Tłusta Herbata z chudym Mleczkiem, czyli kto jest ładny

–  Słuchaj! – wpadam do domu zgrzana, dysząc jak pies. – Jesteś tu?!
–  Nie, nie ma mnie – wynurza się z piwnicy małżonek.
–  Słuchaj, ja nie wiem, czy ja mam coś z głową, ale Mając i Pasztet zniknęli!
–  Jak to „zniknęli”? – pyta dziwnie małżonek. Dziwnie, bo komunikat jest chyba jasny i przejrzysty – zniknęli, czyli znikli, czyli że nie ma. – No nie ma ich, obleciałam całe podwórko, garaż, drewutnię, komórkę na siano i takie tam, nawet w koziarni sprawdziłam, no i nie ma ich nigdzie. Aha, i jeszcze wołałam, i nic.
–  No ale nie może ich nie być, bo gdzie by mieli być? – pyta wątpiąc w moje zmysły małżonek (podwórze ogrodzone, brama i furtki zamknięte, bo po drugiej stronie płotu kozy).
–  No nie wiem gdzie, bo nie ma już nigdzie, gdzie by mogli, więc ktoś ich musiał ukraść!
–  Tajasne. Ślepego Mająca i Obłego Jazgarza, ukraść. A niby po co?
–  Bo są ładni! – już prawie płaczę.
–  A nie, no to faktycznie, i pomyśl jakie to szczęście, że i MNIE nie ukradli – puka się w czoło małżonek, ale wychodzi ze mną na zewnątrz. Przeszukuje ponownie i garaż, i drewutnię, i inne zakamarki, bo cóż, Kanionek może i jest skrupulatny, ale rozumiecie, głowa już nie ta co kiedyś. W końcu puka się w czoło po raz drugi, otwiera drzwi do różowej części domu, a tam… a stamtąd… a przez te drzwi właśnie… wysypują się Mając, Pasztedzik i Kupa, znana Wam wcześniej jako Puma. Trójka szubrawców!

Mając od razu poleciał się napić, Kupa uciekła na drzewo, a ja tulę Paszteta, obcałowuję ryjek, i obiecuję im wszystkim, że ich wypcham i postawię na półce, żebym ich zawsze miała na oku, bo tak to się nie da żyć, że ja co chwilę mam zawał. Małżonek tylko wzdycha i kiwa głową, i pyta: „ciekawe kto ich tam zamknął?”, ale wierzcie mi, że to nie ja, bo w ogóle nie wchodziłam do tamtej połówki domu, bo nie miałam po co, ale wiem już jak to było, bo inaczej być nie mogło. Kupa musiała skoczyć na klamkę, drzwi się otworzyły, towarzystwo skwapliwie skorzystało z okazji, a potem powiał wiatr od wschodu, zamknął drzwi i po sprawie. A my nic nie widzieliśmy i nic nie słyszeliśmy, bo akurat tego dnia testowaliśmy dojarkę, która robi O TYLE hałasu, że nawet gdyby na podwórku wylądował rządowy śmigłowiec i grupa antyterrorystów aresztowała Pasztedzika za sianie terroru, to i tak nic byśmy nie usłyszeli, a do tego każde z nas było napięte i przejęte, i pilnowało parametrów, to jest małżonek obsługiwał włącznik główny, zerkał na zegar podciśnienia, macał jakieś zaworki i inne wypustki, a ja dzierżyłam kubki udojowe w zaciśniętych dłoniach („ja się boję, że ten odkurzacz wciągnie jej pół cycka!”), i nurkując pod kozim brzuchem („czy ona żre ziarka, czy stoi i patrzy w ścianę, odmawiając kozie różańce?”) ryzykowałam utratą oka lub zęba, gdyby któraś z dam kopnęła znienacka.

.

No ale żadna nie kopnęła. Powiem więcej – dojenie odkurzaczem podobało im się bardziej niż ręczne, bo jest jedna rzecz, której nie robi dojarka, a robiłam ja, mianowicie chodzi o smyranie świętych fifraków. Fifraki to są kozie włosy, które czasem bujnie porastają wymię, a już zawsze uda, a niektóre kozy mają naprawdę długie fifraki z gatunku dekoracyjnych, jak na przykład Małe Zło – takie lekko falowane i wiszące niczym ozdobne szlachcica kutasy, tyle że na kolanach. No i jak Kanionek doił, to zawsze niechcący połaskotał, pociągnął za fifraka, albo nawet tylko dotknął dłonią w drodze do cycka, i to już wyzwalało w kozach odruch „wymachnąć odnóżem, bo mucha siadła”, a dojarka nie robi takich rzeczy, tylko przyssie się do cycka raz, a dobrze, i spokojnie wysysa co swoje, nie burząc koziej fryzury.

.

Aha, i przypomniałam sobie obietnicę, że pokażę Wam zdjęcie uśmiechniętego Ziokołka przy dojarce, no ale gdzie ja miałam głowę, jak Ziokołek będzie dojony najprędzej w lipcu? Ale nic się nie martwcie, co się odwlecze, to się w końcu z powrotem przywlecze, a dzisiaj mogę Wam pokazać córeczkę Herbaty, która przyszła na świat 30 kwietnia wieczorem.

To są zdjęcia zrobione niespełna dobę po porodzie, bo wieczorem dnia poprzedniego byłam zbyt zajęta przekonywaniem Herbaty, że jej dziecko ma prawo się napić z jej cycka. Herbata co prawda przykładnie wylizała dzieciaka po porodzie (a ja wtedy jeszcze myślałam: „no tak, kolejny Pacanek”, bo – bazując na tegorocznych doświadczeniach – jak widzę białe i duże, to jestem pewna, że chłopak), ale chwilami coś jej się myliło, na przykład pępowina z uchem, i próbowała małej odgryźć to drugie, aż dzieciak zaskwierczał jak plaster słoniny w głębokim tłuszczu, a matka tylko spojrzała nań roztargnionym wzrokiem i zrobiła krok w tył, jakby właśnie do niej dotarło, że tak na dobrą sprawę to ona nie wie co tu robi i kim ty w ogóle jesteś, biały zwierzątku? Siedziałam dwa metry dalej i obserwowałam rozwój sytuacji, Herbata próbowała odgryźć małej jeszcze ogonek, ale na szczęście na tym się skończyły kanibalistyczne atrakcje, za to później było tylko trudniej.

Co się dzieciak wgramolił na wyżyny swych nowych, jeszcze nieśmiganych kopytek, co mu się udało poruszyć wszystkimi w odpowiednim momencie i kierunku i dobrnąć, zaliczając tylko trzy upadki, do cycka matki, ta cofała się o krok, lub cztery, i patrzyła na pełznącego szkraba z mieszaniną lęku i klasycznego łotdefaka. Ja jej oczywiście mówiłam, że spoko, Herbatka, to przecież twoja córka, daj jej mleka, i tym podobne komunały, ale my z Herbatą nigdy nie miałyśmy dobrego kontaktu, i zapewniam, że nie z mojej winy. Herbata już taka jest. Zamknięta w sobie, małomówna (w dniu porodu słyszałam jej głos po raz pierwszy od ho, ho, ho, pewnie pół roku), trzymająca się na uboczu i obdarzająca wszystko i wszystkich pogardliwym spojrzeniem. Serio, ona nawet do ziarek nie pcha się jak reszta kóz, tylko trzeba ją zapraszać, a nawet zaciągać do miski. Aż dziwne, od czego ona taka tłusta, i słowo daję, stawialiśmy z małżonkiem na trojaczki, a tu jedna cienka kruszyna, takie Mleczko 2%, za to sama Herbata wygląda jakby niczego nie urodziła, nadal tłusta i obszerna.

No więc gdy ja do niej słodkim głosikiem prosto z Disneya, że „zobacz Herbatka, to twoje dziecko, śliczna córeczka”, to Herbata do mnie z tym swoim spojrzeniem spod byka i krótkim warknięciem, że „nie znam człowieka”. A gdy małej się w końcu udało zdybać matkę w narożniku, i ta nie mogła się cofnąć, to przy próbie dotknięcia cycka nosem dostała lekkiego kopniaka. Lekkiego, takiego którym strąca się muchę, no ale zawsze kopniaka, więc się dzieciak zniechęcił, no i wtedy uznałam, że może pomogę w sposób inny, niż ustne zaklęcia, przytrzymałam Herbacie tylną nogę, przysunęłam delikatnie koźlątko pod cycek, i dopiero wtedy pierwsze łyki siary trafiły we właściwe miejsce. Ucieszyłam się, bo mogło być tak, że ja też dostałabym kopniaka, a Herbata wdrapałaby się po ścianie na sufit i tam została – podobno medycyna zna takie przypadki.

.

Spędziłam tam z nimi sporo czasu i jeszcze kilka razy musiałam trzymać herbacianą nogę, ale się opłaciło – Herbata w końcu zrozumiała o co chodzi z tym całym macierzyństwem, oraz że dziecko nie chce jej zrobić krzywdy, a podejrzewam, że mogła mieć uraz na punkcie cycków wyniesiony z poprzedniego świata. O ile bowiem pamiętacie, Herbata, Kawka i Małe Zło pochodzą z postnuklearnych przedmieść Elbląga, gdzie były trzymane w naprawdę karygodnych warunkach i doświadczyły przeżyć, jakich nie powinny, a jednym z nich było dla Herbaty „dojenie”.

Piszę „dojenie”, bo to jakaś kpina z mleka była, jak by powiedział Baldrick, a mianowicie poprzedni właściciele Herbaty po tym, jak odnotowali u niej poronienie (niby miesiąc przed właściwym terminem porodu, ale kto ich tam wie, jak oni się gówno znają na kozach), przez kilka tygodni nie mogli się zdecydować, czy chcą doić kozę, czy nie, a gdy się zdecydowali, to – o niespodzianko – mimo najszczerszych chęci i ponawianych prób, nic im się nie udało z niej wydoić, jeśli nie liczyć resztek zaufania do człowieka. Wskutek tego „dojenia” Herbata miała jeden strzyk grubszy i wyciągnięty, ale to nie problem, kozy często mają nierówne cycki i nawet nie zwróciłabym na to uwagi, za to „wada” jaka zapisała jej się w głowie mogła mieć bardziej przykre skutki.

Przy okazji zaś wspominków o nuklearnych idiotach przypomniała mi się taka anegdotka. Otóż małżonek też doskonale pamięta okoliczności poboru Kawki, Herbaty i Małego Zła do Kanionkowa, i lubi sobie z nich zażartować, na przykład kiedy Kawka lub jej „biały pomiot” awanturują się w kolejce do ziarek, głośno wyrażając swoje pretensje, to małżonek wystawia głowę przez uchylone drzwi i mówi: „co, Kawka, tłuczonego szkła wam brakuje? No już dobrze, dobrze, zaraz utłukę i wam przyniosę w wiaderku”. Taki z niego podśmieWujek, a kozy oczywiście biorą to jego gadanie za dobrą monetę, bo jak już mówiłam – kobiety nie słuchają CO mówi małżonek, tylko JAK on mówi, i on jest jak ten dyplomata ze znanej definicji, czyli nawet jak mówi kozom, żeby poszły do diabła, to one się cieszą na podróż.

.

Kto nie umarł ze śmiechu na widok tego zdjęcia? Już Wam wyjaśniam, że owszem, to są dzieci Krychy, które już widzieliście, ale wtedy miały ledwie kilka godzin, i nie, nie zawsze wyglądają jak koziołki z zespołem Downa:

Dziękuję Wam za zaangażowanie w sprawę Upadłego Cycka Krychy – przejrzałam zasoby internetu i wciąż mam wątpliwości, nie tylko co do spolegliwości całej tej uprzęży (nie zawsze mam kozy na oku, zwłaszcza gdy eksplorują południowo-wschodnie rubieże naszej posiadłości, a krzaków i innych elementów urozmaicenia krajobrazu tu nie brakuje, więc jest się w co wplątać i o co zaczepić). Jest duża różnica w rozmiarze cycków Krystyny przed i po dojeniu, i naprawdę nie umiem sobie zwizualizować ustrojstwa, które umiałoby się do tych zmian dostosować.

Podejrzewam, że takie kozie biustonosze są produkowane w zupełnie innym celu – mają uniemożliwić koźlętom „kradzież” mleka od matki, albo podtrzymywać zbyt duże wymiona kóz, które nie karmią, i w takich przypadkach jest dużo łatwiej – „biustonosz” jest zwyczajnym workiem na cycki, w którym te cycki mogą sobie zwisać lub leżeć, podczas gdy biustonosz Krychy musiałby kurczyć się i rozciągać razem z cyckami, umożliwiać dzieciom swobodny dostęp do baru, i jednocześnie być na tyle mocny, żeby utrzymać do pięciu kilogramów towaru co najmniej 15 cm nad ziemią, i jeszcze żeby się cycki za bardzo nie bujały. A jakby tego było mało, Krycha ma cycki nierówne (ten niegdyś upadły, czyli lewy, jest dużo większy od prawego) i makabrycznie nieforemne, i najlepiej byłoby szyć tę suknię na pacjentce, ale tyle owsa to nawet Krycha nie zeżre, żebym ja zdążyła taki numer skroić i pozszywać, choćby na okrętkę. Co nie znaczy, że nie myślę, jak to zrobić. Na razie mamy tak zwane pół biedy, bo dzieciaki mają coraz śmielszy apetyt i Krycha już nie chodzi obładowana torbami jak ruska baba na rynku, a nadmiar mleka z większego cycka w każdej chwili można wydoić.

PS. Jakieś sześć do ośmiu godzin po uwolnieniu trójki szubrawców z różowej części domu: siedzimy z małżonkiem w kuchni i nagle dobiega nas wkurzone, naglące „miauu!”. I za chwilę drugie i kolejne. „Miauu” dobiega znikąd, jakby wędrowało wraz z prądami powietrza, od wywietrznika do wywietrznika, a jeśli „miauu” dobiega znikąd, to wiadomo, że ze strychu, i wiadomo, że to Kotek. I zagadka się wyjaśniła, a Kupa została oczyszczona z zarzutów, bo to nie ona nawpuszczała zwierząt do różowego. To jest stary numer Kotka, że skacze na klamkę od drugiej części domu, potem skacze na klamkę od drzwi na strych, a jak już sobie pokontempluje wystarczająco długo na strychu, to zawsze, ale to zawsze, zamierza z niego wrócić nie tymi drzwiami, którymi wszedł. I teraz też miauczał po naszej stronie, a wypuszczony żywił głęboką urazę i pretensje, że „co wam tyle czasu zajęło, ja tam już chyba od grudnia siedzę!”. I znów trzeba zamykać wszystkie drzwi na klucz, a tak długo był spokój, i oni nas wszyscy kiedyś wykończą.

.

No, a jak się Ida tak ostatnio narcystycznie przeglądała w nieruchomej tafli stawu, to ktoś ją popchnął dla draki i wpadła prosto w lodowatą otchłań lusterka, i cały dzień chodziła mokra jak szczur z miejskich kanałów, bo złapać się oczywiście nie dała, udając, że to tak właśnie miało być, i że wcale nie jest jej zimno. Śliczna była.

203 komentarze

  • wy/raz

    No, no kolejny nowy wpis. Nie spodziewałam się rano takiej niespodzianki. I uśmiałam się po pachy, bo tak barwnie piszesz. Zdjęcia cudne, trzeba by wybrać któreś do kalendarza. Świetnie, że dojarka przypasowała kozom. I że Herbatka nabrała uczuć koziorzyńskich. I chyba, będziesz miała pierwszą kozią pływaczkę ;-)). Po biustonoszu pomyśl o kostiumie kąpielowym.

    I pierwszy raz jestem pierwsza!

    • kanionek

      Kostium jak kostium, ale weź znajdź czepek kąpielowy z dziurami na rogi.
      Dobrze, że choć makijaż Ida ma permanentny i się w kąpieli nie rozmazuje pod okiem :)

  • Anomin

    Kanionku, czy Ty w ogole spisz???? Ja, wyjatkowo nie moglam spac, zajrzalam tutaj kolo 2-giej i wpisu nie bylo a rankiem juz jest! Jasne, ze to swietnie!! Dzieki!!! Fajnie byloby czytac nowe wpisy kazdego ranka, no ale nie kosztem Twojego snu
    Tłusta Herbata z chudym Mleczkiem sa piekne! Razem i kazda z osobna
    A Pasztedzik ma ryjek…

    • kanionek

      A to musiałaś zrezygnować na krótko przed tym, jak zamieściłam wpis. No niestety, takie internety. Dzisiaj chciałam Wam odpowiedzieć na komentarze za dnia, bo miałam kilka olnych chwil, ale zdążyłam puścić dwa maile, trzeci już nie poszedł, i do teraz netu nie było.
      Och, Pasztedzik ma ryjek, oczywiście, i to jaki słodki!

  • pluskat

    Dojarka! Nie przypuszczałam, że dobrą zmianę kozy tak szybko zaakceptują. Bardzo się cieszę. Brawo Małyżonek, brawo oboje. Pasztedzik już występuje, ale zamaskowany. Kanionek, obrońca stworzeń uciśnionych i mistrz suspensu.

    • kanionek

      Łi tam, żaden ze mnie miszcz. Mam jedną tajemnicę, to się jej kurczowo trzymam ;)
      My też się cieszymy, że kozy nawet nie wzruszyły ramionami na dojarkę, bośmy tam pierwszy raz szli z duszami na ramieniu i zębami zaciśniętymi już na wszelki wypadek.

  • zośka

    Będę upierdliwa, ale fajnie by było przeczytać kiedyś książkę napisaną przez Kanionka:). I pochwalić się, OOOO znam tę Panią osobiście! Kozy są przefajne, kochane i widać, ze szczęśliwe i nie chcę myśleć o tym, że na tym świecie są ludzie, którzy traktują zwierzęta okrutnie nie dbając o nie, trzymając w straszliwych warunkach. Jezu skąd w ludziach tyle okrucieństwa, trzeba to gdzieś zgłaszać, bo znęcanie się nad zwierzętami jest karalne. A w ogóle dobrze Cię znowu widzieć w formie:)) Nowa optymistyczna notka oraz słońce zrobiło mi dzisiaj dzień. Nawet jeśli znowu nie napisałaś kim jest PaszteTadzik!

    • kanionek

      No to dobrze zapamietaj to dzisiejse słońce, bo stacja małżometeo mówi: “winter is coming”. Jutro znowu zima, koniec promocji. A propos promocji, to mi się przypomniał kolejny argument za tym, żeby nie pisać żadnych książek. Otóż przecież książki trzeba promować, bo dzisiaj chyba nic się samo nie sprzedaje, i autorzy muszą jeździć na jakieś spotkania, w trasy ruszają na kilka miesięcy, żeby te książki podpisywać, dać się sfocić fanom, odpowiedzieć na pytanie: “co pani jada na śniadanie” itd., a ja przecież nie mogę zostawić kóz, więc szach-mat, moje drogie Kozy!

      Nie napisałam kim jest Pasztedzik? Już piszę: Pasztedzik jest kuferkiem wypełnionym po brzegi radością. Aż mu się wieczko nie domyka :)

      • zośka

        Wiem, wiem, już się pogoda zes…….ła na tym naszym zadupiu. Oj….bo przyjadę i sama go znajdę. Jestem coraz bliżej realizacji tego pomysłu. Ja tu się na pracy muszę skupiać, ale nie mogę, bo przesz ciągle zaglądam do kanionka i sprawdzam, czy już się ulitowałaś i go pokazałaś. Bo w końcu go przecież przedstawisz Oborze, prawda? Chyba, że nas w babmbuko robisz i nie ma żadnego Paszteta tylko jakaś mistyfikacja to jest. Może Pasztedzik powinien się nazywać Godot?

      • KS

        Żebyś się nie zdziwiła, że w trasy będziesz ruszać. Wszyscy będą chcieli, żeby ta promocja odbyła się w Kanionkowie i na własne oczy mogli zobaczyć całą menażerię. A Ty się wzbogacisz na agroturystyce. Więc szach mat, makao, dupa-biskupa i pomidor!

  • Paryja

    Weź no Kanionku zdradź nam wreszcie kim jest Pasztedzik bo już mi się śni po nocach.
    Teraz waham się między jamniczkiem a prosiakiem wietnamskim (a może nawet angielskim :) )
    Dojary zazdroszczę :) dziś był jeden z tych dni że groziłam kozim łajzom wystawieniem ogłoszenia na OLX: “zamienię stadko kóz na żółwia” ;)

    Kryśce buty na obcasach! już Ci mówiłam, duże cycki i szpilki się świetnie komponują :)

    • Anomin

      :-D Kryska na obcasach, no nie moge, ja mysle obrazami!!!! :-D

    • mitenki

      Nie znalazłam niestety na obcasach, ale myślę, ze kolor jest dobry ;)
      http://i.dailymail.co.uk/i/pix/2012/12/14/article-2248098-1682B757000005DC-896_634x489.jpg

      • kanionek

        Koza w kaloszach… Widziałam już wszystko, mogę umierać :D

        • mitenki

          A właśnie, że nie możesz, musisz wcześniej pokazać nam Pasztedzika ;P

          • kanionek

            Nie no, spokojnie, ja tu sobie umrę, a Mały Żonek Wam wrzuci fotki z mojego aparatu. No chyba, że on też umrze (np. za “winkanionka”). To wtedy nie wiem. Może będziecie musiały iść z radą Paryi i się napić :D

    • kanionek

      “kim jest Pasztedzik bo już mi się śni po nocach.” – opowiedz!

      Jeżu złoty, Krycha na obcasach to byłby widok… A dojara fajna, nie powiem, ale mogę Cię pocieszyć, że czasowo wychodzi podobnie, co przy ręcznym dojeniu (higiena przedudojowa cycków trwa tyle samo, a nawet jak dojarka szybciej wydoi, niż ja, to koza i tak musi dojeść swoją porcję ziarek, bo przecież za darmo tego mleka nie biorę), a jak się weźmie pod uwagę rozkręcanie i mycie poszczególnych jej elementów po dojeniu, to nawet trochę dłużej. Jedenaście kóz, plus filtrowanie mleka, plus zmywanie = minimum 3 godziny roboty, jak się dobrze sprężę. No ale stawy palców odpoczywają i to jest nie do przecenienia :)
      Aha, dojarka dojarką, ale DOJALNICA to jest coś, bez czego już sobie w ogóle nie wyobrażam obsługi kóz. Dojenie, racice, jakiekolwiek inne zabiegi, na dojalnicy to jest luksus i wygoda, i Chłop musi Ci taką zrobić. No musi i już :)

  • Prosiaczek

    No Kanionku Terry Pratchett w najlepszej formie!
    “– Bo są ładni! – już prawie płaczę
    – A nie, no to faktycznie, i pomyśl jakie to szczęście, że i MNIE nie ukradli…”:)))))))))
    Cudownie się u Was dzieje. @Anonim a ja myślę, że ten ryjek to podpucha, chociaż może być podwójny blef bo mamy sobie pomyśleć, że podpucha, hmm hmm hmmm….
    PS. Kanionku dotarło moje zamówienie na sery?

    • Anomin

      Ha, nie zdziwilabym sie gdyby to byl potrojny blef! U Kanionka – wszystko mozliwe :-)
      c’est moi: Anomin ;-)

      • kanionek

        Jakie blefy, jakie podpuchy? Ja nic nie mówię, to Wy spekulujecie i się wodzicie na manowce, węsząc po fałszywych tropach, które same sobie podrzucacie :D
        A słodki ryjek to u nas każdy ma, a zwłaszcza kozy :) Cieszę się, że mogłam pomóc!

        • zeroerhaplus

          Już nie raz i nie dwa Ci mówiłam, że skończysz w piekle, prawda? Powoli zaczynam w to wierzyć ;)

  • mitenki

    “obcałowuję ryjek Paszteta…” Ryjek?!? Byłam już pewna, CZYM nie jest Pasztedzik, a tu klops…
    Twoje łokrucieństwo Kanionku, nie ma sobie równych – tak się nad nami pastwić? Zemścim się! :D

    • kanionek

      No już wszystko wyżej wyjaśniłam: ja mam ryj, a wszyscy pozostali mieszkańcy Kanionkowa mają ryjki. Pszesz proste :)

      Zemsty się trochę boję, ale jeszcze wytrzymam ;-P

    • kanionek

      :D
      Pasztedzik jak Pasztedzik, ale Kanionek na tym zdjęciu całkiem, całkiem :)

      • mitenki

        Nie wiesz najważniejszego Kanionku – to miała być MINIATURKA, tylko coś duża urosła :D
        Ale Ty nie masz szans upodobnić się do pani ze zdjęcia, w końcu jak ktoś się żywi (jak to szło? a zerknę se w kalendarz;)) – “wiatrem, kurzem i miłością”?

  • Ynk

    Ryjek, czyli pyszczek. Nie pisklę ci to, znaczy. Ten jamnik, albo jamnikopodobny psiutek zdają się być coraz bardziej prawdopodobne..
    Herbata z Mleczkiem – pyszniutkiue :-)

    • Paryja

      Albo może mały, słodki bulterierek ? Coś pomiędzy prosiakiem a szczeniakiem.
      I ryjek ma i pasztetopodobny jest. No i ładny!

      • Ynk

        I obły ;-)

      • mitenki

        A Kanionek zaciera ręce… że nas znów na manowce wyprowadził :D

        Mnie się wydaje, że imię Pasztedzik nie od urody nienachalnej jest :D tylko od kłopotu…

        • kanionek

          Od kształtu i dzikości ;-P
          Nie zacieram rąk, bo by mi z nich robota wypadła, a ręce mam jej pełne :)

      • mitenki

        Kanionku, czy to małe czarne, krzywo pomalowane, to dziefczynka jest?
        Ukradnęłam sobie pokemony, bo co na nie spojrzę to wybucham śmiechem :D

        • kanionek

          Tak! To jest mała Krysiuniunia (jakoś mi śmieszkowo ostatnio przy tych kozach, i mówię do Kachny: Kasiuniuniu, do Romana: Romaniuniu, itd.), i ona wygląda tak, jakby malarz się spieszył, albo mu się farba w trakcie roboty skończyła :D Weźcie zobaczcie te przednie nogi – jedna całkiem biała, druga maźnięta, tylne zresztą podobnie. I zawsze wygląda, jakby stroiła miny, bo pyszczek też ma nierówno pomalowany.

          (próbuję Wam poodpisywać na komentarze, ale nie gwarantuję sukcesu, bo net się rwie jak stare rajstopy)

          • mitenki

            Albo się nie mógł zdecydować na nic :D:D

          • Iza

            Moim zdaniem, Mała Krysia jest absolutnie najpiękniejszym egzemplarzem sztuki abstrakcyjnej, jaki widziałam. A poza tym, chętnie wypożyczę ten biało-czarny strój na jakieś większe wyjście – robiłby furorę. Kanionku, spytaj Małej Krysi, jaką opłatę przewiduje za wypożyczanie. :)
            A poza wszystkim, przed chwilą widziałam coś, co musiało być bliźniakiem Pasztedzika, bo NIE MOGŁO być niczym innym, sądząc z opisów Kanionka. Obraz wymaga uwiecznienia… Otóż: niesamowicie zadowolony z życia kawałek białej kiełbasy (takie obłe, białe, miejscami prześwitujące na różowo, rozumiecie) na króciutkich nóżkach, wyposażone z przodu w niewątpliwy ryjek, a z tyłu w króciutką kiełbasianą końcówkę wykorzystywaną do merdania. Dźwięku to nie wydawało, ale urywany jazgot (w sytuacjach zdaniem kiełbasy podbramkowych) bardzo by pasował do kompozycji. :)
            Zawładnęło to moją wyobraźnią, powiem Wam… Koniec, Pasztedzik nie może wyglądać inaczej i szlus.

  • Teatralna

    ech dzieje się ))) a koty są przebiegłe nad wyraz he he
    cos wiem na ten temat. stado sie rozrasta a puchate dzieciaki urocze. też się zastanawiałam czy ominęłam wpis? czy co, kim jest Pasztedzik??

    • mitenki

      No właśnie nie wiemy kim.

      • Paryja

        A może ON jest guźcem? Taką świnią z Afryki ? ;)

        • teatralna

          a może ON w ogóle ma ryjka?? tylko twarz i wtedy jest …niewiadomokim??
          ale pasztet przywodzi mi na myśl zazwyczaj stworzenie z którego się go robi(o zgrozo) albo sie mówi, ze ktoś jest brzydki jak pasztetowa…
          hmmm

          • kanionek

            Teatralna :D
            Pasztedzik jest śliczny, nawet jeśli tylko ja tak twierdzę.
            Twarz też może mieć, bo u mnie to różnie – czasem np. mówię, że Ziokołek jakaś taka smutna na twarzy.
            My jeszcze z nikogo nie zrobiliśmy pasztetu, a jeśli chodzi o rosół, świeć Panie nad jego duszą, to nie była nasza wina :)
            Pasztedzik jest oczywistą oczywistością, przyziemną normalnością, spodziewanką wręcz, ale jest szczególny (nie w sensie: szczególnej troski), ponieważ, jak wspominałam, ni z gruszki, ni z zimowego paleniska, rozświetlił mroki pieczary, w której tkwiłam długie miesiące. Tak wyszło, i wierzę, że los mi go wepchnął w ręce nie bez powodu :) NAWET JEŚLI małżonek utrzymuje, że takich pasztetów jest “pół światu”. Ja wiem, że taki akurat jest tylko jeden i byliśmy sobie przeznaczeni.

            Uwielbiam Was :-*

          • Bisia

            A my Ciebie, Sloneczko z Plamami

          • kanionek

            Z plamami starczymi :)
            I kilkoma na honorze (serowarskim), bo zawaliłam jedną partię sera i niektórzy, co im obiecałam, będą musieli kilka dni dłużej poczekać, albo i tydzień.

          • wy/raz

            Kanionku, a jam jest w tym zeszycie, po wywróżeniu w zeszłym roku, że czekać będę do wiosny? Co prawdę taka wiosna,że nie wiadomo czy już się liczy do realizacji zamówienia ;-)).

        • mitenki

          Z Afryki? Może być :D
          Albo z innego kontynentu na “A” – taki na ten przykład:
          http://zoo-krakow.pl/wp-content/uploads/2016/04/tamaryna-bia%C5%82oczuba1.jpg
          Śliczny Pasztedzik :))

          • kanionek

            No śliczny ten tamburyn, Mitenki, ale Pasztedzik ładniejszy.
            I nie pochodzi z żadnego kontynentu. Wieść niesie, że Pasztedzik… “urodził się w krainie wiecznego zimna, ciemności, i nieprzyjemnie mokrej wody”. Tak przynajmniej słyszałam ;-P

    • ciociasamozło

      To wielka TAJEMNICA Kanionka, którą dręczy nas od pewnego czasu, obiecując wyjaśnienia w specjalnej opowieści o Pasztedziku…
      Obiecanki cacanki, a głupiemu wiatr w oczy jak szczerbaty do suchara. O! Całkiem osiwiejemy a Kanionek na koniec powie: “A ha, ha, ha, żartowałam sobie, Pasztedzik to nowe imię Pusi!” Albo nic nie powie bo nie będzie miała czasu. Albo padnie z powodu niedożywienia, bo wiatru nie będzie, a w samym kurzu i miłości za mało substancji odżywczych ;P

      • kanionek

        Że tak sparafrazuję klasyka: “jeszcze nigdy tak nie było, żeby wiatru nie było”. Dzisiaj na przykład można się było nażreć po gwizdek, tyle wiało!
        O, mam jeszcze jedną przeróbkę klasyka: “znów przyjdzie maj, a z majem śnieg, znów przyjdzie mi nosić z majem zimową kufaję”. Szlag. Co ta wiosna odyebała, to ja nawet nie.

        Pasztedzik istnieje, i proszę Pusi nie wmawiać schizofrenii :)

        • Teatralna

          najpierw nowy wpis przeczytałam ))) i juz wiem, że pasztedzik jest NAJPIEKNIEJSZY NA ŚWIECIE Kanionku miałaś rację i jedyny ))
          oraz uwielbienie się nalezy tobie. hej.

  • diabel-w-buraczkach

    Wspaniale na tym blogu brzmia niektóre zdania, jesli je wyrwac z kontekstu.
    “Kupa zostala oczyszczona z zarzutów” :)

    • ciociasamozło

      albo “Kupa uciekła na drzewo” ;)

    • kanionek

      To jeszcze nic, Diable kochany. Wyobraź sobie taką sytuację: wpuszczam rano koty na śniadanie. Kotek i Puma kończą pierwsi i już się kręcą, żeby ich wypuścić, więc otwieram okno i do widzenia. Zajmuję się czymś tam w międzyczasie, po czym wchodzi małżonek, rozgląda się i pyta: “a Kupa już dzisiaj była?”. A ja na niego wybałuszam gały, bo co on – pielęgniarka oddziałowa? Jeszcze mi zaraz zmierzy ciśnienie…

  • zeroerhaplus

    Kooooozy, małe kooooozy pięęęękne sąąąąąą! Ale najpięknieeeejsze są te biaaaaałe-e-e! Czyli pieśń pochwalna na cześć nowych koziołków. Gratulajce :D
    Kanionku, może pomysł durny, ale jakby tak zamiast kozego cyckonosza taką siatkę, w której się szynki wędzi? Podwiązać czym szerszym na pleckach i tyle? No ale w sumie to i tak (całe szczęście) za późno na takie pomysły, bo się samo rozwiązało, i niech tak zostanie.
    Moja aktualne typowania co do Pasztedzika: Kanionek ma niewidzialnego przyjaciela. Wytwór chorej zimowej wyobraźni, który do tego stopnia nabrał mocy, że nawet my zaczynamy wierzyć w jego istnienie.

    • ciociasamozło

      Zeroerha, myślisz, że Kanionkowe lęki stały się ciałem i Kanionek je oswoił a nawet pokochał? To w sumie byłoby całkiem dobre rozwiązanie :)

    • kanionek

      No śliczniusie te białe koziołki, acz deko problematyczne. Niektóre przedszkolaki już lądują w ciupie (porodówce) na noc, i w sztucznym oświetleniu wieczornym drapiemy się z małżonkiem po głowie, kto jest czyj, i nie chwaląc się – jeszcze nie zrobiłam fakapa ani razu, choć wczoraj przymknęłam synka Krówko zamiast synka Pippi. Się zreflektowałam, gdy “synek Krówko” dostał od Krówko w łeb, więc totalnego fakapa nie było, nastąpiła podmiana i nikt nie ucierpiał ;)

      Najpiękniejszy w całej wsi
      któż to taki?
      Paszte Dzik!

      Oczywiście, że jest widzialny, słyszalny i macalny, i pamiętaj, że jak się już spotkamy w tym piekle, to ja będę miała przewagę w postaci latarki, po której Niemiec płakał, jak sprzedawał! A jak doskonale wiesz, tą latarą można i w łeb dać :)

      • ciociasamozło

        Z latarką od Niemca nie dyskutuję ;P

        • kanionek

          A nie, Ciociu droga, to było do Zeroerha, i już ona dobrze wie :)

          • ciociasamozło

            No taaa, uderz w stół a nożyce się odezwą ;) Pewnie mam coś za uszami.

          • agiag

            Ale że Paszte Warhlaczek? Czy to tak tylko dla zmylenia przeciwnika z tą spacją było?

      • zeroerhaplus

        Ona przez przypadek niby święcona, więc zapomnij, maj dear, o takich zastosowaniach.
        Poza tym, jak mówią smutne wiersze, skoro siekiery nie wolno, to raczej NIC nie wolno… Ech, żyzń.

  • zeroerhaplus

    Kanionku, czy Ty nie widzisz, do czego ta Pasztetowa Tajemnica zaczyna spokojnych, cierpliwych ludzi doprowadzać?! Od trzech dni mi oko skacze, podejrzewam, że z tego właśnie powodu! Chcesz nas do choroby nerwowej doprowadzić, już całkiem?

    PS. Jak mi kto powie “weź magnez” to go pobiję. Zamiast Kanionka ;)

    • kanionek

      “Chcesz nas do choroby nerwowej doprowadzić, już całkiem?” – a co się będę sama męczyć?
      Weź magnez z potasem, albo jak mówi Żozefin – “te wapno na skurcze”, czyli Asparaginian, czyli magnez z potasem :)
      WYSŁAŁABYM CI, ale nie znam adresu ;-P

    • Paryja

      Weź się napij ;)

    • Kachna

      vit B complex

      • zeroerhaplus

        Dziękuję Wam, dziewczęta za troskę (nawet udawaną, jak w przypadku Kanionka!). Wygrała Paryja ;P
        Oko samo mi przeszło.
        Nerwa mam nadal ;)

  • mitenki

    0Rh+ magnez nie pomaga :]

  • Ania W.

    Elo, a czemuż to Kupa zawdzięcza swą oryginalną nazwę… ? Pasztedzik jest psem, bo lata w parze z Mającem. Takie tu dedukcje prowadzę…
    Padał u Was śnieg? Bo w Białymstoku i owszem, no ale cóż, szlachectwo zobowiązuje :)

    • kanionek

      A nie wiem, umysł Małego Żonka chadza tajemniczymi ścieżkami ;)
      Czy padał u nas śnieg? KILKA RAZY dzisiaj, a do tego również grad! A teraz mamy mróz i kwiaty magnolii zwiędły. Nie wiem jak tam wiśnie i sliwki, ale pewnie też dostaną po łbie :-/

      • Ania W.

        Zwazcie drogie Kozy, ze Kanionek NIE ZARZECZYL. A wiadomo, ze jak sie nie zaprzecza, to sie POTWIERDZA :)

    • ciociasamozło

      Ni to wydra, ni to pies,
      Pasztedzik tajemniczy zwierz, oh yes!
      ;)

      • zeroerhaplus

        :)
        Obły, ryjek, cztery łapki,
        Zaraz dostanę z nerw skurczapki.
        Miły, z Majką się zadaje…
        Ja się poddaję!

        • ciociasamozło

          Pasztet z Dzikiem, Dzik z Pasztetem,
          Kozy mają makspodnietę.
          Obły z Majką, Obły z Pumą,
          Kozy nic już nie rozumią…

          • zeroerhaplus

            Nikt nie kuma, o co lata –
            Taka kara dziś dla świata!
            Weź Kanionek miej litości,
            Ulżyj w przypadłości.

      • wy/raz

        Tam gdzie zimno, wilgno, ciemno
        Ryjek w górę się wychyla.
        I pęd puszcza do Kanionka
        I depresję już owija.
        Czy to bluszcz jest czy też wydra,
        Myślą Oborowe Kozy.
        A Kanionek chichra sobie
        nad pętkiem Pasztedzikowej.

        • kanionek

          Dokładnie tak było! Ryjek się wychylił, popaczał w moje kaprawe ślepia, i przepadłam, owinięta i wstrząśnięta.
          Któraś z Was tu pisała o pętku białej kiełbasy, i też była blisko, tyle, że ta biała kiełbasa musiałaby być trochę czarna ;)

  • KS

    Doznałam objawienia (albo to tylko urojenia przemęczonej) łepety. No przecież Kanionek powiedział wszystko – Paszte-dzik, jest obły, ma ryjek i biega z psami, a Kanionek musiał się nim zaopiekować.
    I oczyma wyobraźni zobaczyłam takiego pasiastego warchlaczka, któremu źli myśliwi zabili matkę i Kanionek musiał się nim zaopiekować. Takiego jak ten: http://fakty.interia.pl/galerie/natura/zdjecie,iId,998148,iAId,71110
    Ten ze zdjęcia nazywa się Sznycel.
    Żeby znaleźć taki i obrazek, wpisałam w wyszukiwarkę “mały dzik i pieski”. I co wyskoczyło – oprócz zdjęć warchlaczków z psami? Zdjęcie kozy! To musi być znak.

    • kanionek

      Zdjęcie kozy, co wyskakuje nieproszone, to albo znak, że już do reszty skoziałaś (co w Oborze Kanionka jest komplementem), albo znak, że kozy są szwendobylskie i wszędzie się wcisną ;)

      Nie no, muszę uspokoić Wasze serca, co pewnie biją jak DZIKIE – nie wzięłabym do domu dzika, bo co ja bym później z taką bestią poczęła? Toć on by nam zrył podwórko jak kartoflisko i rozniósł wszystko w pył! Bałabym się też, że pomimo wychowania z człowiekiem (i psami, i kotami, i kozami…), wyrósłby na dziką świnię, co to nie uznaje konwenansów ;)

  • dobra, Kanionek, pożartowałaś sobie, poużywałaś na naszej krzywdzie, a teraz dawaj fotkę liska o imieniu Pasztedzik, bo jutro o dziewiątej siadam pod laserem i wolałabym już chociaż tyle wiedzieć na pewno (tj. że zgadłam przynależność gatunkową obłego dzikusa) w obliczu mnóstwa życiowych niewiadomych (np. czy jeszcze kiedyś coś zobaczę?).

    • zeroerhaplus

      Wersja, bedzie dobrze, zobaczysz :)

      Poza tym zastosowałaś wspaniały szantaż emocjonalny. Szacuneczek. Teraz zobaczymy, czy łachudra się złamie ;)

      • robie, co mogie…

        • KS

          Daj potem znać, jak to jest i jakie efekty. Zaczynam myśleć o laserze, bo mam już krótkowzroczność silnie się ostatnio pogłębiającą, astygmatyzm i zaczyna się dalekowzroczność. Tylko się, kurka wodna, cieszyć, że nie mam zeza.

          • Iza

            Przebijam o zeza i oczopląs. :P :D
            Ten ostatni uniemożliwia bliskie kontakty trzeciego stopnia z laserem – ileż rozterek duchowych mniej!!! :D :D
            Ale sprawozdaniem, co i jak, też jestem głęboko zainteresowana – oprócz kompletu wad mam jeszcze dzieci, posiadające te rozterki…

          • obiecuję wszystko opowiedzieć, jak na spowiedzi. trzymajcie kopytka :)

          • kanionek

            Ja też trzymam kopytka, w dodatku swoje i cudze! Za Ciebie i Twoją najwzroczność po zabiegu :)
            NO ALE. Jeśli Wam teraz powiem, kto dogoni psa (może Ty, może Ty, chyba jednak ja), to cały mój suspens, cała ta szarada, całe to czekanie ze skaczącym okiem, zrobi wielkie psssss, jak przekłuty balonik Prosiaczka! A ja już mam jedną piętnastą historii Pasztedzika napisaną (bo nastroju wciąż brak, gdyż zarobiona jestem i zmęczona jak kuń w westernie), i co? I przeczytacie ją za jakiś czas zupełnie bez wzruszenia, nie licząc wzruszenia ramionami, bo przecież już będziecie wiedzieć. I to oczywiście nie będzie moja wina, tylko tego, kto naciskał ;-P
            Mogę powiedzieć tyle, że Pasztedzik jest ssakiem (czyli łyse indyki i smoki odpadają, choć nie powiem, chciałabym być przyszywaną smoczą matką).
            I jeszcze, że podobają mi się wierszyki o Pasztedziku – dawajcie więcej :)

          • wy/raz

            Trzymam kciuki. Niech moc będzie z Tobą, a laser niech się dobrze sprawuje. A jednak z Kanionka twarda sztuka. Może dlatego, że jako ssaki mamy tylko dwie nogi?

          • mitenki

            Trzymam kciuki za nowe oczka Wersja :)
            Będzie dobrze, koleżanka moja miała taką operację i jest zachwycona efektem. A używała już 2-3 par okularów do różnych rzeczy.

        • ciociasamozło

          Wersja, trzymam co się da.
          Kolega z pracy laserem korygował i zadowolony :)

          • zośka

            Ech kurna, napisz chociaż co takie Pasztedziki jedzą.
            To paszteciarstwo jest mięsożerne czy rąbie zieleninę? Jakoś może wspólnie coś wydedukujemy . I oczywiście, że też trzymam kopyto za wersję, poki co jedno tylko trzymam, bo drugim muszę pracować.

          • kanionek

            Już piszę, co jedzą. Otóż wszystko jedzą, nawet jeśli nie powinny :)

      • Buka

        Uwielbiam Was!!!

  • Bogutek

    O pasztecie to są strofy, co się zrodził z dzikiej lochy,
    Lecz nie trafił na talerze,
    Choć to pewnie dzikie zwierzę,
    Bo Kanionka domek spotkał,
    Co zaprosił go do środka.
    Ryjek więc ma uśmiechnięty,
    I z radości skaczą pięty,
    Nie, raciczki to po prawdzie,
    W Kanionkowie żyć już będzie.

  • Bogutek

    I Kanionku, wiesz już przecie,
    żeś jest najlepsiejsza w świecie,
    więc pokłony Ci ja składam,
    choć rzadko wypowiadam,
    ale jestem wierną fanką,
    co się skrywa za firanką;)

  • zeroerhaplus

    Dalej nie wiadomo?! No tak, jakżeby inaczej ;)

    Ale, ale. Ja tu wpadłam tylko po to, żeby złożyć Kanionkowi wyrazy szczególnego szacunku za zakładkę “materiały”. Jak ktoś jeszcze nie widział, to niech zobaczy. I powie dalej. Bo z tego co widzę, cała masa ludzi szuka danych (wiarygodnych i sprawdzonych!) na temat zdrowia, żywienia i pielęgnacji kóz.
    A znaleźć fajną, porządnie napisaną literaturę na dany temat wcale nie jest tak łatwo, jak się wydaje.
    Co prawda nie mam kóz, ale DZIĘKI, KANIONEK :D

    W ramach wyrażania, jak powyżej wspomniałam, szacunku szczególnego – NIE zamieszczę załącznika muzycznego, który wyrażałby moje uczucia. Doceńcie to ;)

    • wy/raz

      W Kanionkowie najwyraźniej czasoprzestrzeń zakręca a doba się najwyraźniej wydłuża. Kanionek nie sypia tylko medytuje tworząc nowe zakładki, projektując wymionosze i znajdując tajemnicze Pasztedziki.

      A i Zeroerhaplus, szacunek szacunkiem, ale link muzyczny wyrażający twoje uczucia to nie w kij dmuchał. Koniecznie dawaj jak coś znajdziesz. Może dałoby radę otrząsnąć się po poprzednim ;-)). Choć był i pozytyw. Cytat Al Capone bardzo mi się podobał.

    • Paryja

      Dzięki Kanionku! I dzięki Zeroerhaplus, bobym nie zobaczyła!

      Będę musiała się wysilić intelektualnie celem zrozumienia translatora :)
      Pierwszy link przeleciałam wzrokiem, ale tak szybciutko żeby nie zdążyć “zobaczyć” że moje kozy mają WSZYSTKIE choroby ;)

      • kanionek

        Ja tu muszę niestety oddalić od siebie te wyrazy uznania i złożyć je w ręce Małego Żonka, albowiem to on jest pomysłodawcą i wykonawcą tejże zakładki :)
        Fakt, nie są to materiały z rodzaju “sąsiadka powiedziała, że jej koza też tak miała, i po czosnku wyzdrowiała”, trzeba się naczytać i narozumieć do tego, ale nam się wiele z tych informacji przydało, więc kto może, niech korzysta.
        Z translatora to dziwne rzeczy mogą wyjść, ale jakby co, to wiecie do kogo uderzać, o ile nie padnę, a dzisiaj mam wrażenie, że padłam już trzy dni temu, taki mieliśmy intensywny tydzień, że się tak wyraż ;)

    • Ania W.

      Zeroerha – zajrzałam w zakładkę “materiały” i odpadłam od razu: “Vacuum level for opening the teat sphincter and the change in the teat end wall thickness in response
      to the machine milking of indigenous Greek goats “. No rispekt! Tit sfinkter!

      • Ania W.

        W uzupełnieniu powyższego: w sformułowaniu “No rispekt” – “no” jest po polsku :). Chciałam w ogólności napisać, że chylę czoła przed zamieszczonymi materiałami, zawierającymi w tytule słowo “sfinkter”, które brzmi jak skrzyżowanie spinksa z kraterem.

        • kanionek

          Nie no, ale zwieracz to Ty szanuj :D
          Zwłaszcza z kraterem to się źle kojarzy…
          I akurat materiał, o którym mowa, pilnie studiował Mały Żonek, żeby ustalić optymalną, bezpieczną wartość podciśnienia w dojarce. Bo można sobie ustawić za dużo i przez jakiś czas będzie fajnie, mleko szybko wyssane z cycka, a za kilka miesięcy zonk, bo cycki chore. Przy okazji dodam, że z taką Krychą to nie tylko ja, ale nawet dojarka ma problem – cycki niby miękkie, strzyki przeciętnej wielkości, ale weź coś z nich wyciśnij. Musi ten sfinkter uparty skurczybyk być, bo i właścicielka twarda baba.

  • Ania W.

    Kto dogoni PSA !
    Ha, mówię Wam (zaprawdę, powiadam Wam) egejn, że to pies. Kanion kluczy (ja też nie zauważyłam Świnkanionka, wcale). I pewnie do tego jeszcze przepiękny, bo go Pasztetem ochrzcili. Ewentualnie może być jeszcze wymieszany z różnych mięs, tfu, ras :).

    • Paryja

      Po pasztet z różnych mięs jest najpiękniejszy !

    • wy/raz

      Podumawszy ponachwilku, wyszło mi: Paszted to wilku.
      Tylko taki nietypowy bo mieszaniec gatunkowy.
      Pyszczek? Ryjek? Trudna sprawa, trzeba całą obłość zbadać.
      A że bieli ma przewagę węszę tu Pacanka sprawę.
      Będzie kozioł, co zachwyca wyjąc nocą do księżyca.

      • kanionek

        ÓMARŁAM :D

        Ale nie, nie ma przewagi bieli, tylko na odwrót.
        Wy/raz, to Ty pytałaś, czy jesteś w zeszycie? Wydaje mi się, że tak, ale już nie mam siły pełznąć do kuchni, żeby sprawdzić. Jutro dam Ci znać :)

  • Bo

    Nie wiedzą kozy zamiejscowe
    Co nie mieszkają w Kanionkowie
    Kim jest Pasztedzik tajemniczy…
    Czy meczy, beczy, szczeka, kwiczy?
    Czy zarośnięty jest, czy łysy?
    Woli landrynki czy irysy?
    Czy ma kopytka, czy pazurki?
    Mieszkaniec domu czy obórki?
    Kimkolwiek jest – zasługi ma
    Kanionka wywlókł był ze dna
    Oddał ją światu i Oborze
    Uczynił był zeń dziewczę hoże.
    Naprawił, gdy była zepsuta
    Po prostu cud tera-peuta!

    P.S. Świnki mogą być także morskie.

    • zośka

      Bo:)) można dzieciom czytać zamiast bajek:))

    • mitenki

      Bo, mistrzostwo świata!

      Ależ te Kozy uzdolnione som. I dlaczemu, gdy pan Bóg rozdawał talenty, ustawilam sie w kolejce po urodę….

    • kanionek

      Bo :) :) :)
      Dopisz jeszcze kilkanaście strof, a duch Mickiewicza będzie Ci nocami buty czyścił! Chociaż nie wiem, czy byś chciała, bo to jednak hałas w nocy, i nie wiadomo, czy w łazience by Cię nie podglądał ;)

      • Bo

        A rano czyściutkie gumofilce przed progiem. Ani śladu błota, filc wyszczotkowany, guma lśniąca…
        Ech, rozmarzyłam się, zwłaszcza że sen mam twardy🙂

  • pluskat

    A ten zwierz
    To nie jeż ?

    • Ania

      O, na jeża bym nie wpadła!
      wszak on lubi różne jadła.
      myślę tylko – obły jeż?
      czy istnieje taki zwierz?

      • kanionek

        Ależ oczywiście -genetycznie zmodyfikowany, obły jeż, nadziewany białą kiełbasą, a odnóża jego długie, zdolne oplatać baobaby. Nocami wyje do księżyca, w dzień robi “meee” i domaga się owsa. Tylko u Kanionka!

  • wy/raz

    A teraz tak dla uciechy :-)

    Ssaczek, obły, parówkowy, wszystkożerny, prawie nowy?
    Myśli płyną ino wartko: Wszak Pasztedzik jest dojarką!
    która wszystko wciąga ładnie co jej pod ciśnieniem wpadnie.

    • kanionek

      I biega po podwórku, strasząc kurczaki, i włamuje się do Różowego, hłe, hłe :)
      Teraz mi się to przyśni!

  • sunsette

    Dobrze, ze wczoraj o tej dojarce nie przeczytalam, bo juz nie wiem, co by mi sie snilo. A tak, to dzis mialam sen o Kanionku, mieszkal obok mnie za plotem, widzialam Pasztedzika i robilam mu zdjecia z mysla: ooo, teraz pokaze wszystkim i nie bedzie nas Kanionek tu torturowal. No, Pasztedzik w moim snie byl (chyba;)) psiakiem kudlatym i laciatym w rozmiarach przezartego kota;). Ale to TYLKO SEN wiec poezje o Pasztedziku moga dalej kwitnac. Pozdrowienia z busa:)

    • kanionek

      A ja? A JA?! Jak ja wyglądałam w Twoim śnie? Ale zanim odpowiesz, że “jakaś taka krzywa i kostropata, do człowieka niepodobna”, to pamiętaj – wciąż stoisz w kolejce po ser :D

  • Prosiaczek

    ciemność
    dół
    pustka
    czarnoziem
    ! obłość
    ryjek
    kiszonka
    Życie

    To moje haiku o Pasztedziku :)

    • kanionek

      Twoje haiku jest jak Raffaello – wyraża więcej, niż tysiąc słów (czy ta reklama jeszcze występuje w telewizji? Bo ja całkiem nie na czasie jestem). Pyszne.

      • Prosiaczek

        Rafaello się może schować przy Twoich serach, dotarły wczoraj i są przepyszne!!! Wreszcie znalazłam nieśmierdzącekoziesery, włoski pomidor z czosnkiem to nasze ulubione smaki, ale cząber co za wykwintny gość!
        Dozuję sobie i rodzinie, żebyśmy nie zeżarli wszystkiego od razu:))))

  • ciociasamozło

    To jeszcze noblistką pojadę ;)

    Lepiej znaleźć Pasztedzika,
    niż se w oko wbić gwoździka!

    Kto powiedział, że Pasztedzik
    jest stworzeniem bez urody,
    temu zrobię w du.ie wrzodzik
    tam gdzie Cyryl i Metody

    Ulżyj Kanionkowi w biedzie,
    sam se napisz o Pasztedzie.

  • wy/raz

    Cudne te wierszyki!

    Kanionku, musisz wszystkie wykaligrafować i powiesić Pasztedzikowi w jego domku. To będzie najbardziej rozpoetyzowane zwierzątko świata. A czy Irena coś napisała?

    • kanionek

      Napisałaby, ale skonfiskowałam jej ołówki, bo jutro przyjeżdża inspekcja weterynaryjna pobierać od kóz krew na badania przesiewowe, czy coś, i nie chcę obciachu (bo Irena pisze po ścianach w koziarni; papieru nie można jej dać, bo niewyczymie i zeżre).

  • sunsette

    Jeju, juz widze kalendarz na nastepny rok – poezja i Pasztedzik na kazdy miesiac z inna koza i inna poza… sorry za pisownie ale nie mam sily na te klawiature w telefonie.

  • anomalia

    Dwa kalendarze, jeden z kozami, drugi Pasztedzika (co sobie będziemy żałować) :) i książeczka z wierszykami dla grzecznych/niegrzecznych dzieci od lat pięciu do stu pięciu ;)
    A kto bogatemu (w pomysły) zabroni…

  • Baba aga

    Obora cała krzyczy już zgodnie
    Zapal Kanionku oświaty pochodnie
    Niech swiatło padnie na Pasztedzika
    A tajemnica szybko umyka
    Pasztedzik, zwierzę przez nas kochane
    Bo zaleczyło Kanionka ranę
    Lecz po kuracji, Kanionek butny
    Stał się na domiar złego okrutny
    Nęka swe kozy tajemnicami
    Obłe zwierzątko chowa przed nami
    Kanionku, wielce nam wszystkim drogi
    Co dbasz o kozie rogi i nogi
    Ulituj się nad swymi kozami
    Co sercowymi związane więzami
    Serce nas boli, oko nam lata
    W nocy nawiedza nas sen wariata
    Zakończ te męki
    Pogoń te lęki
    Obłe zwierzątko pokaż już światu
    A okrucieństwo swe oddaj katu
    O to Cię prosi stado Twe czule
    Przestań zadawać nam już te bóle!!!
    Chcemy zobaczyć już Pasztedzika
    Co przed oczami nam wciąż umyka.

    • Ewa

      Babo ago, no to już prawie poematem zalatuje – pięknie, na pierwszą stronę kalendarza Pasztedzika, żeby Obora nie zapomniała jak Kanionek znęca się nad Kozami.:)))))

    • ciociasamozło

      “Serce nas boli, oko nam lata
      W nocy nawiedza nas sen wariata”
      Babo ago, czy ja mogę sobie wyhaftować taką makatkę nad łóżko?

      • kanionek

        Makatka makatką, ale te dwa wersy idealnie nadają się na refren hymnu Kanionkowa! Tylko nie wiem, jak się wpasują w linię melodyczną, co to ją Mały Żonek komponuje (“jak mówię, że komponuję, to komponuję, a jak mówię, że kiedyś skończę, to mówię”). Chociaż pierwotnie to chyba nie miał być hymn, tylko utwór zatytułowany “Kanionek”. Po prostu.

      • Baba aga

        Ciociu mozesz wszystko :-D . O maj buk w hymnie Kanionkowa, taki zaszczyt

  • wy/raz

    Sprawiedliwości! Woła Pasztedzik
    Ja chcę na blogu zaistnieć przecież.
    Objaw me lico, pokaż mój ryjek,
    Ja nie chcę dłużej być TAJEMNICĄ.

    • Anomin

      Sprawiedliwości! Woła Pasztedzik
      Ja chcę na blogu zaistnieć przecież.
      Pokaż mój ryjek,objaw me lico
      Ja nie chcę dłużej być TAJEMNICĄ.

      ;-)

      • kanionek

        On na szczęście jeszcze nic nie wie o blogu. Gdyby wiedział, wlazłby mi na głowę, a pyskówkom nie byłoby końca :D

  • wy/raz

    A tu zdjęcie paszteta wyśnionego przez Sunsette ;-))

    http://demotywatory.pl/4744884/Jak-zrobic-selfie-

    • kanionek

      Ja też sobie kilka razy zrobiłam takie selfie i w końcu dałam sobie spokój – niech mnie ludzkość zapamięta ze słowa, lub z sera, byle nie z ryjka. Aha, sprawdziłam, jestes w zeszycie, na drugiej stronie :) Może nawet w maju będzie Ci dane :)

      • mitenki

        A ja gdzie jestem?

        I sprawdź forum, bo tam ogień ktoś zaprószył, jeszcze Ci się blog sfajczy ;)

      • wy/raz

        Dzięki za informacje. Czy w przesyłce będzie zdjęcie Pasztedzika ;-))?

        • Ania

          Chyba prosisz o zbyt wiele! Ale może choć odcisk ryjka Ci prześlą???tzn. odcisk ryjka Pasztedzikowego, żeby nie było niedomówień:))

          • wy/raz

            Ania, a jak będzie CAŁY Pasztedzik? Ew. niedomówiony ryjek. Natchnęłaś mnie do powyższego zdania.

          • kanionek

            No patrz, a ja już rozrobiłam zaprawę murarską w misce i zamiarowałam w nią pacnąć swoją twarz (no bo przecież zwierzątku tego nie zrobię).

  • Ja tylko dołączę do przedmówczyń – prozą, bo nigdy nie napisałam ani jednego wiersza (ANI. JEDNEGO. WIERSZA) – no więc, słyszałam że na takich, co sobie z ludzi wariata strugają i trzymają w napięciu i szczędzą informacji, a jak wiadomo teraz liczy się TYLKO obieg informacji, no – może jeszcze wino i ser – no więc, na takich czeka w czyśćcu specjalny ZA MAŁY rondelek, w dodatku przywierający, w którym się będą smażyć na ohydnej margarynie. Albo oleju palmowym. Tak tylko mówię.
    Jak Pasztedzik okaże się golcem piaskowym, to stawiam wszystkim kolejkę.

    • wy/raz

      Barbarella, jak ZA MAŁY to można bezpiecznie kucnąć na boczku. I to chyba robi Kanonek. Może Zeroerhaplus święconą latarką od Niemca wyciągnie zeznania. I całuję dubeltowo pieska, rybika i mrówki (to się nazywa kobieca logika).

    • kanionek

      Ja się zmieszczę w każdy garnek, choćby nie wiem jak był za mały, bo od rana do wieczora nic nie robię, tylko chudnę w biegu! Ale z tą margaryną to jednak przegięcie, i ja to jeszcze rozważę. A teraz idę szukać golca piaskowego na OLX, bo mi Kozy nie wybaczą, jak im kolejka od Barbarelli przejdzie koło nosa. A Paszteta się gdzieś upchnie między wierszami, w jakimś grudniowym wpisie przemyci, gdy wszyscy już będą myślami przy wigilijnych pierogach.

      • wy/raz

        Och, Okrutna myśl Kanionka
        wciąż mi się w umyśle błąka…
        Czy na zwierza objawienie
        przyjdzie czekać?
        Aż do grudnia?

        A tymczasem prosto z Olx’a
        Zobaczymy sobie GOLCA.

        Och, Kanionku bez litości
        ulżyj naszej ciekawości
        do południa…

  • RozWieLidka

    Bure, obłe, z ryjkiem w przedzie…
    Kanion nas za nosy wiedzie,
    I choć sprytna z niej kobietka,
    Paszted to jest tchórzofretka!

  • Bo

    NIE WIEM, CZY MI WOLNO, ALE NIEZASPOKOJONA CIEKAWOŚĆ ODBIERA ROZUM I ZWALNIA HAMULCE. (Wkładam to w usta 💋 Kanionka, któren to wywołał w Oborze niezwykłą falę domysłów, domniemań i pielgrzymkowej poezji). A WIĘC:

    “Ogień wolno gasł, wiatr w kominie mielił dym.
    Czarodziejski dom mówi do mnie…
    -NAPISZ O PASZTEDZIKU NA BLOGU SWYM!
    Za oknami chłód
    Starodawnych duchów nocy.
    Nie otwieraj drzwi…
    – NIE ZDRADZAJ, KIM JEST
    Nie otwieraj, nie otwieraj…
    NIECH NIE WIEDZĄ CZY TO KOT CZY PIES!

    Lodowaty cień mojej dłoni zmieniał kształt.
    – PISAŁAM TAK, ABY NIKT NIE ODGADŁ
    Czasem owcą był, czasem wilkiem.
    – STAŁ SIĘ NAWET PONACHWILKIEM.
    OdwróciłAM twarz na srebrzystobiały księżyc.
    Biały księżyc! Biały księżyc!
    OBŁY JAK MÓJ PASZTEDZIK!
    (…)
    W srebrnej poświacie GDZIEŚ PRZEMYKA
    LEGENDA MEGO PASZTEDZIKA…

    Tylko mi nie mów, że niniejszym skatowałam KATA. Ja tylko pociągnął…(wątek)

    • mitenki

      Bo, szacun!
      Może by tak Mały Żonek skomponował do tych słów muzykę i mamy pierwszą piosenkę oborową na nasz własny festiwal – Festiwal Koziowizji!

      • kanionek

        I pierwszy proces sądowy :D
        Ale mnie się od Kata należą chyba jakieś wyrazy wdzięczności za propagowanie ich tekstów wśród ludzi o często zgoła odmiennych obyczajach muzycznych ;)
        Ciekawa jestem, kto posłuchał tej pięknej ballady?

        • Bo

          Rzeczywiście, to piękna ballada. Mroczna, klimatyczna i tajemnicza.
          posłużyłam się cytatem z Twojego wpisu z 20 lutego 2016 (tam też zamieściłaś link do utworu, więc myślę, że większość kóz odsłuchała).

  • Buba

    Czy to kot, czy to pies, kto to ten Pasztedzik jest?
    Czy to kózka jak śnieg biała, czy owieczka z wełny cała?
    Może z lasu rudy ryj? Może żmija albo żmij?
    Może jaszczomp co wciąż lata albo może jego tata?
    Może jakaś wiejska bieda lub ten jeż, co się go nie da*

    Krecik, żaba, słoń, zajączek,
    mucha, konik, struś, pajączek,
    komar, robak, larwa ćmy,
    powiedz w końcu who is he

    Może kaczka, może gąska, może słowik, co gdzieś kląska.
    Może w krzakach dziki zwierz, może jednak to ten jeż.*
    Mała mysza, wielki mamut, pitbull, jamnik czy malamut.
    Ryba w stawie, świnia dzika, wilk, co w lesie gdzieś pomyka.
    Może niedźwiedź, co przypadkiem myśliwemu wpadł w pułapkę.
    Może jakieś cuda, dziwy, może być też ten myśliwy…..

    Czas by kończyć lecz się nie da, zdemaskować chcę Paszteda
    By snu zaznać potrzebne mi pasztedne identiti
    Jak nie zgadłam kto to taki, znowu pójdę jeść robaki.

    ————–
    * no wiecie, ten z ulubionej piosenki Niani Ogg ( The Hedgehog Song)

    • Buba

      Takie tam, przyszło mi do głowy po przeczytaniu jednym cięgiem całego forum. Co jak co ale ogłupić człowieka do reszty to Wy potraficie. Kocham Was.

    • zerojedynkowa

      Piękne Buba!
      Jeżeli to będzie myśliwy to musi być jakiś postrzelony. W każdym tego słowa znaczeniu… I pierwotnie miał na imię Tadzik.
      Wierszyki o Pasztedziku już są, a ja czekam teraz na portrety pamięciowe. Bo przecież z tego co Kanionek napisał jakaś zdolna Koza byłaby w stanie odtworzyć zarysy Niezidentyfikowanego Obiektu Oborowego.
      Tak tylko wkładam kij w mrowisko…

    • Ania W.

      No pewnie, że wiemy, że tylko jeża się nie da :).
      Niania Ogg ma również fajnego kota :)

      • ciociasamozło

        A “laska maga ma na czubku gałkę” ;)

        Buba, śliczne!

        • Buba

          Dzięki.

          Też już wiem kim jest Pasztedzik. Małyżonek puścił farbę. Obły Jazgarz wyjaśnia wszystko. Znam takiego osobiście. Lata za płotem u sąsiadów i narzeka: ou, ou, ou. I MA RYJEK!.

  • becia

    Kanionek pokaż już tego nowego pieska ;) Historyjka o Tadziku który stał się Pasztedzikiem a potem Tajemnicą niech się tam układa powoli a Ty , dobra kobieto, rzuć fotką obleńca miłego. Może być łapka, pazurek, ogonek, ślepka ..my sobie tu powoli puzzle będziemy układać a w tym czasie Historyjka się wypiecze:)
    Ps. Nowego przychówku jeszcze niet??

    • kanionek

      Kredens i Małabożenka zaszły późno, ale już są “tuż tuż”, prawie na wykocie ;)
      Histo Ryjka już prawie na ukończeniu, cierpliwości :)
      Przepraszam za to, że mnie mało, ale robota, robota, robota…
      Czytam Wasze wierszyki i się śmieję i wzdycham ze wzruszeniem :-*

  • nw

    Kanionku, dzieki!

    • kanionek

      Ależ nie ma za co :)
      Do końca nie byłam pewna, ale myślę sobie – no kto, jeśli nie Ty? Mam nadzieję, że Twoje nadzieje nie zostały zawiedzione, bo dałam z siebie więcej, niż na jakichkolwiek zajęciach w zerówce! :)

  • nw

    Przepraszam, ze tak lakonicznie. Taka niemota ze mnie ostatnio.
    Jakzebym mogla byc zawiedziona, wszystko cudne, zarowno zawartosc jak i opakowanie:)
    Sie odezwe, bardziej po ludzku.
    Jeszcze raz: DZIEKI!

  • dolmik

    A może Pasztedzik jest obłym, jazgoczącym mniamniczkiem….?

    • mitenki

      Na 99%… ale ten 1 % też jest wart uwagi :)

      • kanionek

        Niee, gdyby był jamnikiem, nie mówiłabym mu, że jest za krótki :)

        A tymczasem dzisiaj Małabożenka urodziła… NO KOGO? No synka oczywiście. Ładny, nie biały, ale kolejny chłop! Piętnastu chłopa i sześć dziewczyn. Jesteśmy praktycznie pewni, że Kredens zrobi Pacanka, bo na więcej niż jedno koźlątko nie wygląda, a że chłopak to po prostu wiadomo. Ostatnia nadzieja w lipcowym wykocie Ziokołka, że rzuci do puli jakąś drugą Kaśkę.

        • ciociasamozło

          Jak mówiła moja babcia: “Wojna idzie, same chłopaki się rodzą…” ;)

          Trzymam kciuki za żeńskich potomków Ziokołka.

          • kanionek

            Trzymaj, trzymaj, co najmniej pięć! Jesli nie masz pięciu kciuków, potrzymaj rodzinie, bo kurdebalans A NIE MÓWIŁAM? Jakieś półtorej godziny temu Kredens urodziła kolejnego Pacanka! Szesnastu chłopa na sześć dziewuch. I to ma być sprawiedliwość? To ma być ta słynna równowaga w naturze?
            I niby jak biedny Ziokołek ma to wszystko wyrównać?

          • mitenki

            Kanionku, musiałaś jakoś podpaść Pacankowi, że samych chłopaków robi :)

  • Ewa

    Witam wszystkie Kozy, a ja też mam zagadkę- co to jest? okrągłe , prawie białe, z różnymi takimi no powiedzmy cętkami, pachnące ziołami,/ nie kiszonką/ i na sam widok , myślisz mniam, mniam ?:))))))) prosto z Kanionkowej obory. hę :))))

    • wy/raz

      No szczęśliwcy, nie denerwujcie kolejki :-)). Ja też doczekam się prawie białego, okrągłego, centkowanego hipopotama!

  • ciociasamozło

    Chciałam to dać na forum do anegdot, ale ZNOWU zapomniałam hasła (a pewnie, że sobie zapisałam, tylko gdzie?)
    Z programu trzydniowej wycieczki szkolnej, bardzo szczegółowego programu:
    “(…) 20.30 – kolacja ogniskowa z możliwością zrobienia kanapek, wspólne śpiewy przy gitarze, dyskoteka z nauką Zumby
    repertuar: YMCA, Ona tańczy dla mnie, Gangnam Style, Chocolate, Makarena, Bambo do bambu, Kaczuchy, Pociąg, Toca Toca, Waka Waka, Boro boro. “

    • wy/raz

      I gdzie tu miejsce na spontaniczność? Ciekawe czy kolejność będzie zachowana, bo inaczej cały misterny plan w pi(..)u :-).

      • ciociasamozło

        I to Boro boro na zakończenie trochę mnie niepokoi :/
        To w końcu dopiero pierwsza klasa gimnazjum.

        • mitenki

          Eeee, przesadzasz Ciocia. Przecież to BORO jest, a nie BARA ;)

          • ciociasamozło

            Ja tam się nie znam na najnowszym slangu ;)

          • mitenki

            W sumie masz rację, lepiej być czujnym!
            A tak na marginesie – 3 ostatnie utwory wyszły spod pióra tego samego tekściarza?

    • Bo

      W załączeniu: Procedury obowiązujące przy robieniu kanapek, czyli procedura dotycząca grubości kromki, typu noża, kierunku smarowania, ilości plastrów wędliny /sera……..… itd.
      Tego teraz wymagają od nauczyciela, szczegółowe wytyczne w każdej sprawie to PODSTAWA edukacji (a nuż rodzic coś zarzuci). To jest sprawdzane przez kontrolujących pracę szkoły urzędników. Wspaniale jest zasiąść w zaciszu gabinetu dyrektora i przetrzepać papiery. Tylko te bachory przeszkadzają w osiągnięciu szkolnej nirwany!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *