Jaki wpis, taki tytuł, czyli o tymczasem

Miało być tak pięknie, a wyszło jak szydło z worka. Od dwóch tygodni działam w systemie operacyjnym Linux i nadal nic tu nie umiem, a zwłaszcza robić zdjęć z dialogami, które dotychczas produkowałam w pocie czoła, a dokładniej – w programie Microsoft Paint, który podobno jest prymitywnym narzędziem dla idiotów, i może właśnie dlatego w ogóle nauczyłam się tam używać

Czytaj dalej

Opowieści żółtej treści, czyli ludziom niech będą dzięki

Nieee, nie zjadło wszystkich, po prostu nie umie liczyć. Ano. Jutro, pojutrze, za miesiąc… Jeśli moje optymistyczne obliczenia się sprawdzą, to Żółte będzie jadło Wasze pieniążki jeszcze przez blisko dwa lata! Taka była Wasza wola, i tak wielkie jest Wasze kolektywne serce. Teraz ten owoc, na Waszej krzywdzie wykarmiony, waży 21 kilogramów i z suchej bagietki zmienia się w mięciutki

Czytaj dalej

Idzie luty, zaparz śruty, czyli o żebrach i żeberkach

A było to tak: Rankiem pierwszego dnia lutego małżonek wpuścił do domu Majączka, który miał nocną zmianę na podwórku. Wypuścił na zewnątrz Puszczaka i Paszteta i zajął się przygotowywaniem swojego śniadania. Pusiołak i Pasztefon to takie cieniasy, że już dwadzieścia minut później trzęśli się z zimna, więc małżonek wpuścił ich z powrotem do domu, po czym zasiadł z talerzem przed

Czytaj dalej

Ale to już było, czyli przyszła koza do woza

No cóż, jak to mówią: raz na wozie, raz na kozie. My obecnie niestety na kozie, bo samochód nam się zepsuł kilometr przed domem i tam sobie teraz stoi. Małżonek już zamówił pompę paliwa, po którą, rzecz jasna, trzeba będzie lecieć piechotą przez błoto, bo kurier musiałby mieć wóz w bawoły zaprzęgnięty, żeby tu dojechać, a pompa kosztowała tyle, co

Czytaj dalej

Czy ktoś widział Krampusa, czyli Wesołych Świąt

https://www.youtube.com/watch?v=UBCOgZYZPK0 Snowy Shaw. Wygrzebany ubiegłej zimy przez Małego Żonka, niezwykle utalentowany człowiek orkiestra, muzyk wielu instrumentów i wokalista, grał dla Merciful Fate i Kinga Diamonda, a teraz prowadzi jednoosobową działalność artystyczną. Kolorystycznie niewyuzdany, estetyczny teledysk, który mnie zachwycił (no ale jak miał nie zachwycić kogoś, kto siedzi rozczochrany w betonowej jamie, izolowanej od zimna pajęczynami i psią sierścią, a za

Czytaj dalej
1 2 3 26