2022

De todo un poco, czyli wielka parada równości (bo wszystkie sery są równie wspaniałe)

Pamiętacie ten hicior, rozpropagowany przez film „Dirty Dancing”? PAMIĘTACIE? Szkoły tańca na całym świecie przeżywały oblężenie, wszystkie dziewczyny chciały mieć fryzurę na Bejbi, a chłopaki figurę jak Patrick Swayze (nie wszystkim wyszło, ale próbować zawsze warto). No nieważne. W utworze „De Todo un Poco” podmiot liryczny deklaruje, że chce w życiu spróbować „de todo un […]

De todo un poco, czyli wielka parada równości (bo wszystkie sery są równie wspaniałe) Dowiedz się więcej »

Kupa w wiśniach, czyli o robakach, pleśni, badylach i praniu

Szósta rano, sterczę w Świątyni Pomidora, pokrzywiona jak nadmorska sosna, próbując rozwiązać węzeł gordyjski, jaki w ciągu kilku dni zdążyły utworzyć pędy melonów, gdy nagle słyszę nad głową „tup-tup-tup” drobnych ptasich stópek. Ptasie stópki bezskutecznie usiłują złapać przyczepność na gładkim poliwęglanie, wciąż mokrym od rosy. Za chwilę – frrrrr! I już jest w środku. Maleńki

Kupa w wiśniach, czyli o robakach, pleśni, badylach i praniu Dowiedz się więcej »

Jak zostać kurczakiem przed pięćdziesiątką, czyli o bestsellerach i podwyżkach

No cóż. Wiosna była i minęła, zaraz lato, i ziemniaki znowu młode, a Kanionek nie. W dodatku mam wrażenie, że absolutnie wszystko mi się w organiźmie rozregulowuje i nie działa poprawnie – czyżby czekało mnie jakieś spektakularne przebiegunowanie? (Owszem, mam na myśli to, że chyba mi się głowa z dupą miejscami zamieniają). Wczoraj poszłam spać

Jak zostać kurczakiem przed pięćdziesiątką, czyli o bestsellerach i podwyżkach Dowiedz się więcej »

Pegaz taki, że koń by się uśmiał, czyli o baletnicy z kaczym dziobem i chandrą

No dobra, jest ostatni dzień marca i nie ma się co oszukiwać – trzeba wziąć tę kozę za rogi i powiedzieć jasno i wyraźnie: Koninek, z optymizmem ci nie do twarzy. Wysyłka kalendarzy nastąpi w przyszłym tygodniu (oby w poniedziałek, tfu, tfu), bo nawet nie mam ich jeszcze w rękach (dzisiaj kurier zostawił paczkę u

Pegaz taki, że koń by się uśmiał, czyli o baletnicy z kaczym dziobem i chandrą Dowiedz się więcej »

El hijo de puta, czyli mimo wszystko – Akcja Kalendarz

„Z okna skraj widzę od lat kosmicznej plajty klejnot w rękę więc weź wstawaj, idź! Tak, wstawaj, idź! Tabory pędzą dzień po dniu Tak, wstawaj, hej! Taboru hymn! Wystrzał! Może zapamiętasz upiorny jęk ziemi na którą spadnie mgła sto kiloton Zanim skraj ujrzysz tych lat pluń w oczy bestii tylko pluń w oczy bestii i

El hijo de puta, czyli mimo wszystko – Akcja Kalendarz Dowiedz się więcej »

Indyk w sosie teriyaki, koty, kozy, psy, kurczaki, czyli o sprawach łóżkowych

[Ten wpis miał się ukazać wczoraj, ale że przez 15 godzin nie było prądu, to się nie ukazał] Gdy jeszcze mieszkaliśmy i pracowaliśmy w mieście, na trzydziestu metrach z dwoma psami i kuchennym aneksem bez okna, ale już czyniliśmy wstępne przygotowania do przeprowadzki na wieś, powiedziałam Małemużonkowi jedną rzecz. To znaczy mówiłam mu tysiące rzeczy,

Indyk w sosie teriyaki, koty, kozy, psy, kurczaki, czyli o sprawach łóżkowych Dowiedz się więcej »

Przewijanie do góry