To nie jest prawdziwy wpis, czyli o kalendarzach

Kochane Kozy, Drodzy Kozłowie, Szanowne Państwo.

Otóż bombowe kalendarze skradają się pod Wasze drzwi po cichu, opakowane w szare miraże, tfu – kartony, i mam nadzieję, że o tym wiecie, bo In Post wysyła maile z powiadomieniami.

Ten wpis jest notką techniczną, byście w komentarzach mogli zgłaszać pretensje, wnioski, zażalenia, a przede wszystkim należne Zespołowi Ds. Kalendarza zachwyty :)

Uprasza się Kozę o inicjałach B.P. o przesłanie Kanionkowi numeru telefonu. Kartonik czeka, bardzo chciał się z Kozą zobaczyć jeszcze przed Nowym Kozim Rokiem, ale zaczyna wątpić w swoje szczęście!

Jeśli są takie Kozy, które dopiero teraz zapoznały się z lekturą “Przebudzenie” Antoniego de Mello, i doznały olśnienia, że PRZECIEŻ KURDE KALENDARZA NIE ZAMÓWIŁAM, to Zespół Do Spraw zorganizuje dodruk i wysyłkę, ale to już, ma się rozumieć, po świętach. Tryb składania zamówienia bez zmian, ale w komentarzu pod niniejszym wpisem należy koniecznie pokajać się i szczegółowo opisać, jaką formę pokuty Koza sobie zadała w związku z tym karygodnym niedopatrzeniem (to znaczy bez przesady, żeby się zaraz do innej parafii przenosić; wystarczy jakieś klęczenie na grochu i dwa okrążenia wokół najbliższego zamkniętego zakładu fryzjerskiego, albo lepiej – sklepu budowlanego, bo to będą dłuższe okrążenia).

Wasz Kanionek

PS. Ja wiem, że dawno nic dla Was nie napisałam, i że Wy w tej samej kurtce szósty rok. Słowo daję, że chwilowo nie ogarniam. Do końca tygodnia powinno być po wykotach, i może przejdzie mi nerwica związana z KLĘSKĄ SADZONKOWĄ (napiszę o tym, tylko nie teraz, bo mnie szlag trafi), a żeby odwrócić Waszą uwagę od mojej nie bardzo udanej osoby, powiem Wam, że Mały Żonek ma dorodną śliwę w kolorze dojrzałego bakłażana, w tym miejscu, w którym miał kiedyś prawe oko. I jeszcze dodam, że to nie ja mu ten krajobraz pobitewny na twarzy uczyniłam, tylko Gnida, swoimi kozimi rogami.

87 komentarzy

  • mitenki

    Kochana! Ty siem przyznaj, że korzystając z tego, iż rząd chce wypowiedzieć konwencję stambulską przyłożyłaś mężowi za narzekanie na warzywa w menu ;) I nie zwalaj na niewinną kozę, która się przecież nie obroni, bo dostępu do neta nie ma, biedna!

    Podglądałam, mój kalendarz jest już blisko, coraz bliżej :)) Bardzo jestem go ciekawa.
    Trochę niefortunnie wybrałyśmy początek Koziego Roku (choć data 1 kwietnia piękna jest), bo pakowanie i wysyłanie kalendarzy wypada w okresie wykotów.

    Żółtemu faktycznie się powodzi, aż jej druga głowa wyrosła :D Ale i tak, jak tylko ciocia mitenki dostanie środki płatnicze, to wyśle przekazik na trzecią głowę dla Niej :D:D

    Jak ma na imię ten nieśmiały kozio-kotek? Dziefczynka czy chłopak?

    • kanionek

      Dziewczynka, córka Herbatnika, z dzwoneczkami, roboczo nazwałam ją Lala, bo taka ładna i chyba o tym wie :)
      Jej brat też ma dzwonki, ale jeden ekstrawagancko wyrósł przy uchu!

      Gnida NIEWINNA? I nie może się bronić? Ty wiesz, że ona się kiedyś nazywała IDA, a nie Gnida? I jak myślisz – skąd ta zmiana? :D Małżonek oberwał, gdy nachylił się, żeby jej zabrać wiaderko z ziarkami, bo już za dużo zeżarła. Ułamek sekundy, i zawodnik na ziemi, broczy krwią z oka i nosa (naprawdę się Gnida postarała). Ja mam tylko siniaki na nogach, i do tej pory utrzymywałam, że Gnida nie wali w człowieka naumyślnie, tylko tak przypadkiem, gdy chce przyłożyć innej kozie. A teraz mam się z pyszna, bo byłam świadkiem całego zajścia. Fakt, że mówiłam, że kozy nas kiedyś wykończą, ale miałam na mysli bardziej załamanie nerwowe i finansowe bankructwo, a nie pobicia ze skutkiem śmiertelnym. Tymczasem niewiele brakowało…

      • mitenki

        Bardzo współczuję małżonkowi, żeby maupa która ma u Was jak w raju, tak się zachowywała?
        Zasługuje na swoje nowe imię!

  • mitenki

    Pierwsza i druga!! Dawno nie stałam na podium :D

  • mitenki

    A co tam! Zajmę całe!
    Trzecia!!!

  • dolmik

    Mitenki! Złaź! Albo chociaż posuń się….
    To teraz tuptamy w oczekiwaniu 😊

  • Teatralna

    ech, nie będę się wygłupiać… idę odszukać wytycznych

  • Buka

    Ha, ha!
    Informacja z wczoraj:
    “InPost
    Poszło!
    Twoja paczka kurierska od:
    Kanionka
    wyruszyła w drogę i nie ogląda się za siebie. Przewidujemy, że trafi do Ciebie w kolejnym dniu roboczym.”

    Mam nadzieję, że to nie będą przewidywania, ale fakty. Czekam od rana…

    I jeszcze wesoły zarcik:
    “Kurier InPost podejmie 2 próby doręczenia paczki. Jeśli przesyłka nie zostanie odebrana, zostanie zwrócona do Nadawcy.”

    Wszystkiego Koziego!

    • Buka

      Kurier podjął jedną próbę. Skuteczną.
      Dostałam duże pudło. Nie tak duże jednak jak kalendarz. Mimo to, on tam był.
      Kanionku, prowadź warsztaty z pakowania i oklejania, bo jesteś NIEZRÓWNANA!
      Kalendarz – cud, miód i orzeszki.
      Wyrażam zachwyt i podziw dla Twórczyń oraz podziękowanie.
      Wszystkim życzę jak najlepiej w Nowym Kozim Roku!

  • Ynk

    Tadam! Już mam! :) Pięknie wstrzelony kalendarz w kalendarz :-) I zgłaszam, oczywiście że zgłaszam. Zachwyty! I załączam zielone życzenia – Koziołych Najkoziołszych a nawet Najkoziołszejszych ! (A z Gnidy wydobyć należy kozi jogurt i potraktować nim oko Małego Żonka, homeopatycznie) Bądźcie zdrowi, bądźmy zdrowi! (trochę nakrzyczałam, ale raz w roku, z początkiem całkiem Nowego Roku chyba można, co?)

  • Ania W.

    No to ja z tych DEMELO :). Kalendarz mię dej. Po świętach może być. Nie wiem, co prawda, gdzie go powiesić, bo miejsca nie zaplanowałam, ale MIEĆ CHCĘ okrutnie, a jak wiadomo, że jak się bardzo chce, chociaż nie wolno, to MOŻNA :)

    Serdeczności kozie! Myślicie, że warto postarać się o przemianowanie szlachetnej dzielnicy Mokotów na MoKozów? Albo Meeekotów?

  • Mia

    Oezu, ja jak zwykle jestem nieogarem kalendarzowym 🤦‍♂️
    Czy wystarczającym usprawiedliwieniem jest fakt, że mam nawrót depresji i dopiero od miesiąca nowe leki sklejają mnie do kupy?
    Mogę też kleczec na grochy, aczkolwiek niechętnie, bom gruba i nogo będą mnie bolały.

    • kanionek

      Mia i Ania – jeśli faktycznie chcecie kalendarz, to nie zapomnijcie (tym razem) wysłać maila na info@kanionek.pl

      Mia – klęczenie na grochu obowiązkowe, i parę kilo nadwagi to nie żadna wymówka, a wręcz przeciwnie, bo przynajmniej masz podściółkę tłuszczową! Wyobraź sobie, jak się musi klęczeć takim chudzielcom, kościami na grochu… Brr.

  • mitenki

    Mam! Mam! Kalendarz jest CUDNY! ❤️ Wielkie gratulajce dla Zespołu Ds. Kalendarza!!!!
    Wszystkiego Najkoziejszego w Nowym Roku! 🐐

  • Dytek

    No przyfrunął…………………… Termin w punkt. Cudo – wszysko obejrzę po powrocie z pracy. Ale już teraz gratulacje dla Zespołu Opracowującego i Wykonawczego. Najlepsiejszy Początek Roku. I żeby nam się w tym Nowym Roku darzyło dobrem wszelakim, a nadmiar uczuć naszych milusińskich objawiał się miło a nieszkodliwie- Mały Żonku – wyrazy wsparcia i zdrowia.

  • Willow

    O jeżu kolczasty 🦔 kalendarz cudny🥰 wielkie gratulajce dla Zespołu ds Kalendarza, szacun i szapoba 👏
    Ależ się wzruszyłam zobaczywszy moje życzenia 💕
    No i z tego wzruszenia nie wymyślę nic twórczego teraz 🤣 więc-
    Koziego Roku 🐐🎆
    Oby nam wszystkim nie było gorzej i sera wystarczyło dla każdego . I jak zawsze precz z koroną
    Kanionku uwielbiam Cię 😘
    A dla Małego Żonka uściski i życzenia powrotu do zdrowia
    I dużo frytek dla Żółtego

  • kapelusznik68

    Kozy i Kozły, dzisiaj Sylwester ;). Z tej okazji życzę wszystkim szampańskiej zabawy przez cały rok. Jak coś ma nawracać Mia to tylko napady dobrego nastroju. Życzę Gnidowej bezczelności i Lalowej urody. Żeby Wam było dobrze, nie jak w niebie, ale jak Żółtemu u kanionka. Bo myślę, że kanionek znacznie podniósł poprzeczkę. Kanionkowi i całej jego rodzinie wytrwałości i letkiej roboty na ranczo. Małemu Żonkowi, życzę żeby jedynymi bakłażanami w jego życiu były te ze Świątyni Pomidora pod wezwaniem Błogosławionej Ewy. Niech mu kozie rogi łaskawymi będą. A uniki były szybsze niż kozi łeb.
    ……………………………………………………………………………………………………………………………………………………
    Zostawiłam miejsce, to sobie każdy dopisze co mu jeszcze brak a chciałby, żeby się spełniło.
    Na pohybel koronie, zdrowia i spełnienia. Nie tylko marzeń.

  • cornick

    Kanionku, ja jestem kozą o wspomnianych inicjałach B.P. ale to chyba nie o mnie chodzi, bo albo baaaardzo nie w temacie jestem, chociaż czytam wszystkie twoje wpisy, albo coś mnie ominęło, bo wstyd się przyznać, ale ja nie zamawiałam kalendarza :I.
    Zamawiałam sery, które niestety wyszły, bo zamówienie wysłałam za późno, a o kalendarzu nic nie wiem. Tzn. wiem z komentarzy, że jest cudny i w takim razie też go chcę, oświeć mnie zatem co trzeba zrobić, aby go otrzymać.

  • cornick

    A teraz to mi jeszcze bardziej głupio, bo wystarczyło sięgnąć do poprzedniego wpisu i już wszystko wiadomo. Mrugnij 3 razy, jeśli można go jeszcze zamówić i że sposób zamawiania się nie zmienił, a ja niezwłocznie dopełnię formalności.

    • kanionek

      Mrugam nawet trzysta razy, że można, a im szybciej ujawnią się wszyscy zapominalscy, tym lepiej :)

      Dopiero skończyliśmy ogarniać cały folwark (i nawet wyprawa po zaginiony zimą uchwyt mocujący kosy się odbyła, i uchwyt na łące zgubiony znaleźliśmy; uchwyt był odpadł, gdy Kanionek zbyt namiętnie podszedł do wykaszania jeżynowych zarośli włażących na pastucha), Czesio urodziła dwójkę wielkich chłopów, my znaleźliśmy kwadrans dla duszy, czyli posiedzieliśmy na kamieniu nad stawem, obserwując czynności seksualne żabiego towarzystwa, które ledwie wczoraj wylazło spod ziemi, a dziś już gody pełną gębą, a teraz chyba sobie w końcu coś zjem.

  • Tymofiejski

    Uprzejmie donaszam, że przyszedł ON. Kalendarz. Cały piękny i nie na biało a w kolorach. Pan Inpost chyba wiedział, że cenny ładunek dostarcza, bo się musiałam przedstawić, żeby mi paczkę wydał. Normalnie to wszystko im jedno czy odbiera odbiorca czy krzaczory po drugiej stronie płotu.
    Niskie pokłony dla Zespołu Ds. Kalendarza.
    Widzę, że z Gnidą jesteśmy tego samego wyznania. Bo jak mówi Pismo “ziarnko, na które wzrok padł twój jest twoje i Bóg poprowadzi rękę twą (lub kopytko) w stronę każdego, kto ziarnko twoje odebrać będzie chciał.”
    Najlepsze życzenia z okazji Nowego Roku przesyła Tymofiejski

    • kanionek

      Ja nie wiem, czy Gnida jest uczona w Piśmie, ale wiedz, że ona zjadłaby swoje ziarko, Twoje ziarko, i jeszcze kontener cudzych ziarek!
      (Pismo też by zjadła, w końcu to pyszna i atrakcyjnie szeleszcząca celuloza)

  • Kachna

    A wczora z wieczora, a wczora z wieczora doszedł był. Zdążył.

    ……
    Piękny i zielony i bardzo optymistyczny.
    Dziękuję Twórcom.
    Ściskam i zaklinam – dbajcie o siebie!
    Buziaki!

  • wy/raz

    Mam i ja ;-). Kapeluszniku68, jest efekt!!!

    Ale Gnida? Naprawdę? Ona pewnie słyszała o zwyczaju malowania na święta…, zmalowała, jak umiała. Powinniście lepiej zaznajomić ją z Tradycją, choć może nie, meee… Niech się goi i niech Gnida nie powtarza prób. Myślałam o jakimś zabezpieczeniu, ale to by chyba trzeba było zbroje.

    Żeby nowy rok nam darzył i w samnajlepsze obfitował, by przeciwności życiowe omijały nas szerokim łukiem, zdrowie niech się trzyma jak małolat matczynej spódnicy, w kanionkowej krainie niech rzeką płynie mleko i dukaty, a z nieba lecą ziarenka i frytki.

  • kanionek

    Kozy kochane, ja to umiem Nowy Rok przywitać…
    Już o drugiej w nocy było jasne, że trzeba zwrócić śniadanio-kolację Bogowi Porcelany i szykować się na pełen rozkwit migreny. Zmasakrowało mnie, nie powiem. Odwodniło i sponiewierało. Jest 20:45, jeszcze boli, ale pozwoliło choć szklankę wody wypić (nie mów “hop”, Kanionek), cały dzień na ołtarzu bólu i zeszmacenia, pamiętem tylko, że małzonek pobierał ode mnie instrukcje co do karmy dla psów – której komu i w jakiej ilości, a tak poza tym to tylko piekło we łbie i masakracja żołądka.

    Nie mam siły na nic, ale sprawdziłam, że ostatnie paczki z kalendarzami kurier zabrał dopiero dzisiaj, choć zlecenie było we wtorek, a paczki zanieśliśmy do Żozefin w środę rano, i facet obiecywał, że będzie późno, ale będzie. No nic, oby jutro dojechały do celu.
    I cieszę się, że Wam się podobają i humor dopisuje w komentarzach – ostatecznie 1 kwietnia to nasze wspólne, kozie święto :)

  • Ynk

    .. a w sprawie Gnidy i jej podobnych, może by takie coś?

    https://www.youtube.com/watch?v=ybjRWNmLdu4

    • kapelusznik68

      Tęczowa rogacizna :)))). Bardzo na czasie.

      • Ynk

        Kolory sprawa drugorzędna, ważne, że oko Gospodyni i Gospodarza nie ucierpi. Albo ucierpi mniej ;-)

        • kapelusznik68

          A kozy będą się unosić na wodzie. ;P

          • kanionek

            To już Wam mówię, że próbowaliśmy – ściągają to sobie bez trudu, tak samo piłeczki tenisowe. Gdyby ten pomysł się sprawdzał w praktyce, to już byśmy mieli tęczowe stado, i to nawet nie dla naszego bezpieczeństwa, ale dla nich samych, małp niemądrych, bo jedna drugiej potrafi biedy narobić, a dla mnie z tego tylko zgryzota i dodatkowa robota (dezynfekcje, opatrunki…).

            Ale niestety, koza to jest taki wynalazek, że wszystko zje albo zepsuje. Rogami trą o ściany, drzwi, ogrodzenia, drzewa, cokolwiek z ziemi wystaje, więc cokolwiek na te rogi naciągniesz, to spadnie, chyba żeby klejem… Ale tu bym się bała, że im jakowąś krzywdę uczynię, bo rogi w większej części są żywe w środku. I nawet nie wiem, jaki klej miałby to utrzymać.
            Aha, a jak sama sobie delikwentka nie ściągnie ochraniacza z rogów, to koleżanka z ciekawości pociągnie zębami, a jeśli nie zdejmie, to chociaż obgryzie i zje ile się da :-/ Kozy mają takie zaburzenie (ja nie mówię, że umysłowe, no ale jednak trochę), że lubią zjadać tworzywa sztuczne – nikt do tej pory nie ustalił, czy chodzi o fakturę, dźwięk jaki materiał wydaje podczas przeżuwania, a może nietypowy kolor, czy o coś jeszcze innego, ale smak chyba można wykluczyć, bo jaki smak może mieć reklamówka, albo gumowy balonik? W każdym razie taką kolorową piankę na bank uznałyby za królewski deser.

          • mitenki

            Skoro ochraniacze na kozie rogi nie zdają egzaminu, to chyba pozostały już tylko zbroje dla Was?

            Kanionku, MałyŻonku, Drogie Kozy i Kozioły – zdrowia, zdrowia, zdrowia, bo jak ono będzie to resztę się jakoś załatwi!

  • mp

    Melduję posłusznie, że kalendarze dotarły ! Cudowne, zdjęcia i cytaty wspaniałe, kącik kulinarny sprawił, że łezka wzruszenia zakręciła mi się w oku (ach, te wspomnienia z młodości, odmierzanej niecierpliwie zrywanymi kartkami z przepisami na zapiekankę- nie z mikrofali, bo tych jeszcze nie wymyślono- , ciasto ucierane- nigdy nie zrobiłam, choć przepisy skrzętnie zbierałam-, wywabianie plam z dywanów i pozbywanie się rybików cukrowych z łazienki…)
    A jakie perełki wśród oznaczonych świąt nietypowych :) Jeszcze raz dziękuję wszystkim Współtworzącym , niech Wam Opatrzność wynagrodzi, w czym tylko byście chcieli .
    Kanionku, zdrowiej szybciutko i skutecznie . Małemu Żonkowi również życzę powrotu do zdrowia, opis kontuzji brzmiał dość przerażająco- może w ramach koziego BHP zaopatrzycie się w jakieś solidne okulary ochronne ? I oby się nigdy nie przydały , dobrego roku całek Koziarni .

  • dolmik

    Melduję, że mój już wisi. Cały piękny, choć w głąb zaglądałam pobieżnie, bo skoro początek wywołał na mojej gębie pierwszy, od miesięcy prawdziwy uśmiech to postanowiłam tę radość rozciągnąć w czasie. I będę sobie dawkować. Jak lekarstwo na duszę.
    Dziękuję. Wszystkim zaangażowanym. Nie macie pojęcia ile to dla mnie znaczy. Radość… Zapomniałam prawie jaka jest dobra… ❤❤❤

  • Melodia

    U mnie kalendarz też już wisi na honorowym miejscu. Piękny i wiosenny, dzieciaki też zachwycone, bo zwierzątka lubią :)

    Dziękuję Kanionkowi i wszystkim projektantom/wykonawcom :)))

  • kapelusznik68

    I jak co roku, odwieczna wątpliwość, obejrzeć cały od razu czy czekać do następnego miesiąca? ;)

    • kanionek

      Mną nie targały takie wątpliwości – obejrzałam cały ze stoickim spokojem, albowiem pamięć ma i spostrzegawczość pordzewiały już nieco, i po prostu wiem, że połowę smaczków przegapiłam i będę je odkrywać zmieniając karty w kalendarzu :)

  • Becia

    Wszystkiego dobrego z okazji Koziego Nowego Roku i Wielkiej Nocy . Dużo zdrówka i radości życia. Oby się wszystkim Kozom i Kozim działo dobrze. Pozdrowienia. Becia

  • EEG

    Zespole Do Spraw Kalendarza ! Gratulajce i wyrazy dozgonnej wdzięczności, kalendarz wspaniały i tylko brakuje mi zaznaczenia dnia urodzin Najważniejszej Osoby W Koziarni. Ale tak tylko się czepiam.
    Chciałam niniejszym podziękować wszystkim kozom i koziołom, którzy poparli i pochwalili mój pomysł ze szklarnią, bo Kanionek się wzbraniała i twierdziła, że powinnam sobie kupić złote krany, a nie -cytuję – “wysyłać swoje pieniądze jakimś dziadom z lasu” :)

    • wy/raz

      No, ale miesiąc palcem pokazany ;-). Liczymy na pamięć Kóz, bo po tylu życzeniach zdrowia i pamięć pewnie się poprawi.

      Ze szklarnią masz rację, moje obawy wynikały z małej dostępności opinii po dłuższym stosowaniu. Niech teraz służy jak najdłużej i jak najlepiej.

    • kapelusznik68

      Zaprawdę powiadam Wam, Dziady Leśne jakie są każdy widzi a złote armatury, acz efektowne, to jednak sprawią frajdę tylko dobroci bieżącej wody zażywającym w pomieszczeniu z armaturą wcześniej wymienioną. A Świątynia Pomidora wszystkim nam tutaj zebranym radować się pozwoli, bo kanionek obfotografuje wszystko co Świątynia zrodzi.

    • kanionek

      Hm… Najważniejsza osoba w koziarni to chyba będzie Ziokołek, bo od niej się wszystko zaczęło (a skoro o wilku mowa: Ziokołek się dziś rozplątała i ma dwóch białych synalków), jej urodziny jakoś w lutym wypadały, chyba drugiego :)

      I podtrzymuję to o kranach! Na wypadek wojny lub innej katastrofy, takim kranem można pohandlować, a od biedy choć w łeb komuś dać. Poza tym nie pamiętam teraz dokładnie, może posłużyłam się zbyt dużym skrótem myślowym, ale chodziło mi o to, że gdyby Ewa już NAPRAWDĘ nie wiedziała, na co wydać pieniądze, to zawsze można w te złote klamki i krany zainwestować – tego na pewno kaczki i koty nie nadszarpną zębem ni pazurem :D
      Co nie umniejsza mojej radości, wzruszenia i wdzięczności, za prezent prosto z nieba :) Przy czym należy tu jeszcze uczciwie dodać, że nie zasłużyłam, i czuję się trochę tak, jak człowiek, który pod choinką spodziewał się znaleźć skarpetki i batonik z dmuchanego ryżu, a dostał skuter wodny, skrzynkę kawioru i zegarek Lewandowskiego. No ale to już insza inszość.

      • EEG

        No gdzie Ziokołek ! TY jesteś tą najważniejszą osobą i gdybyś miała dostać to, na co naprawdę zasługujesz, to byłby to pałac , a nie głupia szklarnia. I brak migreny do końca życia!

        • kanionek

          Ooo, gdyby mnie łeb nie bolał do końca życia, to i bez pałacu byłabym przeszczęśliwa.
          No i chciałam tylko nieśmiało napomknąć, że Los ma chyba inne zdanie na temat tego, na co ja zasługuję – wiem, że pewnie nikt nie zwrócił szczególnej uwagi na frazę “klęska sadzonkowa”, jakiej użyłam i którą obiecałam rozwinąć, a klęska była zaiste sroga, i wciąż nie wiem, czy mogę używać czasu przeszłego. Musiałam wyrzucić absolutnie wszystkie sadzonki pomidorów, bakłażana, arbuza, melona, kapusty pekińskiej, dyni olbrzymiej, i nie pamiętam czego jeszcze, bo dopadła je tajemnicza choroba. Trukwa egipska trzyma się jeszcze, ale już widzę, że powoli i ją cholera bierze. Ocalała jeno papryka – całe 15 sadzonek “czerwonej z Lidla” wyrosło na 20 cm i na razie pluje w twarz zarazie, dosiałam jeszcze trochę żółtej. Pomidory wysiałam ponownie, na razie mają po parę centymetrów, i teraz nie wyrabiam nerwowo, bo poprzednia partia zaczęła niedomagać właśnie na takim mniej więcej etapie wzrostu. Nic już nie mówię, żeby nie zapeszyć, czy coś, no ale jednak mówię, że zamiast Świątyni Pomidora może być Mauzoleum Kanionka – jak mnie dobrze słońce podsuszy w tej pięknej szklarni, to będę wieczna.

          • Bo

            Sprawdź, czy to przypadkiem nie są ziemiórki. Mialam z nimi problem w zeszłym roku, a te owady to był bonus nabyty z gotowym podłożem dedykowanym do siewu i “produkcji” rozsady.

          • kanionek

            Tak, właśnie ziemiórki podejrzewam najbardziej, i owszem, siałam w gotowym podłożu, bo chciałam tym sadzonkom ułatwić start w życie… Wiesz, że niby w mojej ziemi z ogrodu mogą byc jakieś patogeny, którym dorosłe rośliny dadzą radę, a młode nie, a poza tym fakt niezaprzeczalny jest taki, że te gotowe podłoża mają idealną przepuszczalność, są lekkie, i paleta wielodoniczek nawet podlana mało waży, a z ziemią ogrodową to się zawsze natachałam jak głupia.

            No i właśnie tydzień temu po raz kolejny trzepałam internety pod hasłem “co jest z moimi siewkami”, i już wiem, co to ziemiórka, a nawet kilkanaście osobników dorosłych osobiście ubiłam na szybie. Aha, i na worku z podłożem doczytałam, że nie jest odkażane termicznie ani chemicznie. To kurwa bosko, że sprzedaje się ludziom zarazy w workach :-/

            ALE. Nie wyjaśnia to zagadki z papryką, która – słowo daję – wciąż jest piękna i rośnie, a wysiana była dokładniusio razem z pomidorami, w tej samej palecie, tej samej ziemi z worka. Fakt, że już ją przesadziłam do normalnych doniczek, ale przesadzałam zdrową rozsadę, czego nie mogę powiedzieć o reszcie siewek. Aha, i jeszcze zapomniałam, że sałata rzymska też nie zdradza objawów dżumy, normalnie rośnie, choć nawet jeszcze nieprzepikowana.
            Seler pikowałam chyba trzy dni temu – 86 sztuk. Siewki mają średnio po trzy liście właściwe i zdecydowanie żyją, po przepikowaniu ładnie wstały i obróciły się do słońca, są zielone, nic im nie usycha. A wysiewane były oczywiście w tej felernej ziemi.

            Aha, i jeszcze dodam, że muszki ziemiórki to ja widywałam na okiennych szybach już dawno temu, tylko nie wiedziałam co to, a nigdy nie miałam takiej apokalipsy roślin. Doniczkowe żyją i mają się dobrze, znowu mi kaktus zakwitł…

            A w ogóle udało Ci się pozbyć dziadostwa? Bo ja przeczytałam ponad dwadzieścia stron wątku na forum ogrodniczym, i tam ludzie wydawali setki złotych pieniędzy na rozmaite specyfiki, włącznie z “ciężką chemią”, a na końcu i tak musieli udać się na psychoterapię i wykłady uniwersyteckie “Jak nauczyc się żyć z ziemiórką”, bo – podobno – z tym się nie da wygrać tak na zawsze… Dodam, że za oknem zima, a muszkę ziemiórki widziałam kilka dni temu na szybie OD ZEWNĄTRZ!

            AHA, AHA! Jakie objawy miały Twoje rośliny? Bo u mnie to wygląda identyko u każdej – najpierw liścienie, zasycha im końcówka, potem zaraza idzie w górę i atakuje liście właściwe, i tu też najpierw zasycha końcówka liścia, nie żółknie! tylko zasycha i więdnie na zielono, potem już brzegi liści, a w międzyczasie siewka w ogóle przestaje rosnąć. Było tez kilka takich egzemplarzy, które zatrzymały się na etapie liścieni i tak stały, potem zasychanie końcówek liścieni, i już wiedziałam, że dupa. Jedynie trukwa egipska (w tej samej ziemi) rosła pięknie, długi pęd, dużo liści, a dopiero po kilku tygodniach zaczęły jej usychać brzegi liścieni, nie tylko końcówka, ale po obwodzie całego liścia.

          • Bo

            Jeśli chodzi o rozsadę to ja raczej jestem detalistą, więc nie ponawiałam prób, pamiętam tylko, że część sadzonek się uratowała – być może dlatego, że mąż potraktował je środkiem na mszyce, takim oblepiającym.
            A objawy – o ile dobrze pamiętam – to faktycznie żółknięcie i wypadanie siewki przy czym ziemia była mocno wilgotna, tak jakby przelana. A liścienie faktycznie jako pierwsze żółkły, ale myślałam, że to naturalny proces, bo już swoją rolę w rozwoju odegrały.

          • kanionek

            Moje nie żółkły, tylko zasychały wciąż zielone. A żółknięcie i odpadanie liścieni jest naturalne, oczywiście, gdy roślina ma już kilka/naście liści właściwych.
            Aha, środek na mszyce nic nie da (tak na wszelki wypadek piszę), bo muszki nie szkodzą, tylko larwy w ziemi, które podgryzają korzenie, co w samo w sobie jest złe, ale dodatkowo umożliwia wnikanie w te uszkodzone korzenie grzybów i innych patogenów. Można więc wykończyć latające muszki, a w ziemi są już jaja, larwy i poczwarki kolejnych pokoleń :-(

          • Aliwar

            Z ziemiorkami to szlag człowieka może trafić u mnie pomogły takie żółte lepy i przesadzenie do innej ziemi. A wogole moja sąsiadka tez w tym roku tak miała ze papryka jej super rosła a pomidory nie chciały a wszystko było posiane w zeszłorocznej ziemi która przeleżała zimę gdzieś na dworze niby pod dachem ale jednak. Pomidory po przepikowaniu odżyły … nie stresuj się Kanionku z tego co pamietam co roku sialas bardzo późno pomidory to i teraz jeszcze zdążą 😉 a ta świątynia to już stoi? W najgorszym wypadku posadzisz tam ogorki najlepiej takie samozapylajace i arbuzy i będzie świątynia arbuza 😄

          • kanionek

            Kochana, czego ja już nie cudowałam…
            Przesadzałam do innej ziemi (żywej z ogrodu, wypiekanej z ogrodu, mieszanej z substratem kokosowym, w samym substracie…), przed przesadzeniem dokładnie płukałam korzonki i OGLĄDAŁAM JE POD LUPĄ! Wszystko na marne (dotyczy pomidorów, arbuzów, melonów i bakłażana – same ciepłolubne).
            Tak, co roku siałam za późno, bo zimowa deprecha i denność rzeczywistości nie pozwalały wcześniej, a w tym roku, nakręcona euforią sponsorowaną przez Ewę Z Łodzi, aż się doczekać nie mogłam tych sadzonek :) I marzyłam sobie, jak to wszystkie owoce zdążą dojrzeć przed zarazą ziemniaczaną i/lub przymrozkami. Ale widać tradycja nie lubi, żeby ją wywalać za drzwi :D
            Myślałam posiać juz ogórki szklarniowe, ale teraz to się boję, a poza tym z tą drugą partią pomidorów to już poszłam vabank, czyli wysiałam, ekhem, koło setki nasion, i mi WZESZŁO, ekhem, jakieś 80 siewek… Bo wiesz, a nuż będzie kolejny armageddon i tylko osiem z osiemdziesięciu przeżyje? No i na razie, odpukać, wszystkie zdrowe, i teraz dopiero do mnie dotarło, że ja już nie mam miejsca na parapecie! Na nic! A cholerna wiosna znowu gdzieś zaćpała i sobie bimba na wszystko, i nawet na dzień tych sadzonek do szklarni nie wyniosę.

            Świątynia jeszcze nie stoi, bo absolutnie nie było warunków do dostawy. Mam nadzieję zobaczyć ją za tydzień :) Wuj tam, sama będę w niej kwitła, ziemia sobie odpocznie… Bo musimy ją postawić na miejscu starej, albowiem żadna siła mnie nie zmusi do przekopywania trawiastego ugoru gdzieś obok, wywożenia taczką gruzu, drutu, szkła, szmat i powojennych niewybuchów, jak to miało miejsce przy tej starej szklarni, gdy byłam jeszcze młoda i pełna sił ;)

            A propos sił, to styrani jesteśmy nieludzko, jak to po wykotach (jeszcze tylko Herbata się nie rozplątała, choć termin był dwa dni temu), rundy z owsem stały się baaardzo skomplikowane, małpy nacierają na wszystkie drzwi i furtki, przy których się pojawimy, i w ogóle szkoda słów – podkarmianie owsem przypomina obecnie operacje wojenne. Do tego po kilka razy dziennie podkarmiamy koźlęta od biedniejszych w mleko matek, na cyckach tych bogatszych matek (albo tych, co mają jedynaki i jeden cycek zawsze pęka w szwach od niechcianego mleka), Tacy z nas socjaliści, co wymaga doprowadzenia kilku kóz na dojalnicę, a potem gonitwy za małymi cyrkowcami wymagającymi dokarmienia… Wczoraj zeszliśmy z pola walki lekko po północy.
            Czosnek i dymkę wciąż mam w domu, bo czasu i sił brak, albo pada śnieg :D Peierdzielę taką wiosnę!
            Się rozpisałam.

          • Aliwar

            Wiec teraz wszystko pójdzie gładko … 80 pomidorów jak urośnie to będziesz się martwić gdzie posadzić . Zobaczysz jak szklarnia stanie to ułatwi sprawy z rozsadami . Spokojnie będziesz mogła przy słonecznej pogodzie towarzystwo na dzień do szklarni. A rozsady kapusty i tam takich będą sobie tam mieszkać i rosnąć jak szalone. U nas następny tydzień zapowiadają jeszcze zimę ale potem na plusie w nocy i może wreszcie wiosna będzie . Weekend teraz ma być piekny to ja moje wystawiać będę do szklarni na słoneczko niech się przyzwyczajają do luksusów 😄

          • kanionek

            “będziesz się martwić gdzie posadzić” – Taa… Chyba jednak nie będzie mi dane. Wczoraj wszystko było ładnie-pięknie, dziś już kilka sadzonek ma objawy tegoczegoś. Ale spoko, na brak innych zmartwień na pewno narzekać nie będę :D

  • Tiganza

    Przprszm, że nie w temacie, ale hej, znalazłam zajebisty pomysł na wykorzystanie kaczuszek! ;P
    (mogiem wkleić linkę? topsz, to wklejam ;))

    https://youtu.be/AHZaxiH2xas

    • kanionek

      Ale czy Ty sobie zdajesz sprawę z tego, ile ja bym musiała kupić bębenków?! Trzydzieści i dwa! Bo przecież każda by chciała mieć własny, bo jakoś nie widzę, żeby grzecznie miały stać w kolejce do bębnienia. W kolejce gęsiego… Czyli jeszcze trzy wielkie tarabany dla gęsi. Majuntek! I w końcu leśniczy by nas wszystkich wystrzelał (sam, albo zagranicznymi turystami za dewizy).

  • Bo

    Kalendarz wisi, fajne widoki co ranek zapewnione.
    Zdrowia i zdrowia życzę.

  • kanionek

    Kozy kochane, trochę się już dziś nakicałam i marzę tylko o spaniu, więc pardą mła, że nie wszystkim odpisuję. Nie wiem, czy awaria systemów InPost trwa, czy faktycznie jest tak, jak pokazuje śledziarka (strona do śledzenia przesyłek), czyli że jeszcze dwa kalendarze mają status “w doręczeniu”?

    Smacznego jajka i potraw współistniejących, Wspaniałego Koziego Roku, i w ogóle :-*
    A teraz idę spać :)

  • jagoda

    Mój kalendarz (cudny, jak co roku i już piąty!) dotarł 2 kwietnia i bardzo za niego dziękuję.
    I życzę Kanionkowi, Małemużonkowi, Koziarni, kozom i reszcie zwierzyńca fajnego Roku Koziego i wesołych Świąt. I żadnego lanego poniedziałku, wręcz przeciwnie – słonecznego.
    Pozdrawiam ciepło.

    • kanionek

      No patrz, a InPost nadal utrzymuje, że Twoja paczka (Jolanty też!) jest w doręczeniu i niedługo zakończy się jej podróż :D Biedne paczki z rozdwojoną jaźnią.
      (W swoich życzeniach zapomniałaś dodać, żeby poniedziałek nie był ZIMOWY – u nas znowu śniegi, mrozy, wichry i w ogóle “idź pan w krzaki”).

      • jagoda

        Już jestem pewna, że ta bestia z północy to dlatego, że życzenia nie były doprecyzowane.
        Tu na południu Warmii też każdego ranka zima. Ja winna.
        Ale, ale: praktyka pokazuje (od kilkudziesięciu lat! kiedy ja się nauczę? zdążę? nie zdążę!), że marzenia/życzenia powinny być ściśle sprecyzowane oraz weryfikowane jak tylko się zalęgną. Albowiem właśnie zweryfikowałam swoje dłuuugie mrzonki o piesku. Zadzwoniłam otóż do schroniska pytać o szczeniaka (ogłaszany do adopcji), który skradł mi serce. Rezultatem był pies ośmioletni, niepiękny(ale ja też nie Miss Gminy), który na cito szukał domu tymczasowego. Został mi dostarczony z nowiutkim ekwipunkiem i worem karmy. Pies łągodny dla ludzi, rzucał się na moje koty ale szło go poskromić. Czasu na to trzeba. Dreptał po domu od tarasu do drzwi wejściowych, z przerwą na spacery na smyczy. Po ciężkiej nocy spacery od 4 rano, zabezpieczyłam bramę wjazdową, żeby pies się nie wydostał, przywiozłam ze schroniska klatkę kenelową, żeby nie obgryzał drzwi w nocy. Pies puszczony wolno biegał po posesji oszalały ze szczęścia, a w domu nareszcie się położył. Będzie fajnie!!! Wieczorem wypuszczałam kota , a piesek wymknął się za nim. Pokonał również zabezpieczenie w pogoni za kotem. Szukamy go oczywiście, ogłoszenia na gminnych stronach, na stronie schroniska, ogłoszenia na słupach, panowie spod sklepu lukają, pan ze stacji benzynowej też. Musi się znaleźć, przecież się nie rozpłynął.
        Ale do brzegu, czyli weryfikowanie marzeń. Jak mi dobrze obudzić się obłożoną kotami i wypić z nimi kawę. Jejku! A przecież powtarzam od lat: uważąj na marzenia, bo się spełniają.

        • kanionek

          Ha, ha, Jagoda! To Ty nie wiedziałaś, że w schronisku NIGDY się nie dostaje tego delikwenta, którego sobie człowiek upatrzył? Ja już przecież o tym pisałam. Nie licząc Mająca, absolutnie wszystkie nasze wyprawy po psa lub kota do schroniska kończyły się odbiorem zupełnie, totalnie, kompletnie innego zwierzaka :D Chcesz małego, rudego kotka? Proszę uprzejmie – oto twój dwunastoletni owczarek kaukaski bez jednego oka!
          Ale i tak nigdy nie żałowaliśmy. Zawsze to jedno życie w dobrobycie, i tylko żal, że nie można wziąć wszystkich.
          (W sumie Mająca też mogę tu zaliczyć, bo małżonek go znalazł na stronie adopcyjnej schroniska i upatrzył jako psa na jastrzębie :D).

          Gratulajce więc, a psiak się szybko oswoi z nową sytuacją, wywietrzeją mu z głowy schroniskowe lęki i paranoje, i będzie byczo, a nawet kozio!
          A kociak pewnie stracha złapał i musi gdzieś sobie to wszystko przemyśleć. Gorzej, jeśli to foch, bo będzie myślał dłużej ;)

          EDYCJA: Ty czekaj, ja głupia. Teraz czytam drugi raz, bo coś mi nie dawało spokoju, i już rozumiem chyba wreszcie – to psiak dał nogę i przepadł, tak? W pyszczek kreta, to on może być już milion kilometrów dalej, zwłaszcza że schroniskowy, to będzie się upajał “wolnością”. Ale trzymam kciuki, żeby się znalazł :-*

          • Jagoda

            Prawie się znalazł! Tzn. na 99 % “to ten” powiedział Pan z budowy, który widział listy gończe. I od kilku dni ma piesek raj, hasa po polach i lasach a ja dokarmiam go 2 razy dziennie i to nie jakąś suchą karmą ino, ale dostaje też a to kiełbaskę, a to kość schabową obgotowaną. Wszystko znika. Znikła też kiełbasa z klatki-pułapki. Pułapka zatrzaśnięta, klatka pusta. Stary mały piesek przesunął klatkę na miękkie podłoże i zrobił podkop pod kiełbaskę.
            A ja znowu jak współuzależniona, ale przynajmniej wiadomo gdzie go znaleźć jakby wymyślić lepszy sposób na odłowienie go.
            A Panowie z budowy spytali mnie czy go złapać? A jakże, powodzenia!

  • Jolanta

    Kalendarz dotarł i wisi na swoim miejscu. Mój ulubiony kalendarz! :) Dziękuję drogiej Redakcji i życzę wszystkim, żeby Was nigdy żadna rwa kulszowa nie dopadła, jako mnie przed samymi świętami oraz życzę wszystkiego dobrego, czego sami byście sobie życzyli. Pozdrawiam serdecznie.

  • zerojedynkowa

    Melduję posłusznie, że do mnie też kalendarz dotarł. Jest wspaniały, pikny i wyjątkowy! Bardzo podoba mi się pomysł z dwoma cytatami na miesiąc, bo na tym blogu tyle jest ciekawych treści, że naprawdę szkoda byłoby je pominąć tylko i wyłącznie z braku miesięcy. Nawet mój mąż nie był w stanie zepsuć mi radości z kalendarza, bo jak pełna entuzjazmu zaczęłam mu czytać (biedak jest z tych co potrzebują protezy oczne czyli okulary) przepis Kanionka na buraki w słoiku i czytam i czytam i coraz bardziej się cieszę, to on odwrotnie proporcjonalnie zaczął zamykać się w sobie i chować się do swojej jaskini, a jak skończyłam to nerwowo szukał czegoś w swoim telefonie i patrzył na mnie jakoś tak z troską… i jakby obawą… A ja doprawdy nie wiem zupełnie o co mu chodziło…
    A poza tym: wszystkiego dobrego, lepszego i najlepszego na Po-Świętach. Koziego Roku!

    • kanionek

      W telefonie to pewnie szukał jakiegoś męskiego przepisu na szybkie jajka na bekonie z chili i cebulą, żeby oczyścić umysł po tych burakach w przewlekłej postaci :D

      • zerojedynkowa

        Bardziej podejrzewałam go o poszukiwanie w okolicy pomocy psychologicznej (tylko dla kogo: dla niego czy dla mnie?) :D

    • kanionek

      :D
      Eee, ale tak serio, to coś z tym drapolem musi być nie halo, że tak sobie pozwala po plecach skakać.

      • kapelusznik68

        Bo to kogut z zaburzeniami osobowości, wychowany w orlim gnieździe. On po prostu nie wie, że jest zwierzyną łowną.

  • bila

    Fajnie jest mieć kalendarz Koziołkowy, jest super! Bo już mnie ten widok białego za oknem denerwuje!
    Życzę sobie i Wam wiosny, takiej prawdziwej, z kolorem zielonym i słoneczkiem!
    Może jestem nieobiektywna, bo piec nam siadł na początku sezony grzewczego i całą zimę grzejemy małymi grzejniczkami i kozą w kuchni. Czekamy na nowe ogrzewanie, ale będzie na wiosnę- hłe, hłe
    Pozdrowionka!

    • kapelusznik68

      Ogrzewanie kozą! Ha wiedziałam, że tutaj zaglądają tylko kozie świry, ale co na to koza?

      • wy/raz

        No, jak kuchnia nieduża, to może i koza nagrzeje. Ale straty w produktach mogą być duże ;-). @ bila, ciepłej i szybko przy a nie prze-chodzącej wiosny. Jak i nam wszystkim.

        Kanionku, jak trafią ci się zbuki, to już wiesz gdzie je dostarczyć – do producenta ziemi. Tak mimochodem do kieszonki. Kozy są w całej Polsce i nie tylko. Damy radę.

        • kanionek

          A producent to nawet nie tak daleko, bo w Pasłęku! Ale jak ostatnim razem jechaliśmy po coś do Pasłęka, to wróciliśmy z Elą, Krychą i Czesiem, więc nie wiem, czy jestem psychicznie gotowa na drugą taką podróż :D

          O tak, koza w kuchni to SAME straty, nie tylko w produktach jadalnych; mam nadzieję, że ta u Bili tylko grzeje, a nie skacze po stołach i ścianach, w ponachwilkach przegryzając firanką.

  • cw

    Koza o inicjałach B.P. melduje się po powrocie z długiej COVIDowej podróży – zaraza okropna, nie polecam.
    Natomiast kalendarz polecam bardzo bo faktycznie co roku lepszy :))
    Zdrowia wszystkim!

    • kanionek

      Gratulajce!
      My się wciąż jeszcze nie załapaliśmy, ale nasz były dostawca siana powiedział, żebyśmy się nie martwili, bo i tak w końcu złapiemy, a u niego to już chyba cała wieś chorowała.
      Uściski i oby Twe przeciwciała żyły długo i szczęśliwie :)

  • cornick

    Pragnę donieść najuprzejmiej, że mam już piękny kalendarz! Wisi sobie w kuchni, a zdjęcie z kwietnia kolorystycznie wpasowało się w ogólną kolorystykę kuchni. Zdjęcia poszczególnych miesięcy przejrzałam pobieżnie, żeby później, wraz z odwracaniem kolejnych kart, stopniowo się nimi upajać :). W każdym razie, jeszcze raz dziękuję, kalendarz cudo, wraz z niesztampowymi złotymi myślami czy życiowymi wskazówkami :D:D:D.
    Aha, a kiszenie buraków przebiega u mnie dokładnie w taki sam sposób, kupuję na chybił trafił i potem bez względu na ilość, próbuję to umieścić w moim 2-litrowym dzbanie.
    Przy okazji zauważyłam, że to kwiecień jest najlepszym miesiącem na początek roku, dużo lepszym od ponurego, zimnego stycznia.
    Pozdrawiam serdecznie całą koziarnię!

    • kanionek

      Cieszę się, że dotarł i się podoba :)
      Jednak co do daty rozpoczęcia koziego roku, to chyba bym ją przesunęła na maj, a dla wszelkiej pewności nawet na lipiec, bo z kwietniem, jak widać za oknem, to różnie bywa :D

  • kanionek

    UWAGA, APEL!

    Wspaniała Kozo z Koszalina, która zrobiłaś przelew 31 marca lub 1 kwietnia, za kalendarz i na zbytki dla kóz, ale nie umiem skojarzyć Twojego nicku z forum lub komentarzy – upraszam, a nawet ubłagam, wyślij maila na info@kanionek.pl, dowolnej treści, a najlepiej gdyby w treści był Twój numer telefonu (bo dla kuriera potrzebuję). Zajrzałam na konto bankowe tylko na okoliczność opłacenia rachunku za prąd i fuks, że zobaczyłam ten przelew w historii!

    Jeśli się nie ośmielisz do mnie napisać, to wyślę kalendarz pocztą na adres z przelewu, ale dopiero gdy będziemy w mieście :-( Może w nadchodzącym tygodniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *