Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
kalendarz 2020/2021 cytaty
#1
Poniżej propozycje. Proszę o edytowanie posta i dodawanie miesięcy/cytatów/uwag, żeby były w jednym miejscu. Tak naprawdę też się zgapiłam z terminem, więc proszę o czasową mobilizację. Dziękuję.

Styczeń:
Mitenki: Najlepszości w Nowym Roku! Całego nieba słońca, cysterny optymizmu, niebolenia ciała i duszy i duuużo dukatów…
Kanionek: Kozy prosiły żebym Państwu przekazała, że one Wam życzą, żeby Wam nigdy nie zabrakło ziarek i siana, i żeby Wasza sierść na zimę była gęsta i puszysta, a ściółka na podłodze gruba i cieplutka.

Luty:
bo: Może ustalmy sobie jakiś frytkowy miesiąc i wtedy zawsze jakaś rozgarnieta Koza przypomni tym ożenionym z Alzheimerem że czas uruchomić frytkownicę.

Kwiecień:
ciociasamozło: Kanionku, Małyżonku, Kozy Kochane!
Wielkanoc to święto nadziei i radości. Więc mam nadzieję, że Wasze wielkanocne jajka nie okażą się zbukami, zajączek nie napaskudzi po kątach a baranek nie zeżre rzeżuchy. I życzę radości z udanych potraw, dopisującego zdrowia i czasu na odpoczynek.

Ynk
Baranek zeżarł rzeżuchę. I niech mu będzie na zdrowie. I Wam wszystkim tyż. Bądźcie przy nadziei ;-) Ździebko wiary nie zaszkodzi do towarzystwa. No i ta…, jak jej tam… miłość chyba, czy jakoś tak, niech Was poznaje na ulicy, polnych drogach i leśnych duktach. Koziołych!

kanionek: Kwiecień to już ujdzie. Ptaszki pitolą jak nakręcone, źdźbło trawy gdzieś wyrośnie, a i dzień ciepły się lubi trafić. Tak, kwiecień od biedy można jeszcze polubić.

Kanionek: Swoją drogą właśnie miałam wizję, jak nasze Kozy Oborowe pobożnie odpalają race z miejskich balkonów o północy 31 marca, a potem dzwonią pierwszego kwietnia do swoich szefów. Z aresztu. I nikt im nie wierzy, no bo przecież Prima Aprilis.

Leśna Zmora: Że niby od kwietnia miałabym być skazana na kalendarz przeniesiony przez lokalnych strażaków?!?

Maj:
Kanionek: Ci zimni ogrodnicy to chyba jakąś dłuższą libację mają i nie wiadomo, kiedy skończą chlać i sobie pójdą.

Czerwiec:
Kanionek: Aha, i jeszcze chciałam Wam życzyć wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Waszego Dziecka (wszystko jedno jakiego – poczętego, wewnętrznego, futrzanego),

Do zdjęcia z kotem:
Kanionek: Tak, ja też nie wiem, z czego koty są zrobione, ale to musi być jakaś kosmiczna technologia.
Zeroerhaplus: Koty są zrobione z futra, mruczenia i miłości, kupy ścięgien i kiełbi we łbie Smile
ciociasamozło: Maniu, jak robi kotek? -Miau. -A jak robi kotek cioci? -Phhhh!”

Grudzień:
Kanionek: Nie zapomnijcie o miłości, wyrozumiałości i win odpuszczeniu (to znaczy napić się można, ale po raz trzynasty wypominać cioci Helence, że nie oddała nam tego zielonego garnka w dwa tysiące czwartym, to już dajmy sobie spokój), i niech Wam Mikołaj w grubej gotówce wynagrodzi.

Do kóz:
Kozy oczywiście biorą to jego gadanie za dobrą monetę, bo jak już mówiłam – kobiety nie słuchają CO mówi małżonek, tylko JAK on mówi, i on jest jak ten dyplomata ze znanej definicji, czyli nawet jak mówi kozom, żeby poszły do diabła, to one się cieszą na podróż. Kanionek
kanionek: Z tymi wszystkimi stworzeniami jest jak z półprostą – początek był całkiem wyraźny, a końca nie widać.

Do kur:
kapelusznik68: Skoro Pratchett mógł wysnuć teorię, że wschodzące słońce to kwestia perswazji, to dlaczego nie przekonać kur, że nie potrafią latać właściwie to nie potrafią na prawdę.
Leśna Zmora: Na wiadrze pełnym nadziei można się bardzo przejechać… Mój koziołek ostatnio zajrzał do wiadra, bo co tam może być – na pewno ziarenka! A tam była naburmuszona kwoka i niedobra udziobała go w nosek Sad

Do psów:
Kanionek: zobacz, zamiast trzech psów po trzydzieści parę kilo, to można mieć dziesięć takich Pasztecików!”, na co małżonek lekko zbladł i poleciał szukać nerwosolu Big Grin
Kanionek: Żółte właśnie uczy się nowej sztuczki. Gdy już opanowało siadanie na dupie zanim dostanie miskę, przyszedł czas na naukę opanowywania emocji. Czyli nie ma tak, że jak tylko miska dotknie podłogi, to rzucamy się na nią jak dzik w kartoflisko, nie. Siedzimy grzecznie i czekamy, aż Kanionek powie “proszę”. I WTEDY rzucamy się na miskę jak świnia na ziemniaki Big Grin
Jagoda: W przerwie na kawę obejrzałam sobie filmiki raz jeszcze i przy ostatnim przyszło mi do głowy, że Żółte powinno prąd produkować. Aż żal, że tyle energii się marnuje…

Do kaczuszek ;-):
kanionek: Żółte jest mięciutkie jak kaczuszka, poza tymi przypadkami, gdy wpada na człowieka z całym impetem armatniej kuli. Wtedy jest twarde jak kaczuszka odlana z betonu Smile
I może być też Aliwar

Inne:
Aliwar: wyobrażam sobie jak Kanionek siedzi przed domem i patrzy na zachód słońca i wsłuchując się w muzyke wieczoru i czuje się szczęśliwy właśnie w takiej małej chwili świat jest cudowny
Kanionek: Kocham kozy. Chcę mieć dwieście kóz, 10 hektarów łąki i 50 hektarów lasu. I może jeszcze dodatkowo ze sto kóz.

Do pomidorów i innych:
Kanionek: Pomidory osiągnęły już dwa metry wzrostu i planują montaż szyberdachu, kwitną na potęgę jakby o tych żubrach nic nie słyszały, a owoce wiszą im wszędzie – pod pachą, przy kostkach, obwarzankiem w pasie, za uszami…

Kanionek: Chyba zafunduję moim pomidorom karierę w politycznym szołbiznesie – wyślę kilka skrzynek na Wiejską i niech sobie przypadkowi przechodnie, całkiem za darmo, darem mojego serca porzucają w posłów.

Knaionek: Ktoś, gdzieś, kiedyś napisał, że najlepszy ogród to taki, o którym po zasiewie można po prostu zapomnieć i wrócić dopiero po plony. Czy coś. W przyszłym roku zrobię więc tak: do wielkiej miski wywalę wszystkie posiadane nasiona wszystkiego i czegokolwiek, wymieszam, rzucę przypadkowe zaklęcie, mieszankę przesypię do dziurawych kieszeni i pójdę poskakać po ogródku. Ke sera sera i żepaplą
Odpowiedz
#2
Biorę wszystkie. Bo jak tu wybierać?

Moja propozycja na wrzesień:
"Z dziesięciu kilogramów pomidorów wychodzą dwa litrowe słoiki passaty, która jest taka sama jak ta ze sklepu, tylko lepsza, bo ze szczęśliwych, wolnowybiegowych pomidorów, niepryskanych i karmionych kozim gównem (TERAZ narobiłam Wam smaka, co?)."

Propozycję zdjęcia zamieszczam w zdjęciachSmile
Oczywiście jak się trafi ładniejsze to nie oprotestuję.
Odpowiedz
#3
Leśna Zmora: No pewnie! Że niby od kwietnia miałabym być skazana na kalendarz przyniesiony przez lokalnych strażaków?!?
Odpowiedz
#4
Do kapusty:

Kanionek: Leci sobie taki motylek, przez niezmierzone powietrza przestworza, zdać by się mogło bez celu i lotem jakimś takim nieskoordynowanym, ale do mojej kapusty zawsze trafi bezbłędnie. Niczym mikroprocesorem sterowany pocisk balistyczny, ten niewinnie pluskający się w powietrznej kąpieli ulotny bycik przepłynie swym popierniczonym kraulem oceany przestrzeni, by dopaść ukrytą w lesie główkę kapusty. Trafi, z gracją przysiądzie, nie tracąc ani grama swej elegancji złoży od kilku do kilkudziesięciu niepozornych jajeczek, a jeśli to przegapię, to za jakiś czas czeka mnie niezła wyżerka. To znaczy mnie czeka w zasadzie oglądanie resztek po wielkiej, gąsienicowej wyżerce.

Długie, ale nie miałam serca ciąć.
Odpowiedz
#5
[quote='kapelusznik68' pid='1492' dateline='1582389013']
Do kapusty:

Nie zostanie miejsca na zdjęcie ;-)). Jakbyś miała chwilkę, to trzeba zrobić próbę miesiąc-zdjęcie.
Odpowiedz
#6
Wytłuszczam swój wybór, dodaję w jakim miesiącu najchętniej psy, kozy, koty i kaczuszki bym widziała Smile


Styczeń:
Mitenki: Najlepszości w Nowym Roku! Całego nieba słońca, cysterny optymizmu, niebolenia ciała i duszy i duuużo dukatów…
Kanionek: Kozy prosiły żebym Państwu przekazała, że one Wam życzą, żeby Wam nigdy nie zabrakło ziarek i siana, i żeby Wasza sierść na zimę była gęsta i puszysta, a ściółka na podłodze gruba i cieplutka.

Luty:
bo: Może ustalmy sobie jakiś frytkowy miesiąc i wtedy zawsze jakaś rozgarnieta Koza przypomni tym ożenionym z Alzheimerem że czas uruchomić frytkownicę.

Kwiecień:
ciociasamozło: Kanionku, Małyżonku, Kozy Kochane!
Wielkanoc to święto nadziei i radości. Więc mam nadzieję, że Wasze wielkanocne jajka nie okażą się zbukami, zajączek nie napaskudzi po kątach a baranek nie zeżre rzeżuchy. I życzę radości z udanych potraw, dopisującego zdrowia i czasu na odpoczynek.

Ynk
Baranek zeżarł rzeżuchę. I niech mu będzie na zdrowie. I Wam wszystkim tyż. Bądźcie przy nadziei ;-) Ździebko wiary nie zaszkodzi do towarzystwa. No i ta…, jak jej tam… miłość chyba, czy jakoś tak, niech Was poznaje na ulicy, polnych drogach i leśnych duktach. Koziołych!

kanionek: Kwiecień to już ujdzie. Ptaszki pitolą jak nakręcone, źdźbło trawy gdzieś wyrośnie, a i dzień ciepły się lubi trafić. Tak, kwiecień od biedy można jeszcze polubić.

Kanionek: Swoją drogą właśnie miałam wizję, jak nasze Kozy Oborowe pobożnie odpalają race z miejskich balkonów o północy 31 marca, a potem dzwonią pierwszego kwietnia do swoich szefów. Z aresztu. I nikt im nie wierzy, no bo przecież Prima Aprilis.

Leśna Zmora: Że niby od kwietnia miałabym być skazana na kalendarz przeniesiony przez lokalnych strażaków?!?

Maj:
Kanionek: Ci zimni ogrodnicy to chyba jakąś dłuższą libację mają i nie wiadomo, kiedy skończą chlać i sobie pójdą.

Czerwiec:
Kanionek: Aha, i jeszcze chciałam Wam życzyć wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Waszego Dziecka (wszystko jedno jakiego – poczętego, wewnętrznego, futrzanego),

Do zdjęcia z kotem [listopad?]:
Kanionek: Tak, ja też nie wiem, z czego koty są zrobione, ale to musi być jakaś kosmiczna technologia.
Zeroerhaplus: Koty są zrobione z futra, mruczenia i miłości, kupy ścięgien i kiełbi we łbie Smile
ciociasamozło: Maniu, jak robi kotek? -Miau. -A jak robi kotek cioci? -Phhhh!”

Grudzień:
Kanionek: Nie zapomnijcie o miłości, wyrozumiałości i win odpuszczeniu (to znaczy napić się można, ale po raz trzynasty wypominać cioci Helence, że nie oddała nam tego zielonego garnka w dwa tysiące czwartym, to już dajmy sobie spokój), i niech Wam Mikołaj w grubej gotówce wynagrodzi.

Do kóz: [październik?]
Kozy oczywiście biorą to jego gadanie za dobrą monetę, bo jak już mówiłam – kobiety nie słuchają CO mówi małżonek, tylko JAK on mówi, i on jest jak ten dyplomata ze znanej definicji, czyli nawet jak mówi kozom, żeby poszły do diabła, to one się cieszą na podróż. Kanionek
kanionek: Z tymi wszystkimi stworzeniami jest jak z półprostą – początek był całkiem wyraźny, a końca nie widać.

Do kur:
kapelusznik68: Skoro Pratchett mógł wysnuć teorię, że wschodzące słońce to kwestia perswazji, to dlaczego nie przekonać kur, że nie potrafią latać właściwie to nie potrafią na prawdę.
Leśna Zmora: Na wiadrze pełnym nadziei można się bardzo przejechać… Mój koziołek ostatnio zajrzał do wiadra, bo co tam może być – na pewno ziarenka! A tam była naburmuszona kwoka i niedobra udziobała go w nosek Sad

Do psów [wrzesień?]:
Kanionek: zobacz, zamiast trzech psów po trzydzieści parę kilo, to można mieć dziesięć takich Pasztecików!”, na co małżonek lekko zbladł i poleciał szukać nerwosolu Big Grin
Kanionek: Żółte właśnie uczy się nowej sztuczki. Gdy już opanowało siadanie na dupie zanim dostanie miskę, przyszedł czas na naukę opanowywania emocji. Czyli nie ma tak, że jak tylko miska dotknie podłogi, to rzucamy się na nią jak dzik w kartoflisko, nie. Siedzimy grzecznie i czekamy, aż Kanionek powie “proszę”. I WTEDY rzucamy się na miskę jak świnia na ziemniaki Big Grin
Jagoda: W przerwie na kawę obejrzałam sobie filmiki raz jeszcze i przy ostatnim przyszło mi do głowy, że Żółte powinno prąd produkować. Aż żal, że tyle energii się marnuje…

Do kaczuszek [marzec?] ;-):
kanionek: Żółte jest mięciutkie jak kaczuszka, poza tymi przypadkami, gdy wpada na człowieka z całym impetem armatniej kuli. Wtedy jest twarde jak kaczuszka odlana z betonu Smile
I może być też Aliwar

Inne:
Aliwar: wyobrażam sobie jak Kanionek siedzi przed domem i patrzy na zachód słońca i wsłuchując się w muzyke wieczoru i czuje się szczęśliwy właśnie w takiej małej chwili świat jest cudowny
Kanionek: Kocham kozy. Chcę mieć dwieście kóz, 10 hektarów łąki i 50 hektarów lasu. I może jeszcze dodatkowo ze sto kóz.

Do pomidorów i innych:[sierpień?]
Kanionek: Pomidory osiągnęły już dwa metry wzrostu i planują montaż szyberdachu, kwitną na potęgę jakby o tych żubrach nic nie słyszały, a owoce wiszą im wszędzie – pod pachą, przy kostkach, obwarzankiem w pasie, za uszami…

Kanionek: Chyba zafunduję moim pomidorom karierę w politycznym szołbiznesie – wyślę kilka skrzynek na Wiejską i niech sobie przypadkowi przechodnie, całkiem za darmo, darem mojego serca porzucają w posłów.

Knaionek: Ktoś, gdzieś, kiedyś napisał, że najlepszy ogród to taki, o którym po zasiewie można po prostu zapomnieć i wrócić dopiero po plony. Czy coś. W przyszłym roku zrobię więc tak: do wielkiej miski wywalę wszystkie posiadane nasiona wszystkiego i czegokolwiek, wymieszam, rzucę przypadkowe zaklęcie, mieszankę przesypię do dziurawych kieszeni i pójdę poskakać po ogródku. Ke sera sera i żepaplą

[/quote]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości