Nieopisanych wrażeń moc, czyli serio – tylko film

 

No tak, ja wiem, że ci z Państwa, co nie czytają komentarzy, przeżywają teraz niezły szok, że co, że jak (no właśnie!), że najpierw powinno być pięć, potem dziesięć, a dopiero później piętnaście, a nie od razu milion pięćset koziołków, no ale co ja na to poradzę – jest zima, Kanionka ni ma, w ogóle niczego ni ma, a wiosny to już zwłaszcza (i nawet nie próbujcie mi wmawiać, że jest inaczej – u mnie jest mróz, twardy grunt i gołe krzaki. Widziałam dziś jednego komara, który nawet nie próbował kąsać, tylko siedział na parapecie okienka w koziarni i jęczał, że wszyscy zginiemy, i że chciałby bardzo podziękować mamusi i wszystkim przyjaciołom, ale za co to już nie dosłyszałam, bo głosik jego, z minuty na minutę coraz cichszy, wiązł mu w gardełku, aż umilkł na zawsze, świeć Panie nad jego wątłą tuszą).

Jest za to jedna porada z cyklu Bezcennych Porad Kanionka Bez Których Nie Wiedzielibyście Jak Żyć, adresowana głównie do hodowców rogatych kóz oraz ludzi cierpiących na zaburzenia równowagi i koordynacji ruchowej. Jak w sposób tani, prosty i szybki sprawić, by siniaki na ciele nie wyglądały tak smutno i żałośnie? O tak:

 

PS. “Ale kiedyś się wezmę”…

PPS. Kalendarze już do Was idą. Przesyłki mogą zawierać niekoniecznie śladowe ilości sierści (zwierzęcej i mojej), bo taśma klejąca i sierść pałają do siebie taką namiętnością, że zawsze się odnajdą w tym pozornie wielkim wszechświecie, i choćbym nie wiem gdzie tę rolkę taśmy odłożyła, to ona MOMENTALNIE obrasta futrem, niczym komórka jajowa plemnikami, i ja to wszystko próbowałam maniakalnie odrywać, jak każdy szanujący się pedant z nerwicą, ale wiadomo – natury nie oszukasz, miłości nie zwyciężysz, plemnika od taśmy klejącej nie oderwiesz.

Kto nie dostanie kalendarza lub awizo do piątku, niechaj pisze na info@kanionek.pl, bo w Pocztę Polską to ja wierzę jak w święty obrazek, no ale w siebie to już trochę mniej (mniej więcej jak w rozkład jazdy PKP), i jeśli komuś przez karygodne niedopatrzenie nie wysłałam, to wyślę zaraz po świętach, wraz ze zdjęciem siebie klęczącej i błagającej o wybaczenie. A kto nie zamówił, ten niech żału… A nie, mam jeszcze kilka sztuk w zapasie.

147 komentarzy

  • Buba

    Mam!!!! Właśnie listonosz przyniósł. Cudny jest. Jaka grafika. I te cytaty…. Lecę szukać gwoździe żeby powiesić na honorowym miejscu:-))

  • Buba

    Oj. Miało być “gwoździa”.

    • kanionek

      Można przybić czterema gwoździami do ściany – gdyby ktoś chciał ukraść, to tak szybko mu nie pójdzie :D

  • anomalia

    Jakie cudne milion pięćset koziołków… Dziękuję za taką piękną niespodziankę na poprawę humoru :)

    • kanionek

      Ależ proszę, nie ma za co, raczej ochrzan mi się należy, że dopiero teraz się z Wami podzieliłam.

  • Wersja

    Ha! Jakie piękne stado. Aż mi się w głowie zakręciło :) Czy tylko ja mam wrażenie, że wszystkie kozy zawsze patrzą na Kanionka z takim niesamowitym wyczekiwaniem? Jakby liczyły, że nagle zacznie śpiewać arie operową albo chociaż zamieni się w miskę owsa?

    • kanionek

      Osobiście stawiam na tę miskę owsa, i oczywiście masz rację – one właśnie na to czekają. Albo na gest sięgania po coś do kieszeni. I nieważne, że to tylko chusteczka, trzeba tłumnie sprawdzić, czy aby nie z suchego chleba zrobiona, a najgorzej to iść z wiadrem! KAŻDA koza musi sprawdzić osobiście, czy wiadro na pewno jest puste (w środku, z boku i pod spodem. Bo z wiadrami to nigdy nic nie wiadomo) i na wszelki wypadek podjąć próbę uniemożliwienia innej kozie kontroli zawartości wiadra (rogiem, zębami lub kopytkiem), bo a nuż się jednak źle sprawdziło, i inna koza coś znajdzie?!

      A tak a propos pięknego stada to ja żałuję, że nie mogę Wam wrzucić filmu w wysokiej rozdzielczości, bo to co mogę wrzucić nie oddaje nawet połowy uroku rzeczywistości.

  • Anomin

    Jest! :-))
    Moj nie tylko przyjechal, nie to, ze przyszedl ale d o l e c i a l :-) (ze wzgledu na warunki, mamy taki uklad z panem listonoszem, ze gdy on sie zbliza to dzwoni, zeby podejsc do drogi i odebrac co tam dla nas ma; no i dzis zadzwonil a my w miescie na zakupach :-( no to uzgodnilismy, ze pan listonosz przerzuci przez ogrodzenie i tak leciales Kanionku z calym zacnym towarzystwem.

    Powiem Wam, Kozy, ze sie wzruszylam. Niby wszystkie zdjecia widziane, cytaty czytane itd ale gdy tak patrzylam na kolejne miesiace to lza sie w oku krecila.
    I taka mysl jeszcze mnie naszla, ze to lekko niesprawiedliwe, ze tylko nieliczni szczesciarze TO przezyja, ze jakims cudem ten kalendarz powinien trafic do wszystkich, wszystkich mieszkancow … bo ja wiem, naszego pieknego kraju (?) kontynentu (?) globu (?)

    Dzieki wszystkim Kozom za kawal dobrej roboty!
    PS
    rozsiadam sie teraz w kinie :-)

    • kanionek

      Cieszę się i podzielam Twoje zdanie na temat kalendarza, ale o szczegółach jeszcze nie mówię, bo nie wszyscy dostąpili dziś szczęścia. Poczta lotnicza to tylko u zaufanych listonoszy działa :)

  • dolmik

    DZIĘKUJĘ!
    Nawet nie wiesz, Kanionku, jak dobrze mi to zrobiło!
    Czy przewidujesz może letnie turnusy terapeutyczne dla zmęczonych cywilizacją Kóz miejskich? Tydzień przerzucania obornika, pasienia Kózek wiejskich i innych robót gospodarczych od razu poprawiłby nam pion i wyzerowałby wszelkie wahnięcia życiowe. Jakiś kawałek pola na namioty i od razu stado pomagierów się pojawi.
    Dla mnie, poproszę o takie wrzuty filmowe co parę dni i już będę trochę naprostowana.
    Uściski, czochranko i buziaki dla całej żywiny….

    Chyba jadę na działkę, na chwilę, bo się zasmarkam w tym oczekiwaniu na normalność (czyt. wiosnę ).

    • kanionek

      Ja mam takie obawy, że jeden DZIEŃ przerzucania obornika mógłby osobom nienawykłym poprawić pion o całe 90 stopni; w tym sensie, że zmieniłby się w poziom. Na długi, długi czas :D

      “Dla mnie, poproszę o takie wrzuty filmowe co parę dni” – niewykluczone, że kiedyś do tego dojdzie. Że wiesz – będą filmy i tylko filmy, bo nie będzie czasu, żeby jakieś słowa pisane na taczkę załadować…

      Byłaś na działce? Jeśli nie, to może lepiej nie jedź. Po co sobie nerwy szarpać? U mnie wideł w ziemię nie idzie wbić nawet na dwa centymetry. Żurawi i innych łabędzi się nazlatywało, pliszki już się rządzą na naszym podwórku, ale z czego oni wszyscy żyją, to ja nie wiem. Jeśli w czwartek naprawdę spadnie śnieg, to chyba wrzucę Wam jeszcze trochę zdjęć na pocieszenie i przetrzymanie do tej wiosny ;)

  • Anomin

    Jakie one wszystkie piekne te malenstwa 8-)
    I tak cicho, blogo w Kanionkowie, echo pieknie niesie…
    W kwestii zimy/wiosny – takiej ‘bezzieleni’ wlasciwie nie pamietam :-( to chyba dlatego, ze najpierw dlugie mrozy bez sniegu a teraz ostatnio kupa sniegu + troche mrozu. Mam nadzieje, ze tak nie zostanie (na szczescie jest kalendarz – bedzie czym oko cieszyc)

    • kanionek

      “I tak cicho, blogo w Kanionkowie” – taaak, głównie na filmie, a najciszej na zdjęciach :D
      Pomijając kozy, z których połowa ma nerwicę pod tytułem “dzie moje dzieci, DZIEEEE?!” (np. Taboret, który całymi dniami chodzi i szuka Młodego Taboreta i nawet gdyby go po drodze rozdeptał, to i tak by nie zauważył i nadal szukał) i dwanaście śpiewnych kogucików (czytaj: dwanaście kogucików, z których każdy drze dziób tak, żeby przekrzyczeć pozostałych jedenastu kogucików) oraz psy, które tylko czekają i wypatrują CZEGOKOLWIEK, na co da się naszczekać, to mamy tu od wielu tygodni pilarzy i ich narzędzia pracy. Rżną całymi dniami. A to co urżną, to ciągniki wywożą. Ale jest nadzieja, że niedługo przestaną, bo wiecie – drzewa w lesie im się skończą.

  • teatralna

    o matko jakie stadko i jakie gadatliwe )) są przepiękne i przeurocze te maluchy zwłaszcza i jak ich dużo ))

  • teatralna

    acha i ja poproszę kalendarz co go nie zamawiałam i bardzo tezo żałuję ale skoro jeszcze masz to ja poproszę i pragnę złożyć zamówinie na syr.
    Zaraz do Ciebe i piszę zapytanie w mailu )) i ściskam wszystkie kozy i koźlęta ))

  • Baba Aga

    Całe stado Kanionków tzn koziołków, piękne są maluchy, ale przy takiej ilości myślę że pomysł Dolmik na kozie turnusy terapeutyczne jest bardzo dobry, zwlaszcza dla tych co to marzą o gospodarstwie agroturystycznym, tudzież rzuceniu wszystkiego i wyjechaniu w Bieszczady. Kanionkowy Kurs Przetrwania jedyne pińcet złoty za 3 dni, każdy następny tylko stówkie. Wysyłam moc, co prawda mam niewiele ale mniej potrzebuję.

    • kanionek

      Dziękuję, Babo Ago, każdą ilość biorę!
      A do tej agroturystyki to najpierw prawnika muszę zatrudnić; wiesz, te klauzule o braku odpowiedzialności gospodarzy za szkody na ciele i umyśle letników, zniszczone mienie, zaginione/zjedzone dzieci…

  • Jolanta

    Nareszcie, nareszcie, nareszcie Kanionek wylazł z dziury!! Hura! No to musi już ta wiosna blisko! Koziołki cudne śliczności do przytulania, głaskania i miziania. I tyyyle ich…
    Na kalendarz grzecznie czekam nie tracąc nadziei.
    A ja widziałam w niedzielę biedronkę w tym, co kiedyś było trawą w ogródku. Żywą! Przysięgam, nic nie piłam, nie wąchałam, ani nie łykałam.

    • kanionek

      “No to musi już ta wiosna blisko!” – no pewnie, że tak. Teraz jest u nas minus pięć, a w czwartek ma padać śnieg.

      Kalendarz na pewno dostaniesz, bo mam na to kwity! O, gdyby każda Koza zgłosiła tutaj, że już dostała, to ja bym mogła sobie te kwitki z poczty dzielić na dwie kupki: 1) uff, udało się i 2) o nie, na pewno coś pomyliłam w adresie.

      “Przysięgam, nic nie piłam, nie wąchałam, ani nie łykałam” – no to musiałaś coś przyjąć transdermalnie, albo w kroplach do oczu, bo jakoś w tę biedronkę to ja nie wierzę :D

      • ciociasamozło

        A co? Komar ma być lepszy od biedronki?!

      • Wersja

        Kanionek, możesz mnie sobie przesunąć do kupki “uff,udało się”!

        Kalendarza jest przecudny :) Przy lutowym Pasztedziku to mi się aż oczy spociły (że niby on tak do mnie, wyobraziłam sobie).

        A listonosz, wręczając mi wielką kopertę, która się nie zmieściła do skrzynki, zapytał niby-nie-złośliwie, “czy nie było wolnych mieszkań na niższych piętrach?” Z czego wnioskuję, iż nie cieszą go nasze intensywne kontakty przy kolejnych przesyłkach. Pffff, c’nie?

        Acha, z tą sierścią to zmyślałaś, albo taśma wyliniała w sortowni, bo nie znalazłam ani kłaczka.

        • mitenki

          Wersja, na takie dictum to ja bym zamówiła u Kanionka balot siana albo słomy ;)

        • kanionek

          No jak nic, tę sierść to baby z Poczty ukradły, na relikwie!
          A Twój listonosz to życia nie zna… Spróbowałby ciężkiej doli NASZEGO listonosza, to na Wasze pięterko z radości na jednej nodze by skakał :D

          • Wersja

            Też tak myślę: za dobrze mu jest i dlatego narzeka. Jak ktoś ma naprawdę źle, to nie ma siły i czasu na narzekanie. Sprytne, nie?

            Skoro narzekasz, to naprawdę nie jest ci źle. Skoro nie narzekasz, to tym bardziej nie jest ci źle, no bo przecież nie narzekasz ;) Paragraf 22!

            Jak tam z wiosną? W ogóle będzie w tym roku? Wczoraj rano auto odśnieżałam :(

  • becia

    O rany Kanionek… o rany…

  • becia

    No jakże się już otrząsła po wrażeniu jakie wywarło na mnie stado milion pińset koziołków to mnie się nasunęło milion pińset pytań ale nie będę brutalna-zadam dwa ;)
    Małgośka wel Pocztówa to po rozsypaniu czy przed? Bo też okrągła nieżle…
    A ta koza o takim rudo- kasztanowym umaszczeniu to kto? bo mnie jakoś wcześniej umknęła..
    Piesek śliczny ale Kawka nadal najpiękniejsza :) sorry Bożena ;)

    • kanionek

      Małgośka przed, jako i matka jej, Bożena. Razem z Herbatą powinny się rozsypać lada dzień, na pewno w tym tygodniu, a w związku z tym, że wśród tej trójki jest Bożena, to ja chodzę napięta jak struna w fortepianie. Bo wiecie, pamiętacie…
      Trzymajcie kciuki za Bożenę – to już będzie jej ostatni raz, a później emerytura. Nie wiem ile Bożena ma lat, ale nawet gdyby nie miała jeszcze trzystu, jak jej złośliwie przygryza Irena, to i tak razem z Małym Żonkiem uznaliśmy, że damy jej odpocząć i zażywać spokojnej (mam nadzieję) starości w Kanionkowie, choćby i dziesięć lat.

      A ta rudawo-kasztanowa łania z dzwoneczkami u szyi to Mesio, córka Czesia. Piękna jak z obrazka, prawda? I charakterek też ma niezły.

