2023

Tyle śniegu naebao, czyli zimowe ogłoszenie serowarskie

Ale szum, ale tłum czarna noc, biały rum złote stosy pomarańczy dudni dom, dana da jak zabawa, to zabawa i wariatka dzisiaj tańczy (…) Maryla Rodowicz, „Wariatka tańczy”, z albumu „Cyrk nocą” 1979 (https://www.youtube.com/watch?v=TcbesZ9m4Uk, choć mnie się bardziej podoba tutaj, na klipie z odcinka Kabaretu Olgi Lipińskiej pt. Misiek: https://www.youtube.com/watch?v=3VqOIhqUklI) To tak trochę w nawiązaniu […]

Pitu pitu, love krowe, czyli smęty listopadowe

Pieski, tęcza, złote liście tak nam było zajebiście: A teraz? U nas wszystko po staremu – od połowy października tkwimy w epoce romantyzmu, to jest niemal codziennie wysłuchujemy lirycznych popisów wokalnych w wykonaniu kóz znajdujących się akurat w tej newralgicznej fazie cyklu owulacyjnego, gdy ani błoto po kolana, ni zawieje i zamiecie, ani nawet impulsywne

O jenotach zza płota, czyli ogródek-srudek i pajęczyny

Nie wiem, czy Państwo wiedzą, bo nikt o tym nie mówi, ale zaczął się wrzesień (a ja za kilka dni zacznę robić pięćdziesiąte okrążenie wokół Słońca – kawał drogi już za mną, a nie sądziłam, że się aż tutaj dowlokę), i ten wrzesień to zleci jak stara baba ze schodów do piwnicy, a potem to

Szczęśliwego Koziego Roku, czyli kolejny wpis techniczny

Kochane Kozy, drodzy Kozłowie.   Właśnie dostałam noworoczne życzenia od Cichej Wielbicielki i nie omieszkam ich użyć, bo chyba nam wszystkim się przydadzą, a już na pewno nam się należą: Żeby się żyło! Żeby się chciało! Żeby się miało! Żeby się dało! Nic dodać, nic ująć. Za to jeśli chodzi o kalendarze, to ani pobożne

To, co marzec sobie marzy, czyli w sprawie kalendarzy

Kochane Kozy, drodzy Kozłowie. U Was też wiosna? Długo nie pisałam, bo byłam bardzo zajęta. Państwo być może nie pamiętają, ale ja już kilka lat temu postanowiłam niczemu się w życiu nie dziwić, więc kilka dni temu też się nie zdziwiłam ani trochę, że w kuchni można zrobić nie tylko pierogi, ale i wózek do

Przewijanie do góry