Weź pigułkę, czyli komu spadła korona

Okres czerstwej buły pędzonej na konserwantach trwa. Chce mi się tylko leżeć i żreć, co często czynię. Kilka dni temu przesadziłam z podażą kulek owsianych i tak się zasłodziłam, że w środku nocy musiałam zejść do piwnicy po odtrutkę – pożarłam żywcem i na miejscu cały słoiczek grzybków w occie. Nietoperz nie krył swojego dla mnie obrzydzenia.

I kiedy jestem w takim nastroju, to niektóre rzeczy denerwują mnie podwójnie. Na przykład reklamy towarzysko jebiące po oczach podczas przeglądania darmowego konta e-mail. Już na wejściu dostaję w pysk ujęciem plastikowej pary szczerzącej do siebie zęby w lukrowanym uśmiechu i czytam napis pod spodem: “Skończyło się na trwałym związku”. Niech mi jedynie wolno będzie zauważyć, że formaldehyd to też całkiem trwały związek, a jakoś nikt się z tego nie cieszy.

Zaczynam przeglądać maile i okienko z trującymi o-parami odpływa na plan dalszy, za to z boku pojawia się i nie poddaje zabiegowi scrollowania obrazek jak z horroru: twarz, przypuszczalnie kobieca, oklejona szczelnie jakąś folią. Reklama Zakładu Mumifikacji? Nie wiadomo, ale obok obrazka widnieje tekst: “45-letnia Marta pomyliła krem do twarzy z pastą do butów. Rano nie mogła uwierzyć własnym oczom.” Ja też nie mogłam, a do tego chyba lekko popuściłam, ale co gorsza – ja tę Martę widziałam! W poniedziałek ją widziałam, jadąc samochodem przez ulice miasteczka B., jak szła sobie z dzieckiem i osobnikiem płci męskiej pod rękę, a mój małżonek powiedział tylko: “o żesz!” i oboje odprowadziliśmy Martę wzrokiem, przy czym ja ryzykowałam zaparkowaniem Gwiazdolotu w czyimś Passacie. TAKA była ciemnopomarańczowa na twarzy! Nic dziwnego, że teraz chodzi z torbą foliową na głowie.

A w sobotę, gdy znów naprawialiśmy pralkę u Sławków, miałam zaszczyt zaznajomić się z najnowszymi trendami w świecie mody i urody, poprzez oczywiście telewizję. Pralka tym razem uparła się, że działać nie będzie, małżonek trwał przy niej w pozycjach wymuszonych przez bite trzy godziny, a ja wdychałam pochodne procesu spalania mokrego drewna na pokojach. I z bloku reklamowego pewnej popularnej stacji tv dowiedziałam się, że NARESZCIE pojawił się na rynku męski magnez! Bo wcześniej, wiadomo, był tylko damski i to była dyskryminacja przez niedobór suplementów. Wiem już też, że mogę sobie kupić pigułkę na pozbycie się nadmiaru wody w organizmie i trochę mnie to niepokoi. Bo dlaczego najpierw każą mi pić cysternę mineralnej dziennie, a potem wciskają pigułkę wodoporonną? Czuję się jakaś… otumaniona. A może to przez ten czad.

Skoro już o pigułkach, to wiem, że temat niepopularny i może zmyjecie mi głowę, ale czy istnieją jakieś pigułki gwałtu dla kóz? Bo ja ten brak mleka sobie jakoś ostatecznie wytłumaczę i powetuję, ale Andrzeja mi żal. Tradycja jest coraz większa (43 kilogramy!) i coraz bardziej świadoma swych wdzięków – obnosi się przed Andrzejem z tym swoim OGROMNYM różowym tyłkiem, wodzi go na pokuszenie łabędzio wygiętą szyją i powłóczystym spojrzeniem, ale co z tego? Czy takie porównania, jak “mysz na katafalku” albo “wściekły pinczer zakochany w tapczanie” coś Wam mówią? Gdyby zechciała się położyć… Albo choć przykucnąć litościwie, WYNIOSŁA ZOŁZA. A do Ireny, że o Bożenie nawet nie wspomnę, to Andrzej śmiałości już w ogóle nie ma, biedny pigmejski konusek (23 kilogramy…). I taki sfrustrowany chodzi, i żre za trzech, a to wszystko jak krew w piach. No może nie całkiem, bo jednak w poroże i jajca dużo mu poszło.

A propos żarcia, to nie ma sprawiedliwości na tym świecie. Człowiek się musi natyrać by co do gęby miał włożyć, a takim choinkowym skrytożercom manna z nieba spada. A dokładniej korona. Bo jak tak ostatnio wiało, że zęby z twarzy wyrywało, to w lesie poległo sporo drzew. Niektóre poddały się szybko i w całości:

powalone drzewo

Inne walczyły z honorem i przypłaciły swój upór dekapitacją. Wysokie na 15 metrów świerki, złamane jak zapałki (wiem, że słabo widać, ale drzewo pośrodku zdjęcia jest złamane w miejscu, w którym zaczynała się korona):

świerk zdekapitowany

A tu upadła świerkowa korona, czyli wyżerka dla kóz na dwa tygodnie:

korona świerku

Próbowaliśmy ją z małżonkiem przytargać w całości, ale nawet nie drgnęła – gałęzie ma długie na trzy metry, gęsto oblepione świeżymi igłami i waży chyba z pół tony. Na szczęście leży jakieś 50 metrów od domu, więc wystarczy codziennie skoczyć z dużym sekatorem po taką porcyjkę:

Tradycja i Andrzej przy świerku

I poprzywiązywać w koziarni, żeby królewny sobie żarcia nie podeptały, bo podeptanego nie zjedzą.

Irena przy świerku

Bożena przy świerku

Tak poza tym to nic nowego – w piątek przez godzinę pomagaliśmy śmieciarce opuścić nasze gościnne tereny, gdyż ugrzęzła bidulka w błocie wyjąc jak ranny, stalowy tur, i to by było na tyle w paśmie rozrywkowym. No to co – jak nie ma nic ciekawego, to będzie to, co zawsze, czyli kozy na wypasie w słoneczny dzień:

Irena na pomoście

Tradycja przy pomoście

Bożena z małżonkiem

Jam jest kozim pasterzem, nie brak mi niczego (oprócz mleka koziego):

kozi pasterz

Powierzchnia stawu skuta lodem wygląda trochę jak ta folia na twarzy tajemniczej Marty:

staw

A życie podlodowe wygląda tak:

życie podlodowe

Średnio dwa razy w tygodniu krajobraz urozmaicają nam konni jeźdźcy:

konno

Do których Bożena nie ma za grosz zaufania i przygląda im się podejrzliwie zza progu swojego domu:

co tu jest grane

I może jeszcze skromny dodatek z gatunku faszyn, czyli pies w skarpetkach:

pies w skarpetkach

I tu wcale nie chodzi o ochronę przed zimnem – po prostu ciągnąc te tylne płetwy za sobą Antoni zdzierał sobie skórę z palców, więc skarpetki po mamusi dostał, żeby już nie zdzierał. Laser oczywiście był pod wrażeniem.

nudy

A na dniach powstanie cud techniki i prężne narzędzie rehabilitacji, czyli nosze dla Antka wg projektu Ciocisamozło, dzięki którym będziemy mogli psa wyprowadzać na spacery. Obsługa noszy wymaga udziału dwóch osób, a pasażer będzie tylko przebierał przednimi łapami nadając tempo. No i nie wiem, kto w takim układzie zrobi zdjęcia noszy w akcji, no chyba że się akurat listonosz napatoczy.

A teraz, wycisnąwszy już absolutnie cały sok ze zwiędłej cytryny mojego natchnienia przechodzę z ulgą do Waszych chwalisiów. Zaczynamy jak zawsze od kotów – poznajcie koteczki Kachny (jeśli wydadzą Wam się podobne jak dwie krople wody, to dlatego, że to mama i syn), a na drugim zdjęciu również Kachny latorośl, która przed sławą broni się jak może ;)

kotki Kachny - mama i syn

kotki i syn Kachny

Na firmamencie kocich gwiazd zabłysnąć zapragnęły również mięciutkie i puszyste futrzaki Ewy z Łodzi – Rozalka i Borysiak:

Rozalka olaboga od Ewy z Łodzi

Borysiak od Ewy z Łodzi

A po kotach czas na efekty rewitalizacji starych mebli, bynajmniej nie pastą do butów, w wykonaniu Sieki. Meble mają swoje historie z tułaczką w tle, a teraz przeżywają drugą młodość. Oto przed Państwem: Szafka Po Babci, Najtańsze Biurko z Ikei oraz Paździerzowa Sierotka!

szafka po babci - Sieka

najtańsze biurko z ikei - Sieka

paździerzowa sierotka - Sieka

Fotki mojej piecokuchni dorzucę później, kiedy indziej, albo następnym razem, odpowiem też na te maile, na które jeszcze nie odpowiedziałam, a tymczasem przy okazji życzę wszystkim Babciom czytającym tego bloga – zdrowia, szczęścia, pomyślności i jeszcze wielu drugich młodości :)

Edycja 22 stycznia 2015

Ja nawet nie wiem, co napisać. Zobaczcie, CO JA DOSTAŁAM – pomnik dostałam, to znaczy mnie samą na pomniku! Kanionek jako żywy, w tej czapce uszance (to jest miszczostwo świata!) i nawet kwiatki pod pomnikiem stoją! I ta koza uśmiechnięta :D Wczoraj dostałam i na przemian śmiałam się i łzy ocierałam. Ciociasamozło to rysowała!

Kanionek_Wielki

Edycja 23 stycznia 2015

I jeszcze kotek nam się zmieści :) Światową sławą od dziś pysznić się będzie również Królowa Sonia – kotka Modrej od Bandy Trojga (przypominam, że Modra trzyma jeszcze jednego futrzaka w tajemnicy), choć Modra o Soni mówi: kotopies. I twierdzi, że Sonia chodzi jak John Wayne. No nie wiem, nie wiem, wygląda jak Prawdziwa Dama. Z zasadami. Surowymi. No może TROCHĘ jak puchacz. Ale żeby zaraz od krzywonogich kowbojów porządnego kota wyzywać?

Królowa Sonia od Modrej

1 2 3 4 5 6