      • cornick

        A mnie taka kwestia spokoju nie daje, czy ty Kanionku masz jakiś plan na to stadko? Tzn ciekawi mnie, czy założyłaś sobie jakiś limit: tyle i tyle to jeszcze wydolę i wydoję oczywiście, a to co wydoiłam przerobię itd., wykarmię, dam radę oporządzić itd.
        Ale pewnie koziarnia z gumy nie jest i powyżej jekiegoś piedryliona sztuk (nie wiem ile ich teraz jest?) to już ani ani. I pojecia nie mam, jak im chcesz wytłumaczyć, żeby se już na wstrzymanie dały z robieniem nowych koziołków? O!takie coś po obejrzeniu tego filmiku po głowie mi chodzi :)

        • kanionek

          Ja już chyba kiedyś to wyjaśniałam, ale też w komentarzach, więc mogło się przegapić. To trudny temat i jedno z moich największych zmartwień :-/
          Pewnie, że mamy swoje granice. Wyznaczają je: powierzchnia użytkowa koziarni, powierzchnia łąk, które dzierżawimy, no i nasze cztery ręce, których nie wyrośnie nam więcej. Myślę, że musimy skończyć na trzydziestu paru sztukach, ale… “jak im chcesz wytłumaczyć, żeby se już na wstrzymanie dały z robieniem nowych koziołków?” – to nie o tłumaczenie chodzi. Wystarczy skutecznie odizolować chłopaków od dziewczyn, i tak też zresztą zrobiliśmy w ubiegłym roku – żeby zapobiec niechcianym ciążom u zbyt młodych kóz (no, dwa fakapy były), żeby móc dokładnie odnotować datę “zajścia” i w miarę dokładnie przewidzieć termin porodu, jak również po to, by nie krzyżować osobników ze sobą spokrewnionych. No i wszystko pięknie. W tym roku możemy żadnej z kóz nie pozwolić się rozmnożyć, tylko że w takim układzie chyba trochę umrzemy z głodu. Wszyscy. NO CHYBA, że jednak wygramy w tego totolotka, tylko że ciągle zapominamy wypełnić kupon!

          Nie wiem, czy ja to dobrze wytłumaczyłam. Po prostu nie ma mleka bez koziołków/cielaków. Cały nabiał, jaki można znaleźć w sklepach, wszystkie produkty spożywcze, które wymagają mleka w składzie, istnieją tylko dzięki temu, że co roku na całym świecie rodzą się cielaki, koźlęta i jagnięta. Jak ja bym chciała, żeby było inaczej… Hodowcy krów, których tu w okolicy znamy kilku, kompletnie nie rozumieją, “gdzie ja mam problem”. Oni nie nadają krowom imion, ani nie głaszczą cielaków. U nich się wszystko odbywa jak w fabryce: krowa rodzi, cielak od razu trafia do cielętnika, gdzie w towarzystwie innych cielaków, pojony sztucznym mlekiem, a później karmiony paszą, dorasta do wieku rzeźnego i w sposób oczywisty przeistacza się w wołowinę. No a ja mam problem. Emocjonalny właśnie. Bo będę się musiała z moimi wychuchanymi zwierzętami rozstawać. Nie ukrywam, że sobie z tym nie radzę. I nie wykluczam załamania nerwowego. I w ogóle ludzie tacy jak ja powinni mieszkać samotnie, na malutkich, bezludnych wyspach, takich po sto, max dwieście metrów kwadratowych, bez dostępu do prasy i telewizji. A do “hodowania” powinni dostawać kaktusa w doniczce, bo kaktusy z reguły nie budzą w ludziach skrajnych emocji. A teraz pozwolę się sobie oddalić, gdyż widzę, że zbliżam się nieuchronnie do punktu, w którym pozostanie mi jedynie stwierdzić to, co zawsze: “Życie jest do dupy”.

      • becia

        A wiesz Kanionku wlazłam ja sobie na post o przybyciu Bożenki do stada, wraz z Pecikiem i Ireną.. i wiesz co .. straszne rzeczy ta Obora robi z człowiekiem… bom się wzruszyła i łza w oku mnie się zakręciła a przeca to nie moja koza!.. ale taka chuda biedulka była .. a teraz taka stateczna baryłka .. Szczęściary z tych kóz, nie ma co!

        • kanionek

          No pacz pani, a ja właśnie dziś rano wspominałam dokładnie to samo i nawet sugerowałam Małemu Żonkowi, żeby sobie zdjęcia Ireny i Bożeny sprzed lat obejrzał, bo to nie do wiary, jak one się zmieniły, te kozy :)

  • mitenki

    Powiem Ci Kanionku (bo może jeszcze o tym nie wiesz ;), że piękne masz te kózki, oj piękne…
    A maluchy do schrupania :) Tak sobie paczyłam na filmiku: o! jaka śliczna! tę chcę! tamtą chcę!
    I w końcu: wszystkie chcę! Oddasz? :D:D
    Eeech… gdyby ciocia mitenki była zdrowa, wpadłaby na inspekcję do Kanionkowa i nie byłoby tak łatwo jak z końtrolą z ARMIR czy skąd ona tam była ;)

    • kanionek

      “A maluchy do schrupania” – żebyś widziała miny tych wszystkich koźlątek, gdy je Kanionek po noskach całuje… One wtedy patrzą takim przerażonym wzrokiem, jakby spodziewały się, że nic innego, tylko zamierzam je zjeść. Wielki, zły Kanionek, co łapie i pożera małe koziołki. Można mną dzieci straszyć :)

  • Mrówka

    Ale przytulanek !!!! Młoda obejrzała i zatrudni się do miziania od zaraz, za chleb z nutellą :) wygłaska, wymiętoli, wymizia itp., ma dziewczyna talent i chęć do pracy, więc gdyby co to polecam :)
    Dla mnie najcudniejsze wszystkie, ale takie najnaj to tak parka jak negatyw i pozytyw, nie wiem czyja i czy to rodzeństwo ale całowałabym po pyszczkach :) Oni wszyscy tak bezbłędnie trafiają do swoich mam ????
    Młody zorganizowała tabliczkę: ” W tym domu sierści dodajemy do jedzenia, picia i prania”. Dodałabym, że jeszcze do wielu innych rzeczy, chyba … do wszystkiego ;) Ja tam czekam jak Kanionek zacznie sprzedawać brokat z kozią sierścią (chyba u Barbarelli o tym było…), na kolejny karnawał będzie jak znalazł, a i ewentualnie można w ciągu roku posypywać nowożeńców, szczególne szczęście gwarantowane :D

    • kanionek

      “parka jak negatyw i pozytyw, nie wiem czyja i czy to rodzeństwo” – nie jestem pewna o których mówisz, ale CHYBA chodzi o córkę i synka Czesia.
      A do swoich mam to one trafiają, oczywiście, GDY ZECHCĄ. Ale ponieważ tak się doskonale bawią w swoim własnym, młodocianym gangu, to każdego wieczora zasypiają wszyscy na kupce albo dwóch, a my je musimy identyfikować i roznosić do odpowiednich koziarni (bo są dwie, a każda ma osobne wejście). Jest kilka wyjątków, i to są posłuszne dzieci stanowczych matek (jak np. Pippi i Krówko, czy Ireny), a i kilku “cyganów” się znajdzie, czyli takich, co to im mleko smakuje z każdego cycka, a jeśli właścicielka cycka się nie zorientuje, że karmi kukułcze pisklę i rogami po łbie nie zdzieli, to przecież grzech nie skorzystać.

      O, a propos dobrych i złych matek, to order Najgorszej Matki Roku znów przypadł Herbacie. W ub. roku Herbata miała jedynaczkę, i trzeba było z tym dzieciakiem latać za Herbatą, żeby nakarmiła, bo ona notorycznie zapominała o tym, że w ogóle ma jakieś dziecko. W tym roku jest JESZCZE GORZEJ, bo leniwa i roztargniona Herbata powiła TROJACZKI (to już trzecie trojaczki w tym miesiącu!). Owszem, wylizała. Owszem, dała popić siary. Ale po kilku godzinach uznała, że na tym się chyba kończy to całe macierzyństwo i poszła sobie na łąkę. No i teraz robimy tak, że najpierw zbieramy lekko zagubione dzieci Herbaty z różnych pomieszczeń obydwu koziarni, układamy je w jednym kąciku, i przyprowadzamy Herbatę, żeby je nakarmiła. Ona grzecznie stoi, dzieci wiszą u cycków jak wygłodniałe pijawki, a po skończonym karmieniu Herbata mówi “no to nara” i gdzieś sobie idzie. Inne kozy gadają do swoich dzieci, prowadzają je na wycieczki, albo każą im zostać w jednym kąciku i czekać na mamusię, ale nie Herbata. Jeszcze kilka dni i te jej bidne sierotki same zaczną się orientować, jak się z koziarni wychodzi i którędy do niej wraca, no i będą w stanie nadążyć za Herbatą, ale na razie to my musimy pilnować, żeby były najedzone i – w miarę możliwości – na jednej kupce.

  • nifka

    No i zamiast myć okna oglądam kozy w internetach :D

    • ciociasamozło

      Bo okna jest sens myć tylko jeśli można przez nie oglądać kozy :)
      Albo ewentualnie koty. No może jeszcze rosoły na drzewach ;)

    • kanionek

      Stare chińskie przysłowie mówi: “Nie czas żałować okien, gdy po internetach kozy skaczą”.
      Miłego oglądania :)

  • ciociasamozło

    Mam i ja!!!
    Kalendarz jest wspaniały!
    Kanionku wszystko przyszło jak trzeba a nawet bardziej :)
    A zdjęcia z zeszłorocznego pójdą chyba do jakiegoś albumu.

    BTW, dinks antyspamowy do komciów mnie zaskoczył ;)
    A ten error w odnośniku do forum to planowy czy coś się rozzajączkowało?

    • mitenki

      Po obejrzeniu kalendarza stwierdzam, że czas sobie sprawić nowe okulary…

      oraz ZAGADKA

      Cóż tam mitenki podstępnie wtyknęła do kalendarza?

      Pierwsza prawidłowa odpowiedź zostanie nagrodzona spersonalizowanym kalendarzem w przyszłym roku!

      • becia

        Życzenia z autografem wtyknęła i koziołka na kopertę mimo iż zarzekała się iż zdobić nie będzie :) Kanionku melduję, iż trza mnie przełożyć na drugą kupkę. Dziękuję Kozy redaktorki :)

        • kanionek

          Już przekładam, dziękuję :)
          Te śledzie to był nagły pomysł w tzw. ostatniej chwili, i w ogóle wszystko jakoś tak na ostatnią chwilę było. Kalendarze miały być pakowane po trochu, na raty, czyli całkiem z sensem, a te raty ostatecznie wyglądały tak, że pierwszego dnia spakowałam dwie sztuki, drugiego pięć, a trzeciego ponad dwadzieścia (i skończyłam o pierwszej w nocy, nieprzytomna i spięta jak kartki w skoroszycie. A później było jeszcze adresowanie…

      • Anomin

        Kozi Nowy Rok!(?)

        A Kanionek ma piękny charakter pisma (oprócz charakteru jako takiego).

        • kanionek

          TE BAZGROŁY, PIĘKNE?! Piękne pismo to ma moja Mama, a ja chyba nie mam pisma wcale. Charakteru, znaczy się. Bo zmienia mi się i zależy od nastroju, użytego narzędzia (inaczej piszę długopisem, a inaczej mazakiem), dnia w miesiącu, miesiąca w kalendarzu, i wielu innych czynników. A moja Mama, od lat, odkąd tylko pamiętam, pisze zawsze tak samo – listę zakupów, podanie do urzędu, notkę na lodówkę czy przepis na sernik.

          Na kopertach bardzo, bardzo się starałam, ale to dlatego, że Poczta miała dostarczyć te przesyłki w trybie ekspresowym, a nie wysyłać do specjalistów z MON-u celem rozszyfrowania ;)

        • mitenki

          Anomin, wygrała Pani!
          Szczegóły ustalimy na zapleczu :)

          • Anomin

            Wygrałam?! Ja?! To się nie mogło zdarzyć!
            Jak my to uczcimy, Kozy drogie?
            Jako nagrodę poproszę w przyszłym roku PIŹDZIERNIK, co? ;-)

      • kanionek

        A ić, diable w mitenkach! Jak tylko przyszła paczka z kalendarzami, to – rzecz oczywista – natychmiast jeden wyciągnęłam i obejrzałam, karta po karcie. I niczego dziwnego tam nie znalazłam (oprócz siebie, no ale do siebie to się już trochę przyzwyczaiłam, więc szok nie był taki znowu wielki). No i teraz muszę iść i wytężyć starczy wzrok, bo mnie ciekawość zeżre.

        • mitenki

          A wytężaj, wytężaj – za te chwile grozy com ja z powodu dedykacji przeżyła ;P :D

          • kanionek

            Ale tam nie było żadnych dedykacji! (“…były tylko halucynacje i śmierć z niedożywienia”)
            Tylko niespersonalizowane życzenia.
            Ale, ale – czy Anomin wygrała ten konkurs? To O TO chodziło?

          • mitenki

            Jak już zajrzałam to wiem, alem sobie wyobrażała, żeś napisała coś w tym stylu “Buziaki noworoczne dla mitenki” i tak poszło do kogoś innego….
            Przyznaj, że zgroza!

          • kanionek

            Nie no, proszę Cię, przecież ja wiedziałam, że jeden kupiłaś w prezencie dla nie powiem kogo, bo może ten ktoś czyta. Miałam dylemat w przypadku wszystkich zamówień, które były na dwie sztuki, a nawet w przypadku tych pojedynczych – pisać, nie pisać tych życzeń? Bo każdy z tych kalendarzy mógł być zamówiony dla kogoś np. z rodziny. Ostatecznie stanęło na tym, co widać – życzenia są, ale bez nazwisk ;) Jeśli komuś coś tym zepsułam, to przepraszam.

          • mitenki

            Tak, Anomin wygrała :)

        • mitenki

          “Diable w mitenkach” pięknie brzmi! Przemianowałabym się, no ale już mamy tutaj Dyjabła…

    • wy/raz

      @ Ciociusamozło, mam to samo z zeszłorocznym kalendarzem. Na razie wisi jeden na drugim. Ręka mi uschnie, zanim wyrzucę.

      @ Kanionku, dziękuję za rękopis ;-)). I zaczynam wierzyć w możliwość u człowiek turbodoładowania. Tak mi się wydawało, że ja mam niedoczas….
      Dziś u mnie słońce, mam nadzieję, że u was też.

      @ Mitenki, oczywiście że NIE zauważyłam podstępna bestio. Świetnie, że udało się dodać! I Twardo oglądam przepiękne zdjęcie Kanionka. Ale już pojutrze…

      Jeszcze w tym roku nie przewinęła się kwestia mycia okien ;-)). Ja jeszcze nie odważyłam się po chorobie w tym miesiącu, kiedy nie mogłam dojść do przystanku, bo się dusiłam. Teraz niby dobrze, ale cały czas mi schodzi z oskrzeli. Macie jakiś sposób na złagodzenie/wzmocnienie?

      • kanionek

        Wy/raz – sposobu nie mam (za “czasów miejskich” chorowałam kilka razy do roku i za każdym razem oskrzela pokornie wypluwałam do samego końca), za to w kwestii okien mogę się przyznać, a co mi tam: umyłam w koziarni, A W DOMU NIE. Bo wiecie, w koziarni są dużo mniejsze, a jednak liczą się jako umyte, co nie? ;-P

  • Kaja

    Melduję, że moje dwa koziondarze też przyszły, Poczta Polska ich nie zeżarła.

  • mitenki

    Przesuń mnie proszę do kupki “udało się!”

  • Joanna

    O matko!!! Milion pińcet mnie powaliło. Cuda!!! Czy można mieć kozę w apartamencie? Koty mówia, że nie… ale czegoś im nie wierzę… u mnie wiosna niby, ale ta gupia zima wciaż się wcina. Kto ja woła? No kto??? Powinna wiedzieć, że jest persona non grata…

  • mp

    U mnie też zanosi się na białe święta, sypie od rana, mać, mać, mać…
    Ale jest coś, co rozjaśnia ogólną paskudność- Kanionkowe kalendarze dotarły w samą porę, na nowy rok :-))) Cudne, nawet z autografem Kanionka , co do obecności sierści się nie wypowiem, bo rozpakowywał M. i nie potraktował opakowania z należytą starannością. Zdjęcie okładkowe świetne, można oprawiać w ramki i na ścianę , a z lepszej rozdzielczości to i plakat by wyszedł ! Wyjątkowo fotogeniczny Kanionek jest, co i zdjęcie z dynią potwierdza. A Rosoły ! A Kozy !
    A Łowce ! (co to ich wcale nie ma) A Meliny czy insze Menelstwo ! A Pieski ! Co zdjęcie, to uśmiech coraz szerszy . Dobra robota, dziewczyny !

    • kanionek

      Skoro Kanionek taki fotogeniczny, to na okładkę kolejnego kalendarza OBOWIĄZKOWO dajemy moje zdjęcie w maseczce przeciwtymiankowej. Buhahaha!
      (a stary Chińczyk mówił wyraźnie: uważaj, czego sobie życzysz…)

  • Buka

    I mnie przesuń, proszę, do kupki “udało się!”
    I dziękuję Wszystkim zaangażowanym w kalendarzowy “projekt” :)

  • tymofiejski

    Mój ci on, ten kalendarz. Odebrałam dzisiaj, zaglądam, a tam KURY! No wiecie, KURY. I kubistyczny Kanionek. I autograf. I wogóle. Tylko sierści brak 😕. A ja już naopowiadałam okolicznym ptaszkom, że będą miały wykładzinę do gniazdek z prawdziwej kozy. I jak ja się im teraz pokażę na oczy? Pójdę poprzekładać kartki. Może coś się jednak trafi…

    • kanionek

      Yyy, ten… Mam gdzieś jeszcze worek pełen kurtek po Baśce i Doktor Ekspert – chcesz? :D

      Faktycznie, tyle kurczaków załapało się do tegorocznego kalendarza, że już go ciężko nazwać KOZIM. No ale takie już są te kurczaki – jak jeden się gdzieś wciśnie, to za nim zaraz przyjdą miliony. O czym mógłby opowiedzieć mój ogród, ale nie opowie, bo zmarł. Kurczaki go zamordowały.
      (Ja nie mówię, że mam coś przeciwko kurczakom, nie. Ja tylko mówię, że planuję zakup nowego śrutu do mojej wiatrówki. Takiego z funkcją huku, błysku i straszliwego rozpie*dolu).

  • Baba Aga

    Mnie też już proszę przelozyc na kupke uff, kubistyczny Kanionek wymiata, kalendarz jest przepiękny, jak wracałam z nim z poczty to mnie chronił przed pierwszym wiosennym śniegiem, ktory pada równolegle do ziemi bo tak piździ nad morzem.
    A z tym pismem to ja mam tak samo i to mnie pociesza, bo trochę się o siebie martwilam, w banku często panie muszą mi pokazywać wzór podpisu, bo to też jest zmienne.

  • kanionek

    Drogie Kozy, KOMUNIKAT!

    Dziękuję za zgłoszenia odbioru przesyłek z kalendarzami, a dla tych, co jeszcze nie odebrali, mam statusy przesyłek wg Poczty Polskiej, i tak:

    Kozy o pseudonimach oborowych: Drozd39, Jolanta, Cicha Wielbicielka, Jagoda, Ania W., EEG, mają przesyłki “do odbioru w placówce” (czyli były awizowane).

    Koza PLUM – Twoja przesyłka ma status “w transporcie”, niech ją bogowie mają w swojej opiece, bo skoro tak długo idzie, to Poczta musiała coś sknocić :-/

    Koza KACHNA – no Twój listonosz chyba ten sam, co w ubiegłym roku, bo idzie, idzie, i dojść nie może ;) W każdym razie Twoja przesyłka ma status “wydane do doręczenia”. Trzymam kciuki za jej szczęśliwe dotarcie do Ciebie :)

    KONIEC KOMUNIKATU.

    • Plum

      Koza Plum melduje, ze transport nie odważył się na bardziej okrężną trasę i dziś dostarczył kalendarz.
      Najpiękniej dziękuję Kanionkowi i małemu żonkowi za to, ze tworzą TAKIE miejsce, że pozwalają nam je podglądać i paść się na swoich pastwiskach. Za zapisywanie rzeczywistości, która w słowach i obrazach przekracza samą siebie i karmi nas jak najlepsze ziarenka🙂
      Dziękuję ogromnie Komitetowi, czyli Jakimś Onym, kozom upartym, które wbrew powszechnemu marazmowi stworzyły ten piękny kalendarz.
      Wszystkim Kozom życzę szczęśliwego Nowego Roku i Świąt obfitych w nadzieję!
      Plum

      • kanionek

        Dziękujemy, cieszymy się i machamy czym tylko mamy :)
        I chwała Komitetowi, czyli Wy/raz i Mitenki!

  • becia

    Poczta Polska dostarczyła mi 22 lutego list nadany priorytetem 19 grudnia… tak… no to trzymam kciuki za PLUM ;) :)

    • Plum

      Ach, dziękuję! Wsparcie mi się przyda. Przyznam, że już wczoraj lekko się zanipokoiłam, a dziś, kiedy się okazało, że kalendarz na mnie nie czeka, zrobiło mi się całkiem smutno. I jeszcze ten śnieg…
      Może nie będę musiała czekać do lipca?

  • becia

    A tak w ogóle to ja muszę złożyć reklamację!! tylko nie wiem gdzie … Gdzie w mordę podziała się Wiosna!! Właśnie musiałam wystawić samochód i wlazłam w ZASPĘ!!! Sypie od północy! Składam oficjalne wyrazy oburzenia!!!

    • mp

      Becia, a nie marzyłaś kiedyś przypadkiem o “białych świętach” ??? A wyraźnie sprecyzowałaś, o KTÓRE chodzi ? ;-)

  • kanionek

    A teraz komunikat nr 2: moja skrzynka mailowa się zbiesiła i nie odbiera wiadomości. Wysyłać też nie chce. Może jej się śniegu nasypało…

  • Agnieszka

    Ja też już dostałam kalendarz przecudnej urody, życzeniami nic nie popsułaś Kanionku, przeciwnie bardzo naprawiłaś. Kozi Nowy Rok wszystkim domownikom poprawił humory.

    WSZYSTKIM życzę dobrych Świąt (niekoniecznie białych).

  • bila

    Kochany Kanionku!
    Kalendarz dotarł i jest ŚLICZNY! I pełen wspomnień, bo pamiętam te wpisy i to jest jeszcze fajniejsze…Najbardziej czekałam na kartę z Pasztedzikiem i z pamiętnym cytatem. Kozie kalendarze wieszam w pracy i moja dyrektorka się zachwyca i zazdraszcza, hehe.
    Ponieważ jest już bliziutko Świąt- całej Oborze (naszej blogowej i tej Kanionkowej realistycznej bardziej)Ciepłych, Rodzinnych, Zdrowych i Pełnych Miłości Świąt Wielkiej Nocy!!!
    Kto powiedział, że to zajączek ma być symbolem świątecznym? Proponuję na stanowiska Zwierzątka Świątecznego kozy, kozły i koziołeczki!!! Jak widać na filmach, prezencję mają nienaganną i na pewno podołałyby takiemu zadaniu.

    • kanionek

      Cieszę się :)

      Na zwierzątko wielkanocne najbardziej nadają się koźlątka płci męskiej – puchate, uszy prawie jak u króliczka, a do tego MOŻNA IM POMALOWAĆ JAJKA!
      Wszystko w jednym, i do koszyczka też się (jeszcze) zmieszczą :)

  • Kachna

    Kanionku, wrzuć mnie na kupę z tymi co dostali kalendarzem między oczy i leżą jak….zaczarowani :)
    Bardzo dziękuję.

    • kanionek

      O nie, ja już dzisiaj niczego NA KUPĘ nie mam siły WRZUCAĆ (sprzątaliśmy kolejne metry w koziarni nr jeden; niedługo koniec, a wtedy akurat wybije czas sprzątania w koziarni nr 2, bo ostatni raz była sprzątana ponad tydzień temu), ale mogę Cię delikatnie przesunąć na śliczny pliczek pokwitowań z kategorii “uff, udało się” :)
      Buziaki :)

  • ciociasamozło

    Kanionku, Małyżonku, Kochane Kozy wraz z wszelkimi przyległościami.
    Ponieważ zaraz pewnie wpadnę w wir przygotowań świątecznych i znowu mi czasu zabraknie, żeby dobrze ludziom życzyć (co roku na święta robię coraz mniej i co roku zajmuje mi to coraz więcej czasu :(( ), to wyrwę się przed szereg i już teraz pożyczę Wam

    ZDROWYCH WESOŁYCH ŚWIĄT I SZCZĘŚLIWEGO KOZIEGO ROKU!

    Alleluja i do przodu! ( jak mawiało Licho)

    • kanionek

      Najkoziego, kochana Ciociu, i żeby Cię ten wir nie odwirował ze świątecznej radości. I nic nie bój – ja też mam wrażenie, że robię coraz mniej w coraz dłuższym czasie, a do tego męczę się już na etapie myślenia o robieniu :D

  • cw

    I ja melduję otrzymanie przesyłki chociaż ona w domu a ja na wyjeździe. Ale co się odwlecze. ..
    Miłego świętowania i Wielkiej Nocy,
    i Koziego Roku! 😘

    • kanionek

      Uff :)
      Zdecydowanie gorzej by było, gdybyś Ty była w domu, a kalendarz na wyjeździe, a tak to szafa gra i beczy. Najkoziego!

  • EEG

    Odebrałam dziś kalendarz z poczty przed pracą i już mnie skręca, że nie mogę obejrzeć, bo w pracy nie chciałam rozbebeszać opakowania, a teraz kot obwąchał i się na nim położył ! Ale mam ! Dziękuję :)

    • kanionek

      Uff!
      Sprawdzałam dziś rano statusy tych wciąż nieodebranych kalendarzy, i w przypadku niektórych Poczta utworzyła takie dziwne dzieje i zawiłe historie, że już zaczęłam wątpić, że te przesyłki wiedzą dokąd zmierzają. A to że zmiana adresu doręczenia, a to dosłanie (niby to samo, a jednak nie), a to że już do odbioru w placówce, a za chwilę “wydane do doręczenia”… Jedna przesyłka ma historię na jakieś pół metra!

      No. A że kot się na kalendarzu położył, to nic dziwnego. Koty podobno kładą się na chorych miejscach, tak? A w kalendarzu jest Kanionek, chory na głowę MOCNO. Pozwól kotkowi jesczcze trochę poleżeć, może coś uleczy, tak wiesz, telepatycznie, na odległość…

  • Modra

    Well well well, to się nazywa chyba że “kozy wyszły z lasu” , czy jakoś tak :-)

  • Gosiek z UK

    Szczęśliwego Koziego roku i spokojnych świąt dla całego Kanionkowa i wszystkich Kóz :))

  • Jolanta

    Melduję, odebrałam! Piękny jak nie wiem co. Kalendarz. Dosiego Koziego roku!

    • kanionek

      Cieszę się :)
      Jeszcze dwa kalendarze czekają na “odbiór w placówce”, a jeden jest “w transporcie” (czyli, jak wieszczy Mały Żonek, “Poczta sama nie wie, gdzie on jest”).

  • Ynk

    Dziękuję za ślicznościowy kalendarz! Ehhh… Będę smakować go (po koziemu) każdego dnia. Wiosennego krążenia soków w żyłach i tętnicach !

    • kanionek

      Cieszę się, Ynk :)
      A propos wiosennego krążenia – ciśnienie jest dzisiaj tak niskie, że gdybym miała cycki, froterowałabym nimi podłogę, ale że nie mam, to tylko rysy żebrami robię. Za to na okoliczność mającego nastąpić wzrostu ciśnienia (już jutro) czeka mnie gwóźdź w oku. Żyć, nie umierać!

  • wy/raz

    Za 3h 6 min czas na zmianę kartki w kalendarzu i otwarcie kolejnego Koziego Roku. Wszystkiego Najlepszego!!!

    • kanionek

      Tak, Szczęśliwego Koziego Roku, wszystkim!
      Przepraszam, że mnie nie ma. Tak trochę deptałam dziś Bożenie po piętach, bo CZEKAM i się martwię. W ubiegłym roku rodziła w sto pięćdziesiątym czwartym dniu ciąży. Dziś mija jej sto pięćdziesiąty trzeci dzień. Bożena wydaje mi się nieobecna duchem. Cycki już napompowała, trzymała się trochę z dala od stada, no i przede wszystkim nie jest taka… namolna. Bo wiecie, ona zawsze podchodzi, ociera się człowiekowi o nogi, dopomina głaskania, a przed chwilą byliśmy w koziarni i Bożena nas całkowicie zignorowała. Olała nawet fakt, że zaświeciłam jej latarką w tyłek. Pytam ją: “Jak się czujesz, Bożena?”, a ona NIC. Nawet na mnie nie spojrzała. No więc się martwię.

      A Pocztówka (aka Małgosia) dwa dni temu urodziła sobie śliczną, filigranową Widokówkę. Czarną jak węgiel o północy, z białymi dodatkami tu i ówdzie. Pocztówa jest przejęta swoją nową rolą, oczy wychodzą jej z orbit gdy tylko mała odejdzie dalej niż na krok, a zwłaszcza gdy Kanionek chce ją pogłaskać ;)

      No i to tyle wiadomości, wracam karmić nerwicę.

  • mitenki

    Kanionku, MŻ, drogie Kozy…
    z okazji świąt życzę Wam wiosny za oknem i wiosny w duszy. Oraz zdrowia.
    Amen!

  • Ania W.

    Melduję, że kalendarz mnie dopadł. Piękny! Dzięki!

  • zerojedynkowa

    Wesołego Poświętach dla wszystkich Kóz.
    Można mnie odhaczyć – kalendarz doszedł. Dziękuję. Zdjęcie Pasztedzika rozpuściło mnie jak masło na patelni. Śliczności. :D

  • ciociasamozło

    Co z Bożeną?

  • mitenki

    No właśnie, rozwiązała się już?

  • kanionek

    Kozy Kochane – tak, Bożena już rozwiązana, i wielkie UFF, bo wszyscy zdrowi. W nocy z 1 na 2 kwietnia, po kryjomu, bez zbędnego zamieszania (czytaj: bez Kanionka) Bożena urodziła sobie synka, wszystko przy nim sama zrobiła i jest z siebie bardzo zadowolona. Ja wczoraj byłam całkiem nie do życia, ciśnienie zero na zero, cały dzień jak ryba wywleczona na brzeg, już myślałam, że się do wieczora o własnych siłach nie dowlokę, za to dzisiaj NARESZCIE skończyliśmy pozimowe sprzątanie obu koziarni! Jeżu Marian, co za ulga. To znaczy jeszcze nie ulga, bo ręce i nogi (i wszystkie części pomiędzy) bolą, ale to minie, a świadomość, że następna taka katorga dopiero za rok – bezcenna.
    Dla porównania – wysprzątanie jednej koziarni (40 m2) w sezonie, razem z pościeleniem świeżą słomą, zajmuje nam do dwóch godzin, i robimy to nie rzadziej niż co dwa tygodnie (czyli raz w tygodniu jedna koziarnia). Jeśli zaś chodzi o sprzątanie pozimowe, to w dwie godziny robimy jakieś… dwa do trzech metrów kwadratowych.

    Jutro ma być naprawdę ciepło i aż się boję, czy aby wszyscy nie zwariujemy z tego nagłego nadmiaru szczęścia :)

    • ciociasamozło

      Przyłączam się do UFF. Dzielna Bożena.
      Dzielny Kanionek i Małyżonek!

      Wyobraziłam sobie jak Kanionek w pełnym słońcu pląsa wśród kóz podśpiewując pod nosem “Do zwariowania jeden krok, jeden jedyny krok, nic więceeej…”

      • kanionek

        Tak, z tym zwariowaniem to byłaś blisko, ale pląsanie i śpiewy nie miały dziś ze mną po drodze. Dzień przepiękny, wiaterek przeciepły, słońce, muchy i motylki, a Kanionek wstał z gwoździem w oku :-/
        I czy to jest sprawiedliwe? I czy ja miałam leżeć w łóżku, w domu, w którym było zimniej niż na podwórku, wyjąc do starych pajęczyn na suficie? O, w dupę wiosennego jeża – NIE. Po raz pierwszy w życiu złamałam “regułę świętej ulotki” i wzięłam trzy (słownie: TRZY) tabletki solpy naraz. I – lekko zamroczona – tylko dzięki temu mogłam dziś wziąć aktywny udział w swoim życiu. Nie był on NAZBYT AKTYWNY, ale wyszłam boso na świat, wystawiłam kawałek zwiędłej łydki na słońce, a po południu to już nawet w miarę normalnie funkcjonowałam, a godzinę temu zjadłam śniadanie (no co – zjadłam teraz, to jutro już nie będę musiała). Owszem, wciąż utrzymuje się pomigrenowy efekt “zmielenia w betoniarce” i trochę nie wiem, jak się nazywam, ale spojrzałam wiośnie w twarz!

  • Jagoda

    Jest kalendarz! Piękny, zielony jak moje najlepsze wspomnienia sprzed lat. A chciałam iść na pocztę dopiero ostatniego dnia po drugim awizo, na wypadek gdyby to było pismo z US.
    Na szczęście zajrzałam w kanionka.pl jak mi tylko internet włączyli.
    I jest wiosna, bo znalazłam przed chwilą ropuchę/ropuszkę w pokoju pod stołem. Przyszła przez otwarte na oścież drzwi tarasowe. Tylko dlaczego była taka oblepiona kurzem i kocią sierścią? przecież sprzątałam przed świętami?
    I życzę Wam wszystkim najwspanialszego Koziego Roku! Serów we wszystkich smakach do woli, serników tylko z koziego twarożku…
    Kanionku i Mały Żonku, ten rok będzie zajefajny.

    • mały żonek

      No, no. Nie każdy dostaje oficjalne pisma ze Stanów Zjednoczonych :-)
      Figura się nam trafiła.

    • kanionek

      “Kanionku i Mały Żonku, ten rok będzie zajefajny” – ale to jest sprawdzone info?
      A w sprawie odbioru kalendarza z placówki to ja Ci nawet maila napisałam, ale mi skrzynka nie wysłała.
      Najkoziego! :)

      • Jagoda

        Od wczoraj sprawdzałam, czy tylko chlapnęłam. Ale nie, to nie fejk, to prawda!
        Dowód: prognozy na dziś zapowiadały deszcz, a jest pięknie słonecznie.
        Pozdrowionka.

        • kanionek

          Tak, pięknie i słonecznie, zwłaszcza przez okno! Bo na zewnątrz wiatr łeb urywał (choć za słaby był, by całkiem urwać, A SZKODA), a temperatura wynosiła od 6 do 8 stopni. Ja już od kilku dni żyję w pozamałżeńskim związku z paracetamolem i jakoś nie możemy się rozstać.
          Powiedzcie mi, drogie Kozy, czy Wy też jesteście takie jakieś… do dupy? W sensie samopoczucia, wydolności fizycznej i psychicznej? Bo nie wiem już, czy to wiosenne przesilenie, czy nerwica mi dokręca śrubę, ale jestem w stanie ciągłego napięcia i potwornego zmęczenia. Czuję się jak człowiek z żelaza – taka ciężka.

          • Anomin

            Ja nie wiem co to jest: od przedwczoraj tak mnie glowa boli, ze na oczy nie widze. A ja, przez cale moje nie takie krotkie zycie prawie wcale nie mialam bolow glowy :-@

          • becia

            Do dupy jestem. Od jesieni tak mniej więcej. Brak sił i przede wszystkim motywacji. Nic mnie nie rusza. Trwam po prostu, wszystko mnie przerasta. Postanowiłam przeczekać ale życie coś nie chce i zaraz dostanę od niego wieeelkiego kopa…. Najstraszniejsze jest że mnie to wcale nie motywuje. Jakby rozum i instynkt samozachowawczy mi odłączono… a w głowie wielki megakulokłąb. No do niczego takie życie., sama z sobą nie mogę wytrzymać.. Mam nadzieję, że słońce i ciepło mnie obudzą jak kwiatki na wiosnę..

          • Plum

            oj, zrobi się tu taki dołujący kącik… ale tak, do dupy jestem… jeszcze bardziej niż zwykle… Słońce i ciepło NA PEWNO trochę pomogą…

          • Jagoda

            Polecę Lincolnem i terapią: jestem na tyle szczęśliwa, na ile sobie pozwolę.
            Sprawdziłam na sobie, po wielu latach kolejnych jesienno-zimowo-wiosennych dołów. Każdego dnia rankiem patrzę za okno i mówię, jaki piękny dzień dzisiaj. Niezależnie czy piździ jak w kieleckim, deszcz, śnieg czy słonecznie. Nie zmienię pogody więc zmieniłam nastawienie. Jest mi lepiej.
            Miłej niedzieli Koziarnio.

          • kanionek

            Szkoda, że Robin Williams nie znał tej prostej sztuczki ;) I wiele innych osób, które “miały wszystko” (pieniądze, kochającą rodzinę, fanów, osiągnięcia życiowe itd.), a jednak palnęły sobie w łeb. Tylko nie mówcie nikomu, że to takie proste, bo cały rynek antydepresantów i gabinetów psychoterapii trafi szlag.
            Zwykły “dołek” można zasypać na wiele sposobów, jasne. Ale… A nie, nie chce mi się pisać o nerwicy i depresji. Ostatnio ledwie klecę zdania złożone. Oczywiście “cieszę się”, że już wiosna, bo dzień dłuższy, ziemia rozmarzła, i mogę mordować organizm ciężką pracą fizyczną, co akurat naprawdę pomaga na różne takie kociokwiki w głowie, choć nie da się tak całkiem uciec od siebie i swojej szajby. Ale przynajmniej jestem zmęczona i widzę, że coś tam zrobiłam. Nieważne, czy z sensem, czy bez. Ważne, żeby się zamordować i przepędzić precz kolejny dzień. Nieważne. Jakoś to będzie.

          • ciociasamozło

            Właśnie wpadłam na demot w temacie ;)
            https://demotywatory.pl/4845683/Walka-z-depresja

            Tylko zmieniłabym 12 na 16.

  • mitenki

    To co – wszystkie kalendarze doszły, wszystkie kozy urodziły?
    Świętujemy?

    Kanionku, jaki wynik meczu M vs K?

    • Buka

      Składamy zamówienia na ser?

    • mały żonek

      Nie, to nie koniec, ale blisko.

    • kanionek

      Wg Poczty Polskiej, ktoś z Torunia jeszcze nie odebrał (nie będę wymieniać nazwisk), a jedna przesyłka jest “w transporcie” od dziesięciu dni.
      Niee, jeszcze nie wszystkie kozy :) Ziokołek ma jeszcze około tygodnia (Mały Żonek mówi, że Ziokołek znów zrobi nas w trąbę i że jest po prostu gruba, jak zawsze), i Ida też coś koło tego. M do K – 22:16.

  • dolmik

    Kozy drogie! Jest pięknie, ciepło, ptacy drą ryje aż miło 😊 Dzisiaj pierwszy raz w tym roku podziałczyłam sobie solidnie i psycha od razu na prostą zaczyna wracać. Dwie rabaty nowe zrobiłam i teraz będę nerwowo zaglądać w maile i wyglądać kuriera z zamówionymi roślinkami.
    Prognozy są optymistyczne, więc cieszę się już śmiało : WIOSNA!!!!! 😄😄😄😄😄

  • Ajka

    też czuję wiosnę… nawet bratki zasadziłam na balkonie! pierwszy raz w swoim życiu!
    marzę o serach kanionkowych…

    zobaczcie co znalazłam, czyżby Pasztedzik miał starszą siostrę??
    http://uniteddogs.com/pl/dog/bonnis
    dodam, że szukałam gryfonika przebranego za pająka XD

  • dolmik

    No i cisza w koziarni…. Wszystkie Kozy cieszą się wiosną i nie mają czasu na internety…. 😄
    Dostałam dzisiaj pierwszą przesyłkę z krzaczorami i już mnie mózg swędzi żeby jechać, sadzić…. Ale trudno. Do jutra wytrzymam, jeszcze dzisiaj na noc do pracki i jutro od rana mogę się wyszaleć na działce 😂😂
    Jeszcze jedna przesyłka i będę spełniona ogrodowo… 🤗 Mam chyba ostrego p…dolca. 😄

    • kanionek

      Słuchaj, Dolmik, a nie chcesz Ty aby ze czterdziestu kurczaków? Żywych, oczywiście, bo z martwymi nie ma tyle uciechy. Za to czterdziestu żywych Kurokezów w ogrodzie pokazałoby Ci, co to NAPRAWDĘ znaczy ostry pierdolec :D
      No ja już mam, dostałam, tego się już nie wyleczy, chyba że rosołem…

  • mitenki

    Im bardziej mitenki zagląda na blog Kanionka, tym bardziej nowej notki nie ma…

  • Wersja

    ech, Kanionek, rzuć nam chociaż na żer pięć rozmazanych fotek z kozami, kurami, psami…

    • kanionek

      Tylko nie z kurami!
      Jeśli chodzi o kury, to ja wykopałam topór wojenny i niech mi się tylko jaka kurza szyja pod rękę nawinie…
      Filmik z kozami kolejny nakręciłam, ale aparat został w drugiej części domu, a ja już nigdzie teraz nie idę, nawet na siku do łazienki, bo tyle się dzisiaj narobiłam widłami, taczką i grabiami, że funkcja chodzenia tymczasowo mi się tak jakby wyłączyła.

      • Wersja

        Ten topór wojenny widłami wykopywałaś? Ej, Kanionek, Kanionek, kiedy Ty się nauczysz dobierać narzędzia do celów, pffff…
        Dobra, a teraz na poważnie: Dlaczego masz kosę z kurczakami?

        (Ja mam kosę z kaszlem. Dokładnie od siódmego marca tego roku. Zabrałam go nawet do lekarki. Z tego co mi powiedziała, zrozumiałam, że w tym roku wirusy są jak młodzież: muszą się wyszumieć, a to trwa. Kolejny tydzień. Nie mam już siły, chociaż wideł, taczki ani grabi nie tykam…)

      • ciociasamozło

        A jednak rosół?
        Rozumiem, że kury wysokopienne postanowiły zejść z jabłonek i strychów, i ustaliły, bez porozumienia z Tobą ofkors, że ogródka nie będzie, bo to ich prywatna stołówka, a nie żadne grządki?

  • buskowianka

    Dzień dobry wieczór, Kozy drogie.
    Wiosna! Zakrzyknę, bo jak już wreszcie przyszła,to jaram się jak norweskie kościoły. Chociaż taka letnia ciut, ale nie wybrzydzajmy.
    Łomatkozcórką, ile koziołków! I tez od razu pomyślałam, co to Kanionek pocznie z tyloma chłopakami :(
    I coś tu między wierszami czytam o kogutach liczonych w dziesiątkach. Jajek nie znoszą. Na rosół hodowane…?
    Chyba że kanionkowe znoszą :D

    Pozdrowienia i głaski dla wszystkich :)

    • kum, kum, kum, czuję nawiązania do Burzum ^^
      (to a propos norweskich kościołów. I nie, żebym pochwalała palenie zabytków, żeby nie było ;))
      spóźnione i z poślizgiem – pardwą bardzo! – życzenia: na Jare Gody, na dobrą pogodę, na wysyp żywych kózek, na grzeczne kury, na poszławchuymigrenę, na poprawę WSZYSTKIEGO!
      czego serdecznie życzy
      dogorywająca po zapaleniu zatok i nieustannie drepcząca w głębokim szambie łajna pt. dep…
      – Redakcja.

  • Jagoda

    Ad. Kanionek 16.04.2018 at 22:59.
    Nie mam na to argumentów. Przykro mi, że istnieją depresje i nerwice.
    Ja radzę sobie w tym świecie jak umiem, to wszystko.

  • Kanionku, a może łykniesz ze trzy Waleriany Forte i opowiesz o tych kurach?
    Bo być może nie jesteś sama w Kosmosie – po drodze do autostrady mijamy takie jedno gospodarstwo, ze dwa tygodnie temu pojawiła się tabliczka “KOGUTY MJĘSNE SPRZEDAM”.
    Wygląda na to, że drób ma co nieco za pazurami i gospodarz się zdenerwował.

    • Jagoda

      O to, to. O kurokezach byłoby fajnie. Kanionku, czy można zamawiać sery? Bo tęsknię za wędzonym z orzechami włoskimi… i twarożkiem…

  • dolmik

    Haaaaloooo!
    Jest tu kto?? Czy tylko echo cho cho cho….??
    Widzę na mapie, że w Kanionkowie właśnie przechodzi burza. Ciekawe czy kurokezi wiedzą, że podczas burzy nie siedzi się na drzewie…? I czy w ogóle dożyli tej burzy…. czy też może już występują w roli rosołu i wkładki rosołowej świeżo mrożonej 😎😎
    Dziękuję Ci Kanionku za propozycję, ale na moim RODOS nie wolno hodować drobiu… Trochę szkoda a trochę… ufff…. 😎 Chociaż gołębie ludzie tam mają.
    U mnie też pada dzisiaj i jest dość ciepło…. I będzie zielooonooo 😄
    A przesyłki ze szkółki nadal nie widać…………. 😶

    • kanionek

      Była burza z wściekłym gradobiciem. Kurczaki NIESTETY przeżyły.
      Napiszę, napiszę, tylko muszę znaleźć chwilę…
      Nie wiem jak to jest, że codziennie człowiek zapie*dala, a nic z tego nie widać. Ba, jest nawet gorzej. Kozy nadal trzymamy na sianie, bo łąki ledwie ruszyły, a gdyby teraz na nie wpuścić to stado bawołów, to wygryzłyby zielone do ostatniego źdźbła z korzeniami. Mały Żonek ich wszystkich pięknie urządził – mają odgrodzoną kwaterkę, na której się kiszą, a my do nich kursujemy z sianem i wodą. Nie wiem co ja Wam tu wypisuję w środku nocy – wyrzuty sumienia mi kazały, ale rozumu już nie starcza, żeby z sensem i do rymu ;)

      • ciociasamozło

        Sens przekazu zrozumiały, nie stwierdzam uszczerbku na rozumie ;).
        Bez rymów się obędę.
        Dobrze kazały wyrzuty sumienia, bo już się martwiłam czy wszystko w porządku, czy nie siedzicie (z Małymżonkiem i psami) związani w piwnicy, uwięzieni przez rebeliancki oddział kurokezów.

  • mitenki

    Kanionku, czy Twoje Baśki też próbują zachowywać się jak inne zwierzaki? :))))

    https://www.facebook.com/EpochTimesPolska/videos/186571221969902/?t=25

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *