O jenotach zza płota, czyli ogródek-srudek i pajęczyny

Nie wiem, czy Państwo wiedzą, bo nikt o tym nie mówi, ale zaczął się wrzesień (a ja za kilka dni zacznę robić pięćdziesiąte okrążenie wokół Słońca – kawał drogi już za mną, a nie sądziłam, że się aż tutaj dowlokę), i ten wrzesień to zleci jak stara baba ze schodów do piwnicy, a potem to […]

O jenotach zza płota, czyli ogródek-srudek i pajęczyny Dowiedz się więcej »

Mlekiem i miodem, czyli o drzwiach, kretach i nieogarniętych kuwetach

Dzień dobry Państwu, u Was też już lipiec?! Miałam napisać wcześniej, zdaje się w kwietniu, ale coś mi wypadło, a dokładniej to drzwi mi z domu wypadły, gdy je chciałam za sobą zamknąć pewnego wiosennego popołudnia: Nie powiem, pieprznęło zdrowo. Całe szczęście, że psy weszły do domu razem ze mną, a raczej przede mną, więc

Mlekiem i miodem, czyli o drzwiach, kretach i nieogarniętych kuwetach Dowiedz się więcej »

Szczęśliwego Koziego Roku, czyli kolejny wpis techniczny

Kochane Kozy, drodzy Kozłowie.   Właśnie dostałam noworoczne życzenia od Cichej Wielbicielki i nie omieszkam ich użyć, bo chyba nam wszystkim się przydadzą, a już na pewno nam się należą: Żeby się żyło! Żeby się chciało! Żeby się miało! Żeby się dało! Nic dodać, nic ująć. Za to jeśli chodzi o kalendarze, to ani pobożne

Szczęśliwego Koziego Roku, czyli kolejny wpis techniczny Dowiedz się więcej »

To, co marzec sobie marzy, czyli w sprawie kalendarzy

Kochane Kozy, drodzy Kozłowie. U Was też wiosna? Długo nie pisałam, bo byłam bardzo zajęta. Państwo być może nie pamiętają, ale ja już kilka lat temu postanowiłam niczemu się w życiu nie dziwić, więc kilka dni temu też się nie zdziwiłam ani trochę, że w kuchni można zrobić nie tylko pierogi, ale i wózek do

To, co marzec sobie marzy, czyli w sprawie kalendarzy Dowiedz się więcej »

De todo un poco, czyli wielka parada równości (bo wszystkie sery są równie wspaniałe)

Pamiętacie ten hicior, rozpropagowany przez film „Dirty Dancing”? PAMIĘTACIE? Szkoły tańca na całym świecie przeżywały oblężenie, wszystkie dziewczyny chciały mieć fryzurę na Bejbi, a chłopaki figurę jak Patrick Swayze (nie wszystkim wyszło, ale próbować zawsze warto). No nieważne. W utworze „De Todo un Poco” podmiot liryczny deklaruje, że chce w życiu spróbować „de todo un

De todo un poco, czyli wielka parada równości (bo wszystkie sery są równie wspaniałe) Dowiedz się więcej »

Kupa w wiśniach, czyli o robakach, pleśni, badylach i praniu

Szósta rano, sterczę w Świątyni Pomidora, pokrzywiona jak nadmorska sosna, próbując rozwiązać węzeł gordyjski, jaki w ciągu kilku dni zdążyły utworzyć pędy melonów, gdy nagle słyszę nad głową „tup-tup-tup” drobnych ptasich stópek. Ptasie stópki bezskutecznie usiłują złapać przyczepność na gładkim poliwęglanie, wciąż mokrym od rosy. Za chwilę – frrrrr! I już jest w środku. Maleńki

Kupa w wiśniach, czyli o robakach, pleśni, badylach i praniu Dowiedz się więcej »

Przewijanie do góry