie, wciąż mokrym od rosy. Za chwilę – frrrrr! I już jest w środku. Maleńki ptaszek z długim, ostrym dzióbkiem.

Czytaj dalej

Jak zostać kurczakiem przed pięćdziesiątką, czyli o bestsellerach i podwyżkach

No cóż. Wiosna była i minęła, zaraz lato, i ziemniaki znowu młode, a Kanionek nie. W dodatku mam wrażenie, że absolutnie wszystko mi się w organiźmie rozregulowuje i nie działa poprawnie – czyżby czekało mnie jakieś spektakularne przebiegunowanie? (Owszem, mam na myśli to, że chyba mi się głowa z dupą miejscami zamieniają). Wczoraj poszłam spać o 19:00 i wstałam o

Czytaj dalej

Indyk w sosie teriyaki, koty, kozy, psy, kurczaki, czyli o sprawach łóżkowych

[Ten wpis miał się ukazać wczoraj, ale że przez 15 godzin nie było prądu, to się nie ukazał] Gdy jeszcze mieszkaliśmy i pracowaliśmy w mieście, na trzydziestu metrach z dwoma psami i kuchennym aneksem bez okna, ale już czyniliśmy wstępne przygotowania do przeprowadzki na wieś, powiedziałam Małemużonkowi jedną rzecz. To znaczy mówiłam mu tysiące rzeczy, wiadomo, nakręcona na to wiejskie

Czytaj dalej

Status quo i ogłoszenie serowarskie, czyli zimowy Reader’s Digest

Naprawdę? To już dwa miesiące poleciały w kosmos, już grudzień i zaraz święta? I naprawdę wciąż mam zaległości w robocie, a dzień krótki i żyć się nie chce? Na to wygląda. Przyszły mrozy i trzeba w kozach dyniami palić: Niaczki rosną, podwoiły objętość, a jeśli chodzi o geometrię nadwozia, to zdecydowanie stawiają na korpus obły-wydłużony-nisko zawieszony, czyli w stylu sportowym.

Czytaj dalej
1 2 3 30