Jaki wpis, taki tytuł, czyli o tymczasem

Miało być tak pięknie, a wyszło jak szydło z worka. Od dwóch tygodni działam w systemie operacyjnym Linux i nadal nic tu nie umiem, a zwłaszcza robić zdjęć z dialogami, które dotychczas produkowałam w pocie czoła, a dokładniej – w programie Microsoft Paint, który podobno jest prymitywnym narzędziem dla idiotów, i może właśnie dlatego w ogóle nauczyłam się tam używać trzech opcji na krzyż (dosłownie trzech: wstawiania dialogowej chmurki, wypełniania jej na biało i pisania kulfonów w środku). A teraz jestem jak dziecko we mgle (a dokładniej: w oparach mięty, bo to jest Linux Mint), i nawet nie powiem, że wszystko mnie wkurza, no ale jednak wkurza. No ale co to Państwa obchodzi? Nic nie obchodzi, i dawaj tu jakieś ładne zdjęcia, łachudro.

No to tak. Dzisiaj przede wszystkim filmy, w których opowiedziałam to, o czym nie chciało mi się pisać, ale najpierw spełnię tę obietnicę, daną Buce już tak dawno temu, że ona sama pewnie o niej zapomniała. A dokładniej to będzie pół spełnionej obietnicy, bo gdy ten jeden raz udało mi się nie zapomnieć o aparacie fotograficznym, gdy szłam do Żozefin, to wtedy akurat Kajtek poszedł na ryby, miał kółko szachowe, albo załatwiał inne kocie sprawy, i na zdjęciach zobaczą Państwo tylko Małą Bukę. Oraz niektóre fragmenty jej właścicielki, czyli pani Żozefin. Aha, Kajtek i Mała Buka sami sobie wybrali tę komórkę na swoje zaciszne M-2, i tam dostają jeść.

Pragnę tu zaznaczyć, że do wykonania tej gustownej, czarnej plamy na twarzy pani Żozefin, użyłam programu GIMP (albo GNU; nie wiem, wciąż jestem pod wrażeniem, że nie wysłałam tego zdjęcia w kosmos), i tylko 15 minut mi to zajęło (choć łącznie to pół godziny, bo najpierw przez kwadrans próbowałam użyć opcji “intelligent scissors”, i te nożyczki to może i są inteligentne, ale Kanionek to już niekoniecznie, bo najpierw niechcący całe zdjęcie przerobiłam na “Paryż nocą”, a później nie wiedziałam jak się odczepić od tych nożyczek, a jeszcze później zapisałam zdjęcie w takim formacie, którego WordPress mógłby nie zrozumieć).

No, to teraz Państwo sobie obejrzą filmy, a ja tymczasem idę do kąta, przemyśleć sobie parę rzeczy, jak na przykład: “Dlaczego ty tak długo zwlekałaś z tą zmianą systemu, jak ci już w tamtym roku mówiłem, że Windows ci się zaraz wysypie, masz milion bad sektorów na dysku, procek ci się grzeje jak patelnia w nadmorskiej smażalni, zaraz to wszystko spalisz i nic nie będziesz miała. A teraz nagle to byś chciała wszystko umieć i rozumieć. Ech, Kanionek…”.

PS. Można już zamawiać sery, chlip, chlip. Najbliższy wolny termin wysyłki to poniedziałek 13 maja, i ja za wszystko wszystkich przepraszam, smark, smark.

 

PPS. A Żółte na tym ostatnim filmie biega z jakimś kamyczkiem i samo się bawi, bo inne psy miały go już tak serdecznie dość, że pochowały się w budach i innych dostępnych zakamarkach.

1 2 3 176