Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Z cyklu "cuda znalezione w domu i ogrodzie"
#11
W sumie to dziwne, że potomkowie, jak piszesz, nie zainteresowali się pamiątkami po rodzinie. Jakikolwiek strych, a już taki po rodzinie to moim zdaniem skarbiec jest Smile Mimo kurzu, to musiała być fajna akcja - przeglądanie stryszku Smile
Odpowiedz
#12
(07-05-2015, 10:59 PM)Ola napisał(a): W sumie to dziwne, że potomkowie, jak piszesz, nie zainteresowali się pamiątkami po rodzinie. Jakikolwiek strych, a już taki po rodzinie to moim zdaniem skarbiec jest :) Mimo kurzu, to musiała być fajna akcja - przeglądanie stryszku :)

Źle napisałam. To nie byli "bezpośredni" potomkowie.
Państwo mieszkający jako ostatni (i jednyni) w naszej chałupinie byli bezdzietni, odziedziczył to siostrzeniec pani, która zmarła długo po mężu (była też od niego o wiele młodsza) i mieszkała tu przez lata sama. Siostrzeniec - z racji, że jako dzieciak przebywał tu często i był jej pupilkiem.
Jak zobaczyłam, jakie skarby są na stryszku, to prawie zatańczyłam, bo bardzo lubię gmerać w takich rzeczach.
Posortowanie tego wszystkiego zajęło trochę czasu, bo trza się było przegrzebać przez pokolenia i nauczyć, kto jest kim. Pomogła mi trochę na początku sąsiadka, która rozpoznawała ludzi na zdjęciach.
Z ciekawostek: zachowana korrespondencja między byłą gospodynią a jej młodzieńczą miłością, niemieckim lotnikiem, który zginął dwa miesiące przed końcem wojny. Żeby to odczytać, musiałam się nauczyć innego alfabetu, o którego istnieniu nie miałam wcześniej pojęcia ;)
(dla ciekawych: http://pl.wikipedia.org/wiki/Pismo_S%C3%BCtterlina )

Pytałam potem rodziny byłych gospodarzy, czy ktoś chce te papiery i zdjęcia, ale nikt nie chce. No to siedzą w pudełku :)
Odpowiedz
#13
Dla rozluźnienia nastroju oraz z okazji zbliżającego się długiego łykendu - nowa odsłona z cyklu "rzeczy straszne".
Oto przed państwem najdziwniejsza łopata, jaką spotkałam na swej drodze:

   

a poznałam ich niemało ;)
To coś, co na niej wisi, to zbitek pajęczyn, którymi łopata przymocowana była do ściany piwnicy. Styl wykrzywiony jest w bok (wykrzywiony, nie złamany, mimo że na taki wygląda).
Ktoś nią najwyraźniej pracował, bo zryta jest prawie do rdzenia, ale powiedzcie mi, jak?! Ja miałam problem z wbiciem jej w ziemię, zaprawdę nie było to proste ;)
Odpowiedz
#14
Ktoś miał boczne skrzywienie kręgosłupa dużego stopnia, a Ty się nabijasz. Ładnie to tak? Big Grin
Odpowiedz
#15
No ja się nie dziwię, że miał. Też bym miała od takiego sprzętu Wink
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości