Idzie luty, zaparz śruty, czyli o żebrach i żeberkach

A było to tak: Rankiem pierwszego dnia lutego małżonek wpuścił do domu Majączka, który miał nocną zmianę na podwórku. Wypuścił na zewnątrz Puszczaka i Paszteta i zajął się przygotowywaniem swojego śniadania. Pusiołak i Pasztefon to takie cieniasy, że już dwadzieścia minut później trzęśli się z zimna, więc małżonek wpuścił ich z powrotem do domu, po czym zasiadł z talerzem przed

Czytaj dalej

Ale to już było, czyli przyszła koza do woza

No cóż, jak to mówią: raz na wozie, raz na kozie. My obecnie niestety na kozie, bo samochód nam się zepsuł kilometr przed domem i tam sobie teraz stoi. Małżonek już zamówił pompę paliwa, po którą, rzecz jasna, trzeba będzie lecieć piechotą przez błoto, bo kurier musiałby mieć wóz w bawoły zaprzęgnięty, żeby tu dojechać, a pompa kosztowała tyle, co

Czytaj dalej

Czy ktoś widział Krampusa, czyli Wesołych Świąt

https://www.youtube.com/watch?v=UBCOgZYZPK0 Snowy Shaw. Wygrzebany ubiegłej zimy przez Małego Żonka, niezwykle utalentowany człowiek orkiestra, muzyk wielu instrumentów i wokalista, grał dla Merciful Fate i Kinga Diamonda, a teraz prowadzi jednoosobową działalność artystyczną. Kolorystycznie niewyuzdany, estetyczny teledysk, który mnie zachwycił (no ale jak miał nie zachwycić kogoś, kto siedzi rozczochrany w betonowej jamie, izolowanej od zimna pajęczynami i psią sierścią, a za

Czytaj dalej
1 2 3 4 26